[08] Chapter Eighth (Second Season)

1.7K 156 19


"Uważam, że kobieta w pewnych wypadkach ucieleśnia jakby gniew tuzinów nieżyjących już kobiet, którym za życia nie dane było wyrażenie swojej wściekłości."
~ Robert Bly
"Żelazny Jan - rzecz o mężczyznach"

Karotce, żeby pamiętała, że szczęśliwe zakończenia są nudne ;*

Zayn wszedł do swojego domu. Za nim, krok w krok, szedł Jenkins, rozglądając się uważnie dookoła. Kiedyś to właśnie tutaj był jego dom, w tym miejscu spędził większą część swojego życia. Aż do momentu, w którym on i Javaad się rozeszli. Zacisnął pięści. Do dziś nie mógł uwierzyć, że wybrali Malika, a nie jego. Prychnął, widząc jednego ze swoich byłych ludzi. Kiedy tylko go dostrzegł, zawrócił i zamknął się jakimś pokoju. Zayn zaśmiał się cicho, kręcąc głową.

-- Możesz przestać straszyć mi gang? Przecież możesz poudawać, że nie chowasz do nich urazy i cieszysz się z tych krótkich odwiedzin -prychnął Mulat, otwierając drzwi swojego gabinetu. Cieszył się, że z powrotem jest w Nowym Yorku. Co prawda podróż samochodem była dość długa i mało przyjemna, ale przyjemności, jakie czekały na niego po załatwieniu spraw służbowych zdecydowanie na to zasługiwały.

-- Pamiętaj, że to przez twojego ojca już tutaj nie mieszkam. Jeszcze jedno słowo, a możesz skończyć na podłodze - syknął starszy mężczyzna, opadając na drewniane krzesło. Złączył ze sobą swoje dłonie i popatrzył na Zayna uważnym spojrzeniem. - Powiesz mi w końcu, do czego jest potrzebna ci moja pomoc? W końcu nie każdy jest skory do tego, żeby wyciągnąć z więzienia jednego ze swoich największych wrogów.

-- Nie przypisuj sobie za wiele, Kinson. Jesteś jedynie niedogodnością na mojej drodze, z której postanowiłem uczynić jakikolwiek pożytek - warknął czarnowłosy, podchodząc do okna. Splótł palce dłoni na plecach i wyjrzał na zewnątrz, gdzie nad basenem opalała się Samantha. Jej błyszczące od kremu ciało, zasłonięte jedynie przez skąpy strój kąpielowy, kusiło nie jednego, który przechodził obok. Żaden jednak nie odważył się do niej podejść i zagadać. Wszyscy wiedzieli, że należy tylko i wyłącznie do niego. Nie miało znaczenia nawet to, że w najbliższej przyszłości zamierzał pozbyć się Sam ze swojego gangu, życia i... No cóż... Z tego świata. Wiedziała zbyt wiele, żeby od tak po prostu pozwolił jej odejść.

-- Jeżeli będziesz traktował mnie w ten sposób i obrażał mnie na każdym kroku, to pozwól, że opuszczę już twoje towarzystwo - syknął Aaron. Nie ruszył się jednak z miejsca, ze wzrokiem w dalszym ciągu utkwionym w Mulacie.

-- Drzwi otwarte, droga wolna. Pamiętaj, że nie będę cię tutaj trzymał na siłę. Z twoją pomocą czy bez niej i tak uda mi się dotrzeć do celu. Ty stracisz, ja zyskam, bo nie będę musiał oddawać ci połowy z tego, co uda mi się zdobyć - wzruszył obojętnie ramionami, uśmiechając się do siebie, kiedy zauważył Louisa, siadającego pod jedną z parasolek. On również przyglądał się Stredfield. Ale nie tym samym spojrzeniem, a zupełnie innym, pełnym pogardy zamiast zachwytu.

-- W takim razie dlaczego w dalszym ciągu rozmawiamy, dlaczego włożyłeś tyle trudu w wyciągnięcie mnie z więzienia, skoro przyniosło ci to same minusy? - były policjant uniósł wysoko obie brwi. Starał się zrozumieć postępowanie Malika, ale on był dokładnie taki sam, jak jego ojciec; tajemniczy, małomówny, zagadkowy...

-- Czas, Kinson, mój cenny czas zmusza mnie do zasięgnięcia twojej pomocy - pokręcił głową, w dalszym ciągu na niego nie patrząc. Był zbyt ciekawy tego, co zamierza zrobić Tomlinson i czym Samantha mu się przysłużyła. Na ogół oboje starali schodzić sobie z drogi, żeby nie dopuszczać do sprzeczek pomiędzy sobą. Kiedy już do nich dochodziło musiał napsuć sobie wiele krwi, żeby z powrotem zmusić ich oboje do powrotu do stanu sprzed 'wojny'; stanu zupełnego ignorowania się. - Właśnie przez mój cenny czas przejdę w tym momencie do konkretów. Zamierzam zorganizować napad na Niemiecki Bank Federalny, w którym będziemy uczestniczyć oboje. Liam, Louis i Niall w tym czasie... Powiedzmy, że zajmą się czymś innym. To już nie twoja spawa - urwał, nie chcąc powiedzieć zbyt wiele. Nie ufał mu, przez co nie zamierzał się przed nim otwierać. - Jak, zgadzasz się na taką umowę? Zaraz po kradzieży nasze drogi rozejdą się aż do kolejnego spotkania.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!