18. Lepiej Podrasuj Uśmiech, Daje Ci Fory

2.5K 181 1

~Natalia~

Nie miałam nic przeciwko temu. Siedzieliśmy wtuleni w siebie u mnie na podłodze zapomniałam tylko o tym, że leci mi krew. Poplamiła mu pewnie koszulkę ale teraz to mnie nie obchodziło.

- Dlaczego tu przyszłeś?

- Gdy usłyszałem twój głos przez telefon już wiedziałem, że coś jest nie tak. Przez te 2 dni zrozumiałem że nie poprosisz o to by ci pomóc. Ale wiem, że wczoraj kogoś potrzebowałaś, choć nawet nie wiem dlaczego. Ale zadzwoniłaś.

- A co ze szkołą?

- Nie myśl teraz o tym. - szepnął mi do ucha - Pójdziemy gdzieś się przejść?

- Yhym. - wymamrotałam i pokręciłam głową. - Tylko muszę jeszcze iść do łazienki. - powiedziałam i wstałam powoli z jego uścisku.

- Okej. - wstał, usiadł na łóżku i zaczął głaskać Lili.

Weszłam do łazienki i lekko uchyliłam drzwi na wszelki wypadek gdyby Lili chciała wejść. Podciągnełam rękaw i zaczełam obmywać ręke z krwi. Nie było jej zbyt dużo. Załóżyłam plaster i zmieniłam koszulkę na inną. Wyszłam z łazienki i ujrzałam bardzo piękny widok. Roki leży a pies stoi nad nim i liże go po twarzy.

- To co gotowy?

Wtedy wstał i zauwarzył, że się przyglądam.

- Tak tak. Ja tylko zaznajamiałem się z przyjaciółką. - zaśmiałam się a on usiadł na łóżku. - Za co masz te wszystkie puchary?

- Nie wszystkie są moje. - powiedziałam podchodząc do pułki i dotykając jeden z pucharów. - Niektóre są taty. I wszystkie są za wyścigi.

Podszedł do mnie, przepatrzył niektóre i pokazał mi jeden z pucharów. To był pierwszy puchar taty jeszcze ze szkoły, tak mi zresztą opowiadał.

- Ale to jest moja szkoła. Wszystko się zgadza. Ale u nas nie ma takiego kierunku.

- Jak to? - podeszłam i sprawdziłam. - No faktycznie... Ale tata nic nie wspomniał o tym...

Zamilkłam patrząc na puchar. To był pierwszy złoty puchar taty. Nigdy jednak mu się nie przyglądałam zbytnio.

- Choć pójdziemy razem do mojej szkoły i czegoś się dowiemy, ale zaraz. Dlaczego nie jesteś w szkole?

Milczałam i tylko patrzyłam się na swoje palce.

- No bo wczoraj dzwoniłam do ciebie bo... no bo... mnie wyrzucili z niej.

- Jak to wyrzucili? 

- No tak po prostu... Ta szkoła była całym moim światem i po prostu teraz jak nie mogę się ścigać to mam taką pustkę. - powiedziałam patrząc na stopy a Roki przytulił mnie do siebie, a ja zamknełam oczy czując w nich łzy.

Dlaczego mi to nie przeszkadza? Normalnie to by już oberwał ode mnie, a on... jakoś mi nie przeszkadza wręcz przeciwnie. Ja chcę tego.
Otworzyłam oczy i wtedy zauważyłam żyletkę. Delikatnym ruchem nogi schowałam ją pod łóżko tak by nic nie zauważył, jeszcze tego by brakowało jakby się o tym dowiedział. Podniusł mój podbródek tak bym patrzyła na niego.

- Hej uśmiechnij się. Pomogę ci i będzie lepiej. Obiecuję ci. Jakoś razem damy rade tylko musisz mi zaufać.

- Już tyle razy zawiodłam się na ludziach, że nie wiem komu ufać.

- Mi możesz zaufać.

- Dlaczego to robisz?

- Sam nie wiem. Hah. - uśmiechnął się i podrapał się ręką po karku.

- No to co idziemy? - zapytał i popatrzył się na mnie tymi swoimi szarymi oczami.

- Tak. Tak już idę.

Wziełam swoją torbę, w której miałam wszystko. Jak to dziewczyna. Poszłam do niego i powoli kierowaliśmy się do wyjścia. 

Jeszcze na chwilę popatrzyła na pokój.

- Roki czekaj. - obrucił się i popatrzył na mnie.

- Co się stało?

- Moge wziąć Lili? - bo przecież chyba by rozwaliła mi pokój gdybym jej nie wzieła.

- Jasne bierz. - zaśmiał się.

- Choć Lili idziemy na spacer.

Popatrzyłam na plecy Rokiego i nie zobaczyłam nawet małej plamki to dobrze. Nie będę miała jeszcze bardziej przechlapanego. Wyszliśmy razem z mieszkania, które zamknełam i poszłam za Rokim.

☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆
Oto poprawiony rozdział. Nie wiem jak to mogło wyjść u mnie. Jak przeczytałam wcześniejszy to śmiałam się z własnej głupoty. I chyba wiecej nie będę dawać nie przeczytanych 50 razy rozdziałów. Myślę, że po poprawkach jest trochę lepszy ;*

Dzięki za wszystko
~PinkWolfex ♡

Szybka i NiebezpiecznaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!