Rodział 15 : Jak się Pan czuje Panie Potter?

3.5K 294 69

Harry znalazł się w swojej sypialni i rzucił się na łóżko. Tajemniczą paczkę i list położył przed sobą. Postanowił że najpierw otworzy list, ale zanim to zrobił sprawdził zaklęciem czy nie ma na nim żadnych klątw. Gdy upewnił się że wszystko jest w porządku otworzył list i rozszerzył oczy ze zdziwienia. Nie spodziewał się że dostanie od nich list, jednak cieszył się z tego że napisali.

Siemasz stary,

pewnie jesteś zdziwiony listem od nas. No cóż nie dziwimy ci się wcale, skoro większość naszej rodziny to konfidenty. Chcieliśmy wysłać ten list do Ciebie na twoje urodziny, niestety dobrze się ukryłeś ( cwaniaczek z ciebie 😈😈) dlatego teraz piszemy do Ciebie. Wszystkiego najlepszego Harry, szczęścia, zdrowia, pomyślności ( dosyć tego Gred, czas na prawdziwe życzenia, oddawaj to pióro złodzieju!!! ). No więc kochany Harrusiu słuchaj życzeń z prawdziwego zdarzenia a nie jakiegoś biadolenia : Niech cię uwielbiają wszystkie dziewczęta, niech się do ciebie łaszą jak kocięta, niech w portfelu nigdy nie brakuje ci gotówki i niech soda za bardzo nie uderzy ci do główki, pomarańcze i banany niech Ci tańczą dzionek cały.
Niech wesoło ćwierka ptaszek,
goście niech naniosą flaszek.
Hipopotam zejdzie z drzewa,
niechaj Doda Ci zaśpiewa, śmiej się dużo, ucz się mało,
na klasówkach ściągaj śmiało,
ceń swe wady i zalety, super życia, spoko zdrowia,
fury, chaty, kasy mrowia.
Niczym nasz osiedla król,
jesteś trendy, jazzy, cool!😆😆😆

Dozobaczenia niedługo

Gred i Feorge Wesleyowie

Ps. W paczce od nas znajdziesz kilka przydatnych rzeczy, korzystaj z nich mądrze.

Pps. Mamy nadzieję że Devil wprawił Dumbledora w osłupienie i zszedł na zawał lub w ostateczności zadławił się swoimi dropsami.

Ppps. Pozdrów od nas Irytka 😇😇

Pppps. Kontynuuj nasze dzieło drogi Harry i spraw że nauczyciele i uczniowie zapamiętają Cię do końca życia.

Ppppps. Myślimy że wiesz jak wykorzystać zawartość słoika 😈😈.


( A wszyscy myśleli że Voldi napisał 😆😆😆 , )



Gdy tylko skończył czytać zaczął śmiać się jak opętany. Bliźniacy zawsze potrafili go rozbawić, a tym listem pokazali że są po jego stronie. Strasznie ciekawiło go co znajduje się w paczce, więc od razu ją rozpakował. W pudełku znalazł kilka butelek ognistej whisky - jak ja ich uwielbiam, pomyślał Harry, podręczny zestaw dowcipnisia, książkę,, 1001 najlepszych dowcipów '' i słoik w którym pełno było pająków -pilnuj się Roniaczku - pomyślał z szatańskim uśmiechem. Następnie wykonał wieczorną toaletę i położył się spać.

******************************

Kurwa mać - krzyknął Harry zaraz po tym jak się obudził. Okazało się że jest 8.55 a za 5 minut zaczynają się eliksiry. Cholera, nietoperz mnie zabije, poćwiartuje i ugotuje - myślał biegnąc do łazienki. Gdy był gotowy była już 9.10. W biegu złapał torbę i pobiegł do klasy. Miał szczęście że zajęcia były w lochach i już po 3 minutach był na miejscu. Zapukał i wszedł do środka.
- Dzień dobry Panie profesorze, przepraszam za spóźnienie ale... - Nie dane mu było dokończyć gdyż przerwał mu nietoperz
- Potter!!! - 20 punktów od Gryffindoru za spóźnienie. Słysząc te słowa Harry zaczął się śmiać, a inni zastanawiali się dlaczego Snape myśli że Kobra jest w Gryffindorze. Dopiero po chwili przypomnieli sobie że nie było go na uczcie powitalnej. Sam nietoperz sprawdzał zawartość kociołka Pansy, więc nie zauważył że młody Potter ma szaty Slytherinu.
- Ale panie profesorze..... - zaczęła Hermiona, lecz jej przerwano.
- Milcz Granger, - 10 punktów od Gryffindoru a jeśli znowu odezwiesz się nie pytana stracicie jeszcze więcej.
Harry nie miał zamiaru uświadamiać Snape'a, więc usiadł z Viki i zapytał co mają robić. Dowiedział się że przygotowują wywar żywej śmierci. Ruszył do składziku i przygotował potrzebne składniki. Właśnie zaczynał kroić pierwsze składniki gdy kociołek Hermiony eksplodował, oblewając wszystkich i wszystko swoją zawartością. Pech sprawił że substancja trafiła do innych kociołków powodując jeszcze więcej wybuchów, wszyscy spanikowali i ruszyli biegiem do wyjścia. Niestety jeden z nich był tak potężny , że zdemolował całą klasę. Jedną z ostatnich wychodzących osób był avadooki i to on był najbardziej ranny. Miał poparzone ręce , głęboką ranę na nodze a lewa ręka bolała go strasznie. Inni uczniowie mieli kilka zadrapań i nowych dodatków przez eliksir Hermiony. Viki miała kocie uszy i ogon , Draco wyrosły skrzydła wróżki , Pansy miała trąbę słonia zamiast nosa, Blaise miał niebieską skórę , Hermiona miała wąsy kota, zęby jak u bobra i straciła wszystkie włosy , zaś Harry miał różowo-fioletowe włosy. Snape rozkazał iść wszystkim do skrzydła szpitalnego i przy okazji odjął Gryffrindorowi 150 punktów za spowodowanie uszczerbku na zdrowiu innych uczniów. Draco i Blaise pomagali iść Harry'emu , gdyż Snape stwierdził że nic poważnego mu nie dolega i da radę iść sam. Droga strasznie dłużyła się młodemu Potterowi , z każdą chwilą czuł się coraz gorzej . Przed drzwiami do SS stracił przytomność i gdyby nie przyjaciele , upadł by na podłogę. Szybko przeniesiono go na łóżko , od razu zajęła się nim Pomfrey. Na sam początek przywróciła mu przytomność.

- Jak się pan czuje panie Potter ? - zapytała piguła.

- Jak by mnie pociąg przejechał i przebiegło po mnie stado słoni - odpowiedział , czym rozbawił swoich przyjaciół. - Jak możecie się ze mnie śmiać - zaczął lamentować niczym Malfoy, gdy jego włosy nie są starannie ułożone. - Ja tu umrzeć mogę a wy nawet nie zauważycie. Wtedy też dostrzegł jak wygląda ekipa i zaczął się śmiać. Wszyscy spojrzeli na niego nic nie rozumiejąc.

- Widzieliście się w lustrze ? - spytał i ku jego rozbawieniu Draco pierwszy znalazł się przed lustrem. Gdy młody Malfoy zobaczył z czego śmiał się zielonooki , podszedł do Granger i zaczął na nią wrzeszczeć .

- Ty idiotko , patrz co narobiłaś.... - wydzierał się Draco .

- Malfoy nie przesadzaj , w gruncie rzeczy niezła z ciebie wróżka - drażnił się z nim Harry.

- Ty.... - już chciał coś powiedzieć ale piguła kazała im zająć łóżka , a następnie zasłoniła parawan. Rzuciła zaklęcie diagnozujące i okazało się, że Kobra ma złamaną rękę. Szybko uleczyła ranę na nodze i poparzenia , lecz nie miała eliksiru szkiele-wzro i założyła mu gips. Następnie zajęła się przyjaciółmi Harry'ego i resztą uczniów. Jego przyjaciele mogli iść na obiad, niestety on musiał zostać w skrzydle szpitalnym do rana , więc poprosił Avis by przyniosła mu książkę do czytania. Obiad i kolację przynieśli mu Draco i Victoria , opowiedzieli co działo się podczas jego nieobecności . Okazało się że Dumbledore na kolacji powiedział nietoperzowi o zmianie domu, a ten gdy to usłyszał upuścił kielich zwracając na siebie uwagę, a następnie wyszedł wściekły z sali. Rozmawiali jeszcze długo aż po 22 Pomfrey wygnała blondynów ze skrzydła szpitalnego. Harry długo nie mógł usnąć, a gdy to mu się udało znalazł się w jakimś pokoju. Ogień wesoło trzaskał w kominku a na jednym z foteli siedziała tajemnicza postać z kapturem na głowie.....



Harry Potter i wymarzona wolnośćPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!