Rozdział 9

13 1 0
                                                  

Pokój wynajmowany przez Victorię nad sklepem zielarki nie był zbyt duży, ale porównawszy go z ciemną, wilgotną celą Domu Sióstr gdzie spędziła pierwsze pięć lat swego terminu gdzie zrobienie trzech kroków było nie lada wyczynem była to pałacowa komnata. Pięć długich lat spędzonych z tymi ździrami, pięć lat morderczego treningu, niełatwych do zniesienia kar cielesnych nie poszło jednak na marne. Victoria stała się najlepsza, lepsza nawet niż Matka. Jakby nie patrząc to mało która z Sióstr mogłaby się poszczycić taką nieudolnością jak ta spasiona locha, która ostatni raz w lustrze widziała się chyba przed dwiema dekadami. Była to jednak osoba niesamowicie wpływowa, która nie musiała już zajmować się prawdziwą pracą, wystarczyło, że ciągle żyła, a każdy kto o niej pomyślał miał problem z utrzymaniem moczu w pęcherzu. Już dawno minęły lata jej świetności, a przez ten czas pojawiło się wiele o niebo lepszych od niej, ale żadna nie afiszowała się swoimi zdolnościami jak robiła to niegdyś Matka. Kolejna jej cecha, która niezwykle irytowała Victorię. Jak w ogóle można zajmować się skrytobójstwem i obnosić się przy tym jak ulicznica nową sukienką kupioną za pieniądze kolejnego klienta. Nie tak wyobrażała sobie ten zakon gdy wieczorami opowiadała o nim jej babka. Zakon dumnych, silnych kobiet, które decydowały o życiu ludzi psujących świat, ludzi za nic mających fundamentalne wartości ludzkiej egzystencji. Bez mrugnięcia okiem mordowały bezczelnych złodziei, gwałcicieli, pedofilii czy skorumpowanych u władzy. Świat dzięki Siostrom był lepszym miejsce. Niegdyś w każdym większym mieście znajdował się Dom Sióstr. Nikt nie wiedział gdzie się znajduje i to budziło w mieszkańcach największą trwogę.

Czasy jednak się zmieniały, było coraz mniej ochotniczek, które miałyby prawdziwy talent do bycia niewidzialnymi na oczach wszystkich, które miałyby talent do zabijania. Zaczęły być robione łapanki – Siostry porywały małe dziewczynki, zamykały w małych, ciemnych celach, naginały wolę tych dziewczynek do własnej. Mało kto teraz pamiętał o tym jak wyglądało to w przeszłości, a większość konserwatystek zostało zabitych przez nowe pokolenia, przez co zmniejszała się też ilość Domów Sióstr. Z Victorią próbowano zrobić to samo, dano jej obcisły strój i próbowano ją zmusić do bycia „kurwą od zabijania" jak zaczynali nazywać je ci, którzy pamiętali. Victoria pamiętała jednak opowieści babki i pomimo iż nosiła ten przeklęty „mundur" to miała w sobie godność prawdziwej Siostry. Nie dało się jednak ukryć, że zakon ulegał coraz większemu zepsuciu i nic nie można było na to poradzić. Siostry Cienia musiał w końcu spotkać straszny los. Dotknie to każdą, która odwróciła się od zasad, które przekazał im Cień.

Victoria siedziała na podłodze obok łóżka oparta o ścianę i powoli ostrzyła swój długi sztylet. Lubiła to zajęcie, uspokajało ją, a po wczorajszej rozmowie z Matką z trudem przychodziło jej uspokojenie się. Ta spasiona ździra miała czelność oskarżyć ją o zdradę zakonu tylko dlatego, że tak jak wiele pokoleń przed nią podjęła pracę, utrzymywała się sama i nie przyjmowała płatnych zleceń jak inne Siostry. Ja zdradzam zakon ty gruba kurwo? ¬ - raz po raz pojawiało się w jej umyśle to pytanie i za każdym razem była coraz bardziej wściekła. Z rozmyślań wyrwało ją ciche pukanie do drzwi.

-Proszę wejść pani Emily – zaprosiła zielarkę do pokoju chowając przy tym sztylet pod łóżko. Kiepska kryjówka gdyby ktoś chciał coś znaleźć, ale Emily nie była wścibską kobietą.

Drzwi się otworzyły i stanęła w nich starsza, przygarbiona kobieta, o białych jak śnieg włosach i twarzy gęsto poznaczonej zmarszczkami. Uśmiechnęła się życzliwie do Victori i weszła powoli do pokoju. Rozejrzała się po pokoju i zatrzymała wzrok na wazonie pełnym świeżych kwiatów stojącym na parapecie okna. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

-Zawsze masz świeże kwiaty. Czy to od jakiegoś kawalera? – zapytała i mrugnęła porozumiewawczo. – Może kiedyś przedstawisz mi go dziecko?

Victoria uśmiechnęła się serdecznie do starszej kobiety. Bardzo ją lubiła, była dla niej jak babcia, która już dawno odeszła z tego świata. Odeszła broniąc ją przed Zepsutymi, jak nazywała nowe pokolenia Sióstr. Emily też traktowała Victorię jak członka rodziny, zwłaszcza, że nigdy własnej nie miała – całe swe życie poświęciła pracy i pomocy tym którzy tego potrzebowali. Vicotria nigdy nie wyjawiła starej kobiecie kim jest choć czasem miała wrażenie, że ta dobrze wie. Emily wyciągnęła coś z jednej z licznych kieszeni swego fartucha.

-List do ciebie moja droga – podała Victorii kopertę. – Zejdź na dół proszę jak będziesz mieć czas. Straszny dzisiaj ruch i ledwo sobie radzę.

Gdy drzwi za kobietą się zamknęły Victoria otworzyła kopertę i wyciągnęła z niej krótki list. To co przeczytała wprawiło ją początkowo w osłupienie, a potem przerodziło się w gniew, który normalnego człowieka zapędziłby w szaleństwo.

                                                            Twoim kolejnym celem jest zielarka Emily.

                                         Jeśli odmówisz wykonania rozkazu wyeliminujemy was obie.

                                                                                 Masz czas do świtu.

                                                                                                                                    Matka







Ścieżka potępionych - ZAWIESZONEPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz