1

30 3 0


1.

Idąc do pracy nie myślę zbyt wiele. Skupiam się na wszystkim wokół mnie ,ale nie zauważam ,ze na kogoś wpadam .Przez sekundę czuję zniewalający zapach i cudowne niebieskie choć mogę się mylić oczy . Chociaż w sumie mogą być brązowe .Mam za mało czasu by się przyjrzeć.

-Przepraszam -mamroczę . Osoba nawet mnie nie zauważa i idzie dalej .

Jest pochmurny wieczór listopadowy ,więc każdemu się dziś może zdarzyć nie zwracać uwagi na innych .Jestem po drugiej kawie ,mimo to chcę mi się spać .

Gdy dochodzę do budynku nie widać już ani odrobiny światła ,a odległa latarnia świeci bardzo słabo.

-Cześć wszystkim - krzyczę ,ale nikt mi nie odpowiada . Ściągam płaszcz ,szalik ,ale rękawiczki zostawiam ,bo jestem zmarzluchem i lubię ,gdy mam ciepłe dłonie.

A no tak zapomniałam wspomnieć gdzie pracuję .

Jestem Pomagającą W Ciężkich Sytuacjach Życiowych Nocą , w skrócie PCSŻN. Ludzie dzwonią lub przychodzą by zwierzyć mi się ze swoich problemów . Mam jeszcze kolegę Arrowa i koleżankę Apple ,ale gdzieś poszli . Czasem to my jeździmy do innych zdarza się to ,gdy osoba ma myśli samobójcze lub jest nękana lub bita . Musi oczywiście sama się na to zgodzić .

Jest dokładnie godzina 17 ,a moich znajomych nie widać . To dziwne ,bo drzwi do biura były otwarte . Dostałam w spadku to stare mieszkanie ,a że dopiero wróciłam z Francji postanowiłam założyć własną firmę . Dostajemy często niewielkie środki od ludzi , jednak naszymi dochodami (a nie są one małe) są od bardzo bogatych często sławnych ludzi nie radzącymi sobie w życiu .

-Ahh...Apple...-słyszę i mnie zatyka z wrażenia . Nigdy Apple nie przyprowadzała sobie tutaj facetów ,choć miała taką przypadłość ,że robiła to wszędzie . Nie denerwowało mnie to ,gdy zrobiła to w moim samochodzie po tym jak ukradła mi kluczyki ,ale to ,że robi to w pracy to przesada.

Wybiegam szybko ze swojego stanowiska i idę tam skąd dobiegają przyciszone głosy . Nie interesuje mnie to co robi ,ale chcę ją poinformować ,że ...Dobra nie wiem co jej powiem ,ale czuję potrzebę ,żeby przerwać jej te figle .

-Apple ja rozumiem ,że ...ARRROW?-chłopak pośpiesznie schodzi z czerwonej jak burak Apple i zakrywa sobie klejnoty .

-Ja ci to wyjaśnię ...Ja jestem jednak biseksualny...- po tym co widziałam muszę umyć oczy domestosem lub innym środkiem . Wybucham histerycznym śmiechem nie mogąc się już powstrzymać . Ona była seksoholikiem ,a on gejem - połączenie idealne ,choć to nadal moi przyjaciele . Wychodzę stamtąd z rękami w geście przepraszającym ,ale nadal uśmiechnięta .

Nawet nie podejrzewałam ,że oni mogą ... Chociaż im się udaje życie miłosne .

Wychodząc korytarzem słyszę dźwięk nowego klienta . Mieszkanie zostało połączone i jest naprawdę ogromne . Apple i Arrow byli w ostatniej części gdzie są głównie książki pomagające nam ,a główne biuro znajduje się kawałek stamtąd. Po chwili słyszę znów ten dźwięk .Ktoś jest niecierpliwy.

-Dzień dobry ,w czym mogę pomóc ?-to ta sama osoba ,którą potrąciłam .Chyba on też to zauważa.

-Potrzebuję pomocy .

HELPPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!