Część 2

4.5K 330 210

Czekaliście na to nie? ;P  Jest późno wiec szczerze nie umiem teraz ocenić czy wyszło jak chciałam. Bawcie się dobrze czytając to, ( oraz oczywiście komentujcie, bo to komentarze motywują ).  #Enni
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Dzwonek telefonu przerwał mi sen, otworzyłem powieki i wcisnąłem zieloną słuchawkę

-Halo- powiedziałem sennie

-Misiaczku...- usłyszałem zapijaczony głos po drugiej stronie.

-Wiktor znów jesteś narąbany- odparłem wkurwiony.

-Cz...emu z żadną laską mi się nie układa?- zapytał.

-No tak nie ma to jak gadki pijanego kolegi- pomyślałem.- Ponieważ jesteś tępym kretynem i nie umiesz trzymać wacka w spodniach, plus budzisz kolegów o 7 nad ranem kiedy mają na 9 do budy. Nara- rozłączyłem się. Wiedząc że i tak teraz nie zasnę postanowiłem ogarnąć się, odpisać wujowi na maila i iść na małe śledztwo. Stanąłem przed domem Eryka, wszedłem przez furtkę i od razu poszedłem do okna z tyłu domu gdzie mieścił się jego pokój.

Zapukałem delikatnie, a on po chwili odsłonił firankę i otworzył okno. Miał niemrawą minę, wzrok zbitego psa i ślady po ugryzieniach na ramionach.

-Hej, jak się czujesz?- usiadłem na parapecie

-Mam ochotę zwymiotować, a już nie mam czym- odpowiedział siadając na łóżku i kryjąc twarz w kolanach.- Słyszałem, że Ty masz zamiar iść- spojrzał na mnie.

-Zerwać umowy nie mamy prawa.- odpowiedziałem- My zasad nie łamiemy.

-Może warto zrobić ten jeden wyjątek. Już się z nim umówiłeś?- zadał kolejne pytanie

-Nie możemy go wypierdolić bez powodu, ale jestem pewien że szybciutko on złamie zasady. A co do umówienia się to tak, na piątek. Chyba kupię wcześniej 2 butelki wódki bo jak pomyśle że to Zapalecki to już mi się robi niedobrze.- zaśmiałem się.

-On z każdym umawiał się na piątek.- zauważył chłopak

-Może w pozostałe dni robi za babcię klozetową w podrzędnym barze.- odparłem czym wywołałem śmiech u kolegi.

-Dzięki, fajnie że jesteś.- uśmiechnął się lekko.

-No, problem. A Ty jak najszybciej się ogarnij, żeby nikt niczego nie podejrzewał

-Spoko, nie ma sprawy.- sięgnął jednego cukierka z szafki i mi go podał- na osłodę po piątku- oznajmił

-Dzięki, to ja lecę.- wyszedłem przez okno i cichaczem wróciłem za furtkę. Udałem się w stronę szkoły idąc przez park. Tu zakochana parka, tam pies sra, zwykła szara rzeczywistość. Nagle moją uwagę zwrócił spotkany przy fontannie Louis, już chciałem do niego podejść gdy zobaczyłem że robi za modela dla tego dzieciaka, który na niego czekał koło sali gimnastycznej. Niski ciemnowłosy chłopak szkicował go rumieniąc się przy tym lekko.- No proszę Louis bawi się w modeling.- zaśmiałem się i poszedłem dalej w stronę budy by mnie nie zauważyli, uznałem że nie warto im przeszkadzać.

W szkole jak zwykle panował jeden wielki chaos, kątem oka spostrzegłem trzeźwiejącego Wiktora opartego o ścianę, a przed nim zgrabną dziewczyną trzymającą mu lód na czole. Widać ostro pochlał skoro nie otwierał oczu by spojrzeć na jej długie nogi tuż przed nim, tylko siedział jak trup. Zająłem miejsce przy jednej ze ścian i wyciągnąłem telefon, według rozpiski potrzeba dziś kogoś kto około godziny 14 zajmie się wraz z jednym chłopakiem zmianą pościeli, bez większego wahania wpisałem że mogę to zrobić. Pościel zwykle była prana u mnie, gdyż mieszkałem sam lub u Izy z tego samego powodu, chociaż zdarzały się również przypadki że ktoś inny miał takową możliwość. Dźwięk dzwonka oznajmił że pora otrzepać tyłek i się łaskawie ruszyć. W klasie jak zwykle panował rozgardiasz, w dodatku mieliśmy zastępstwo z kobietą która Kryspin nazywał drag queen. Na wysokim obcasie wymalowana niczym joker z batmana idealnie wpasowywała się w ksywkę nadaną jej przez ręcznego. Kobieta przywitała się krótko, po czym zaczęła czytać listę.

Sypiając z WrogiemPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!