29. To, co nigdy się nie zdarzyło

19.2K 1.6K 1.9K


Przez kilka pierwszych sekund Erin balansowała na cienkiej granicy między snem a jawą, z twarzą wciśniętą w miękką poduszkę. Dopiero po chwili rzeczywistość wolno zaczęła się do niej przebijać – grzecznie, ale stanowczo. Dziewczyna zdała sobie nagle sprawę, że nie czuje cienia rzucanego przez znajdujące się u góry łóżko Lizzy, a pościel nosi intrygujący i dziwnie znajomy zapach wody kolońskiej. Te drobne niezgodności zepchnęły resztki snu z jej powiek i otworzyła oczy, przekręcając się na bok z mało wdzięcznej pozycji na brzuchu, by zbadać sytuację.

Jej wzrok padł prosto na Michaela Castalawa.

Chłopak stał na środku pokoju w ciemnych spodniach i kończył właśnie prostować kołnierz dopiero co zarzuconej koszuli. Z końcówek jasnych włosów skapywały raz po raz krople wody, wsiąkając natychmiast w drogi materiał – Wampir musiał dopiero niedawno wyjść spod prysznica.

Na chwilę umysł Erin zamienił się w białą kartkę. Gapiła się na Castalawa bez cienia emocji czy zrozumienia, jakby się zawiesiła.

Czemu, o nieprzerwanie rozszerzający się kosmosie, odsłonięty tors Michaela Castalawa jest pierwszą rzeczą, którą widzi po przebudzeniu?

A potem wszystko do niej wróciło i rozbudziła się na dobre, gwałtownie podrywając do pozycji siedzącej.

— Dobrze się czujesz? — wypaliła natychmiast, intensywnie wyszukując u Wampira jakichś oznak choroby. Gdyby to była jakakolwiek inna sytuacja, zapewne ogarnęłoby ją ogromne poczucie wstydu. Obecnie jednak czuła jedynie niepokój, reszta została chwilowo odsunięta na bok. Nie miała pojęcia która jest godzina, nie potrafiła także powiedzieć kiedy zasnęła. Pamiętała jednak dobrze, że gdy jeszcze była przytomna, Michael oddychał ciężko obok niej, rozpalony i owładnięty bólem.

Chłopak podniósł głowę nieco zbyt gwałtownie i jego palce, które do tej pory leniwie zapinały guziki od koszuli zamarły na chwilę. Kilka nieczytelnych emocji przebiegło po jego twarzy, aż wreszcie skrzywił się nieznacznie.

— Wszystko ze mną w porządku — warknął dość ostro, odwracając wzrok i zaraz dodał jeszcze — jak widać.

Erin siedziała nadal nieruchomo, wciąż nieco zszokowana, choć w jej głowie pojawiło się już nowe słowo – cham. Przez chwilę panowała ciężka, męcząca cisza, aż wreszcie młody dziedzic skończył ze swoją koszulą, standardowo nie zapinając ostatnich guzików i na nowo spojrzał na dziewczynę. W błękitnych oczach błyszczało coś dziwnego i Erin, nieświadomie, dała się im pochłonąć, jak zahipnotyzowana ulegając jego spojrzeniu. Wydawało się, że chłopak zbiera się, żeby coś powiedzieć. Coś ważnego, może coś znaczącego. Czuła, jakby czekała wieki, wpatrując się w niego z dziwną nadzieją. Wreszcie Wampir otworzył usta.

— To się nigdy nie zdarzyło — oznajmił stanowczo, choć już nie tak wrogo i oboje wiedzieli dobrze, o czym mówi. Erin, wydała z siebie przeciągłe jęknięcie i opadła na poduszkę, wbijając wzrok w sufit

— Nienawidzę cię — oświadczyła z westchnieniem, czując przy tym lekkie ukłucie złości. Była prawie pewna, że Michael miał na końcu języka podziękowania dla niej, ale przełknął je w ostatniej chwili. Dupek.

— A mimo tego leżysz w moim łóżku — zauważył trafnie Castalaw, szokując ją zupełnie. Spodziewała się wybuchu złości - jego zwyczajowego sposobu maskowania wstydu, bo przecież wczoraj był całkowicie bezsilny, ale Wampir zamiast tego postanowił... ją prowokować? Wydawał się opanowany, prawie że odprężony i mogłaby przysiądź, że w jego głosie wyłapała cień rozbawienia. Czy to było możliwe? Czy Michael Castalaw był w dobrym humorze?!

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!