Prolog

123K 5.2K 2K
                                    

Odkąd pamiętałam, taniec był dla mnie wszystkim, stanowił nieodłączny element mojego życia. Nigdy nie zapomniałam swojej pierwszej lekcji baletu ze swoim ojcem.

Patrzyłam na swojego tatę i powtarzałam jego ruchy najlepiej, jak potrafiłam. Po raz pierwszy miałam na sobie mięciutkie buty do baletu, śliczne różowe body i tutu. Mama zrobiła mi kok i czułam się jak jedna z baletnic, które wiele razy widziałam w pracy taty. Bardzo chciałam być taka jak one, fruwać nad podłogą i tak cudownie tańczyć.

— Bardzo dobrze, księżniczko. Najpierw duży palec, plecy wyprostowane — powiedział mój tata. Patrzył na mnie z szerokim uśmiechem. Wykonał pierwsze kroki, a ja z chichotem powtórzyłam je za nim.

Do salonu weszła mama. Oparła się o drzwi i pokręciła głową ze śmiechem.

— Ignazio, nie męcz jej tak. Livia ma dopiero cztery lata. Sądzę, że półgodzinny trening wystarczy.

— Ale to ona chciała dłużej ćwiczyć — odparł ze śmiechem. — Nie chce zdjąć butów, tak jej się spodobało.

— Mamo! Patrz! — zawołałam z szerokim uśmiechem.

Z zapałem zaczęłam przygotowywać się do przyjęcia pozycji, które pokazywał mi tata. Stanęłam wyprostowana, rozsunęłam stopy, z palcami na zewnątrz, jak najszerzej mogłam, żeby zrobić z nich literkę „i". Pięty złączyłam ze sobą, najlepiej jak umiałam, a potem uniosłam dłonie na wysokość brzucha. Mama zaklaskała, a na jej twarzy zagościł promienny uśmiech. Podekscytowana zaczęłam robić pozycję drugą. Rozsunęłam ramiona, próbowałam zrobić to samo ze stopami, ale poślizgnęłam się i upadłam na podłogę. Mama otworzyła szeroko oczy, zaczęła do mnie podchodzić z wyciągniętymi rękami, chciała pomóc mi wstać. Zanim zdążyła do mnie podejść, sama wstałam. Nie zwracałam uwagi na kolana piekące po upadku. Bardzo chciałam pokazać mamie, czego się nauczyłam. Chciałam, żeby była zachwycona mną tak, jak ja byłam zachwycona, patrząc na tancerki tańczące na scenie.

— Jeszcze nie skończyłam, patrz dalej — oznajmiłam i uniosłam ręce do góry, a stopy z niemałym trudem ułożyłam w pozycji trzeciej, tak jak pokazywał tata.

W końcu ukłoniłam się, a następnie ze śmiechem tanecznym krokiem pobiegłam do mamy.

— I jak? Fruwałam? — zapytałam. Koniecznie chciałam wiedzieć, co o tym myślała.

Objęła mnie i wzięła na ręce, a potem mocno przytuliła.

— Ślicznie, córeczko — powiedziała miękko i pocałowała mnie w policzek. — Może zdejmiesz już swój strój, dobrze? Tata jutro znowu będzie cię uczył.

I było tak, jak powiedziała mama. Uczył mnie, dzień po dniu, tydzień po tygodniu. A ja z każdym kolejnym treningiem coraz bardziej zakochiwałam się w tańcu. Ojciec zaraził mnie swoją pasją. Odkąd pamiętałam, w moim domu była muzyka, śpiew i właśnie taniec. Moja mama była aktorką w teatrze i grywała głównie w musicalach. Mój tata natomiast był wykładowcą choreografii. Kiedy ukończyłam cztery lata, zaczął mnie uczyć podstawowych kroków tanecznych. Zaczęliśmy od baletu, ponieważ każdy dobry tancerz musiał znać jego podstawy. Balet rozwijał zmysł równowagi, uczył panowania nad własnym ciałem, wpajał dyscyplinę i chęć dążenia do perfekcji.

Potem przyszedł czas na taniec jazzowy, street dance i dancehall. Podstawy breakdance przyswoiłam sobie na warsztatach tanecznych. Podobnie było z house dance i afro. Co chwila zapisywałam się na nowe kursy, pragnęłam poznać jak najwięcej stylów tanecznych.

Ze wsparciem rodziców dążyłam do spełnienia swoich marzeń. Tak właśnie po ukończeniu szkoły baletowej poszłam na studia na kierunku choreografia i techniki tańca, dyplom ukończenia szkoły wyższej, który otrzymałam po trzech latach edukacji, otwierał przede mną znacznie więcej możliwości. W międzyczasie zostałam tancerką w zespole tanecznym Black Diamonds asystującym największym gwiazdom muzyki.

W KSIĘGARNIACH!  Dance, Sing, Love. Miłosny układPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz