Rozdział 1 - Teraz

534 67 18

Było już dobrze po północy, a ona siedziała jeszcze przed monitorem komputera i robiła ostatnie poprawki. Tak naprawdę ta powieść była już od bardzo dawna ukończona, teraz pozostała jeszcze niewielka korekta i drobna estetyka, którą robiła nieustannie.

Szczerze mówiąc była już nieco znużona powrotami do historii, którą stworzyła już dawno temu. Liczne poprawki oraz modyfikacje wyczerpywały ją, jednak ten tekst był dla niej czymś więcej. Świętym Gralem, a zarazem pietą Achillesa. Nie miała pojęcia dlaczego, ale z jakiegoś powodu nie chciała nigdy upublicznić tej powieści. Wciąż wymyślała jakieś irracjonalne powody, aby odwlec to w czasie, ale stawało się to coraz trudniejsze. Tekst zbyt ewoluował, a ona obawiała się, że starci swą pierwotną formę, do tego nie chciała dopuścić. Notorycznie wracając do fabuły za każdym razem coś poprawiała, dopisywała coraz większe treści, tak, że teraz objętość uległa zmianie. W którymś momencie ze zgrozą stwierdziła, że jeszcze trochę i będzie to zupełnie inna powieść, a to byłaby katastrofa, ponieważ dla autora nic nie jest cenniejsze, niż pierwszy napisany przez siebie tekst. Z czasem wyrabia się styl, nabiera wprawy w pisaniu i poczucia pewności. Jednak pierwsza powieść jest zawsze najważniejsza. Jest kluczem, który otworzył drzwi do czarodziejskiego miejsca, w którym pisarz znalazł wielowymiarowy świat, do miejsca, w którym odnalazł możliwość oderwania się od rzeczywistości. Możliwość dokonania tego, co nie jest dane zwykłemu człowiekowi. Stworzyć coś z niczego, coś, co przetrwa dziesiątki, setki lat. Coś, co pozostanie nawet wtedy, gdy jego twórcy już nie będzie.

Ludzie sadzą drzewa, budują domy... Jednak czas zabiera drzewo, niszczy dom. A stworzona przez autora historia jest wieczna, absolutnie nic nie jest w stanie jej zniszczyć, nawet czas. Pisarz znalazł sposób na nieskończoność, nieśmiertelność... Ludziom trudno jest zrozumieć autora, ponieważ jego spojrzenie na świat zawsze będzie inne.

Czasem wychodziła z domu, szła do jakiegoś centrum handlowego, stawała na samym środku głównego holu. Stała tak w miejscu, mijana przez ludzi i rozmyślała. Była taka inna... Niewidzialna... Wśród setek, tysięcy ludzi, którzy przeszli obok niej... Była dla nich standardową, szarą jednostką, mrówką w wielkim mrowisku. Była tak różna od tych wszystkich ludzi, którzy przechodzili obok niej, nawet nie zwracali na nią uwagi. A ona... Widziała ich wszystkich i potrafiła spojrzeć na świat ich oczami. Czuć tak, jak każdy z nich. Nigdzie się nie spieszyła, a zarazem biegła w różnych kierunkach jednocześnie. Widząc tych ludzi, pisała ich historie.

Mężczyzna w czarnej skórzanej kurtce, trzymający w ręku kask, miał zaraz wsiąść na motor i odjechać do dziewczyny. Chcąc zrobić jej niespodziankę, zastałby ją w łóżku ze swym bratem, którego zabiłby kaskiem trzymanym obecnie w dłoni. Poirytowana, podstarzała kobieta z wielkim tapirem na głowie i przesadnym makijażem, za moment wsiądzie w taksówkę i pojedzie do chirurga plastycznego, a tam podda się operacji zmiany płci, po której zapadnie w śpiączkę, a gdy się z niej obudzi, okaże się, że jednak nadal czuje się kobietą.

Pisała historie, nie myślała standardowo, żeby iść do domu, ugotować obiad, nakarmić kota, odrobić z dziećmi lekcje, umyć okna, zrobić pranie etc... etc... Jej świat był chaotyczny, myjąc okna myślała o kolorze kasku, który miał być narzędziem zbrodni, robiąc pranie nie myślała o kocie, ani o dzieciach, ale o tysiącu innych spraw, które już za moment miała zamiar przelać na papier. Chociaż w sumie... ani kota ani dzieci nie miała, ale nawet gdyby miała, to i tak myślami błądziłaby przy stole operacyjnym, w podświadomości mając jedyne pragnienie, aby jak najszybciej znaleźć się wreszcie w swym pokoju i w ciszy schować w innym świecie. Wylać z głowy słowa, których z każdą chwilą zbierało się coraz więcej. I niecierpliwiła się coraz bardziej, chcąc udać się tam, gdzie tylko ona mogła robić wszystko to, czego chciała i nikt inny nie miał wpływu na to, co tworzyła.

Teraz, kiedy tu jesteś...Przeczytaj tę opowieść za DARMO!