Rozdział 1 ❤

4.3K 213 19

Kolejny dzień, który muszę przeżyć, pomimo, że nie mam ochoty.

Leżę od dobrych trzydziestu minut bez ruchu myśląc nad tym co wymyślą tym razem.

Jak bardzo chcą mi dokopać.

W końcu podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki, gdzie wykonałam wszystkie poranne czynności. Wyciągnęłam z szafy czarne rurki i białą bluzkę z napisem "BAMBINO ❤", a na ręce zawiązałam bandamkę.

Zeszłam na dół, ponieważ miałam jeszcze czterdzieści minut, żeby wyjść z domu.
Wzięłam jakiś owoc z koszyka i wróciła do siebie. Z telefonem w ręce usiadłam na fotelu w ukrytym rogu. Odblokowałam go.

Jak zwykle sms od niej.

"Do zobaczenia w szkole, idiotko!".

Usunęłam wiadomość i weszłam na twittera.

"Kolejny dzień *sadface*". Dodałam.

Włączyłam muzykę i podłączyłam słuchawki. Wsłuchiwałam się w ich głosy. Wyjątkowe głosy.

Ostatni raz spojrzałam na telefon. 7.45. Powinnam już wychodzić, więc założyłam bluzę i zarzuciłam czarny plecak w kropki i zeszłam na dół. W chwili, gdy schodziłam ze schodów z pokoju wyszła mama.

-Wychodzisz już?- spytała.

-Tak.

-Powodzenia.- powiedziała.

-Przyda się.- powiedziałam ledwo słyszalnie i wyszłam na korytarz, gdzie założyłam czarne, krótkie vansy i wyszłam z domu.

Postanowiłam pójść dłuższą drogą, żeby nie musieć się z nią spotkać. Jednak po chwili zdałam sobie sprawę jaki to był głupi pomysł. Wychodząc zza zakrętu jednej ze ścieżek zauważyłam ją, niestety, gdy chciałam zawrócić ona mnie zauważyła i skierowała się w moją stronę. Chciałam biec, ale strach mnie zatrzymał i nie pozwolił ruszyć. Z trzęsącymi się rękoma i patrząc w ziemię czekał na bieg wydarzeń.

-Kogo my tu mamy?- powiedziała stając tuż przede mną.- Spójrz na mnie jak do ciebie mówię, grubasie!- krzyknęła, a ja powoli podniosłam na nią wzrok.

-Czego znowu chcesz?- spytałam.

-Jeszcze się głupio pytasz? Dawaj kase.- powiedziała.- Już.

-Nie mam.

-Nie rób ze mnie idiotki.- powiedziała, po czym zadała mi cios z pięści w brzuch. Zgięta w pół upadłam na ziemię. Szybkim ruchem zabrała mi plecak i wyrzuciła wszystko na chodnik.- Gdzie kasa, skarbie?- spytała słodkim głosikiem wprost przy moim uchu.

-Nie mam, zrozum!- krzyknęłam, czego od razu pożałowałam. Dostałam w twarz.

-Jutro ma być, jak nie pożałujesz! I nie życzę sobie, żebyś na mnie krzyczała, gówniaro!- tym razem to ona krzyknęła i razem z resztą odeszła, śmiejąc się i rzucając wyzwiskami w moją stronę. Z moich oczu poleciały łzy, jednak nie mogłam się rozkleić. Wstałam z ziemi otrzepując ubrania i pozbierałam rozrzucone rzeczy. Ogarnęłam się i ruszyła dalej do szkoły.

Wchodząc czułam spojrzenia, słyszałam obelgi, które już były codziennością.

Musiałam przeżyć tu kolejne sześć godzin, słuchając tego wszystkiego.

Na każdej lekcji starałam się nie zwracać uwagi na swoją osobę. Siedziałam cicho na końcu wpatrując się w widok za oknem. Nie mogłam się doczekać, aż usiądę w swoim pokoju.

Niestety to była dopiero czwarta lekcja, czyli jeszcze dwie przede mną.

***

Wchodziłam do szatni, aby zmienić buty i szybko stąd wyjść. Na szczęście nie spotkałam ich, więc wyszłam z budynku i skierowałam się do domu.

-Mamo?- krzyknęłam, wchodząc do salonu.

-Jestem w kuchni.- usłyszałam.- Chodź na obiad.

-Nie jestem głodna. Idę do siebie.- powiedziałam i poszłam do siebie. Odłożyłam plecak i z westchnieniem usiadłam na moim fotelu. Włączyłam malutką wieżę stojąca obok fotela, wyciągnęłam telefon i sprawdziłam tt, na którym miałam powiadomienie o wiadomości.

LeDe143 "Hej, księżniczko ;*"

Lucy143 "Zostaw mnie!"

LeDe143 "Przepraszam jeśli powiedziałem coś nie tak ;*"

Lucy143 "Po prostu mnie zostaw."

LeDe143 "Czemu jesteś smutna?"

Lucy143 "Skąd możesz wiedzieć co czuję?"

LeDe143 "Widzę po twoich wpisach :( ;*"

Lucy143 "Nie wiem kim jesteś i nie chcę wiedzieć. Jeśli chcesz się pośmiać z takiego grubasa jak ja to proszę, nie przeszkadzam."

LeDe143 "Nie mam zamiaru się z ciebie śmiać, po prostu chciałby, żebyś się uśmiechnęła :) ;*"

Lucy143 "Nie mam powodu do uśmiechu, cześć."

Lucy143 wylogowała się.

LeDe143 "Do napisania, księżniczko ;*"

Wstałam z fotela. Nie zauważyłam nawet, że już dawno po dwudziestej, więc wyciągnęłam z szafy piżamę, bieliznę i zniknęłam w łazience.

Ściągnęłam z siebie dzisiejszy strój i weszłam pod prysznic. Odkręciłam ciepłą wodę i odprężyłam się.

'Jutro sobota, więc mam dwa dni odpoczynku', pomyślałam i wyszłam, ponieważ woda robiła się zimna. Włosy zawinęłam w ręcznik i ubrałam naszykowaną piżamę w drobne kwiatki. Wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i odpłynęłam do krainy morfeusza.


















Be strong, please!  ❤‎Where stories live. Discover now