Grzech Śmiertelny

45 4 0

GATUNEK: DRAMAT, HORROR   

 – Wybacz mi Ojcze, bo zgrzeszyłem... – Głos, cichy i spokojny przebił się przez drewnianą kratkę, wyrywając Patricka z odrętwienia. Tej nocy nie spał najlepiej, właściwie w ogóle nie zmrużył oka, godzinami wpatrując się w sufit i zadając Bogu wciąż to samo pytanie: Dlaczego?

Dzień wcześniej jego siostra została brutalnie zgwałcona i zamordowana. We własnym domu. W biały dzień. Jannie była prostą, porządną dziewczyną, w tym roku miała wyjechać do collegu. Nigdy się nie malowała i nigdy jeszcze nie miała chłopaka. Funkcjonariusze policji bezwładnie rozkładali ręce, sprawca nie zostawił żadnych śladów, z wyjątkiem tych na ciele swej ofiary.

– Znalezienie go będzie trwać latami, o ile w ogóle do niego dojdzie – Tłumaczył mu podstarzały, otyły policjant, nerwowo oblizując wargi. – Nieznane są wyroki Pana – Dodał, sądząc że duchowny właśnie takich słów by oczekiwał.

Chociaż wszyscy bardzo mu współczuli, nikt nie był w stanie zwolnić go z obowiązków księdza w tej małej społeczności... Poprawił się na siedzeniu w skromnym konfesjonale i starał się słuchać słów grzesznika.

– Ostatni raz spowiadałem się... – Jej uśmiech. Jej mały, zadarty nosek. Jej żarciki na temat powodów, dla których jej brat został księdzem. Pewnych rzeczy nie jest się w stanie wymazać z pamięci.

– Ubiegłego popołudnia zabiłem kobietę... – Patrick zamarł słysząc słowa nieznajomego mężczyzny po drugiej stronie.

– Najpierw ją zgwałciłem a potem zabiłem...podobno jej brat jest księdzem. Ja nie chciałem, ale ona była taka... – Głos załamał się, Patricka zaś ogarnęła fala dzikiej furii. To on. To ten bydlak zamordował jego siostrę. Zacisnął dłonie w pięści. Nieznane są wyroki Pana...o tak.

Gwałtownie wyskoczył z konfesjonału, zagryzł wargi widząc chudego, może czterdziestoletniego mężczyznę o pociągłej, jaszczurkowatej twarzy, która teraz zastygła w osłupieniu. Patrick podszedł bliżej, a ten podniósł się z klęczek- duchowny tylko na to czekał. Napędzany dziką furią, ale jednocześnie mający bardzo jasny obraz tego co chce uczynić, chwycił niewielką, mosiężną figurkę stojącą na bocznym ołtarzu i z całych sił uderzył nią mężczyznę. Grzesznik upadł na podłogę głośno krzycząc, z jego głowy sączyła się krew. Patrick ukląkł przy nim i jął uderzać raz za razem, wyładowując całe swe cierpienie.

Mężczyzna żył jeszcze tylko przez kilka sekund, po czym odszedł. Mimo to duchowny wciąż uderzał napędzany jakąś dziką energią- nic nie było w stanie go powstrzymać. Minęło kilkanaście minut zanim przestał. Figurka bezwładnie wypadła mu z rąk, z głośnym brzękiem zatrzymując się przy ciele mordercy. Podniósł się z klęczek, trup u jego stóp już zaczynał robić się blady, oczy wciąż były otwarte. Patrick spojrzał na swe dłonie, całe pokryte krwią, zdjął z szyi śnieżnobiałą koloratkę- gdzieniegdzie znajdowały się czerwone ślady- po czym odwrócił się w stronę krzyża i wyszeptał:

– Wybacz mi Ojcze, bo zgrzeszyłem...

Moje HistorieWhere stories live. Discover now