Rozdział 19- Kocham Cię Amy

415 32 2

Beznadziejność tego rozdziału przewyższyła poprzednią xD Przepraszam za błędy :/

________________________________________________________

Nie byłam pewna czy to gdzie teraz jedziemy to dobry pomysł. Bałam się ludzi, choć zadziwiająco szybko oswoiłam się z Zaynem. Wiedziałam, że nic mi nie zrobi, ale co do reszty....

Obserwowałam mijających przechodniów. Zdjęłam buty opierając plecy o szybę w drzwiach i położyłam stopy na jego kolanach. Bezwiednie pocierałam palcami o jego spodnie spoglądając przez dużą przednią szybę.

-Trudno mi się skupić na drodze jak tak robisz- podskoczyłam wyrywając się z zamyślenia, przyjrzałam się jego twarzy nie wiedząc o co dokładnie chodzi. Zdjął jedną dłoń z kierownicy i przejechał łagodnie po stopie powodując łaskotki. Uśmiechnął się. Dobrze wiedziałam, że czuł mój wzrok cały czas na sobie.- Kto normalny chodzi w trampkach w środku zimy?

-Najwyraźniej nie jestem normalna- szepnęłam mocniej osadzając palce, aby go poirytować.

-Wiem, jesteś wyjątkowa- wbił swoje ciemne tęczówki w moje. Czułam jak krew napływa mi do policzków.

-Przestań- usiadłam. Zaparkował gdzieś na poboczu.- To tutaj?

-Nie- bez ostrzeżenia ścisnął mnie za biodra i przełożył przez skrzynie biegów usadawiając mnie na swoich nogach. Zadrżałam.- Jesteś taka krucha... Zaczyna mnie to wkurwiać. 

-Nie mów tak- odchyliłam powoli głowę do tyłu, kiedy łagodnie za moim pozwoleniem przyssał się do szyi- Jestem ciężka, możesz mnie puś...

Krzyknęłam cicho, kiedy przygryzł wrażliwą skórę i wbił mocno palce. Wiedziałam, że powstaną tam kolejne siniaki. Połączył nasze wargi całując gwałtownie i brutalnie, jakby starał się wymierzyć miłą, a zarazem najsurowszą karę.

-Miałaś już tak więcej nie myśleć- wysyczał. Odepchnął moje ciało finezyjnie do tyłu napierając nim na kierownicę.- Nawet nie zdajesz sobie sprawy co by się teraz działo z tobą, gdyby nie ostatnie wydarzenia. Sprawiłbym, że byłabyś najszczęśliwszą osobą na świecie- ujął moją twarz- Jesteś idealna Amy, zapamiętaj to.

Nie prawda... Czy on naprawdę nie widzi, że jestem zupełnym przeciwieństwem idealnego człowieka? Beznadziejna, głupia, durna Amy. Dobrze wiem co ludzie o mnie myślą.... że jestem bezwartościowa, biedna, psychicznie chora... Czy on jest ślepy, że tego nie widzi?

Poczułam krople opadające na palce, które spoczywały na jego torsie. Jego serce nagle przyspieszyło pod cienką powłoką koszulki. Otarł dłońmi policzki. Pozwolił mi ułożyć głowę w zagłębieniu szyi zapewne nie mając pojęcia co wywołało łzy. Przyciągnął mnie bliżej ruszając ponownie pojazdem.

Nie obchodziło mnie zbytnio, że ma teraz ograniczoną widoczność i możliwość ruchu. Dobrze wiem, że nie ma nikogo lepszego w prowadzeniu samochodu.

-Dlaczego w ogóle zwróciłeś na mnie uwagę?- mruknęłam niewyraźnie.

-Już ci mówiłem, bo jesteś wyjątkowa, nawet jeśli ty tak nie uważasz- jego klatka za wibrowała.

-Bo jestem kretynką.

-Bo jesteś wszystkim- poczułam jak napina się niczym struna- bo jesteś wszystkim... dla mnie.- przylgnęłam mocniej do jego ciała.

Prychnęłam cichutko z zadowolenia. Mruczałam mu do ucha dopóki znowu się nie zatrzymaliśmy. Założyłam nieporadnie buty i wyszłam potykając się o własne nogi. Malik zdążył złapać moje ramię stabilizując równowagę. Usłyszałam jego śmiech, kiedy podniosłam wzrok.

AmyIIz.m. [zakończone]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!