For every story tagged #WattPride this month, Wattpad will donate $1 to the ILGA
Pen Your Pride

Rozdział I

2.1K 85 6

____***POPRAWIONE***____


Wdech, wydech. Poczułam gwałtowny ruch w górę. Ocknęłam się w ciemnej windzie. Nie pamiętałam nic, prócz imienia. Leila, to moje imię. Według mnie jakieś koślawe, ale może być.

Bałam się, co zastane jak winda się zatrzyma. Próbowałam wstać, nie wychodziło mi to od razu, ale jakoś wyszło. Zaczęłam powoli chodzić po windzie. Potykałam się o różne skrzynie, pudełka i różne podobne do poprzednich rzeczy. Ujęłam w rękę coś ostrego. Wiedziałam jak to się nazywa, to było trochę dziwne. Sztylet, w ręce miałam sztylet. Nagle winda się zatrzymała. Upadłam na ziemię, raniąc się przy tym. Wieko windy otworzyło się. Do środka wpadło jasne światło dzienne. Zasłoniłam ręką oczy, a w drugą znów ujęłam sztylet. Popatrzyłam w górę i zobaczyłam dużą grupę chłopców... Zaraz. Tam byli sami chłopcy! Nie kryłam bałam się jeszcze bardziej niż wcześniej. Z góry usłyszałam różne i niepokojące mnie krzyki.

– To dziewczyna!

– Pierwszy ja biorę!

– Ona jest moja!

– Chyba śnisz!

– Spokój sztamaki!

"Sztamaki"? Zastanawiało mnie, co to oznacza. Do mnie, do windy wskoczył jakiś szatyn.

– Od-dsuń s-się – ostrzegłam go jąkając się.

Nie przyjął chyba mojego ostrzeżenia na poważnie. Wyciągnął rękę w moją stronę i spokojnie przemówił.

– Hej, jestem Thomas. Podaj mi rękę, pomogę ci wyjść – uśmiechnął się do mnie przyjaźnie.

Ja jednak nie byłam tak nastawiona. W jego stronę wycelowałam sztylet. Chłopak podniósł ręce na znak obrony, ale się nie cofnął tylko znów przemówił.

– Spokojnie. Nie bój się. Podaj mi rękę i opuść nóż. Nikt nie chce by stała ci się krzywda- znów się uśmiechnął.

Wpadł mi do głowy pewien pomysł. Chłopcy jednak nie będą z tego zadowoleni co zaraz zrobię. Powoli opuściłam sztylet. Ujęłam rękę szatyna i powoli do niego podeszłam. On znowu się uśmiechnął.

– Rzućcie nam linę! – krzyknął chłopak.

Po chwili, jakiś ciemnoskóry chłopak rzucił nam linę, sznur czy to co tam było. Jedną ręką złapałam chłopaka za szyję a w drugiej trzymałam sztylet, na wszelki wypadek, natomiast chłopak jedną ręką objął mnie a drugą wziął linę. Ciemnoskóry i jakiś Azjata nas wciągnęli. Chłopak powoli postawił mnie na ziemi i zabrał rękę. Tylko czekałam aż to zrobi. Szybko się rozejrzałam i rzuciłam się sprintem w stronę lasu. Kolejna fala krzyków podniosła się, na znak że kuleje. Nie odpuszczałam i biegłam dalej, a krzyki były coraz cichsze.

– Poznajcie moją nową dziewczynę!

– Trachnięta, nie biorę!

Minho! Łap ją!

Po ostatnim zdaniu, słyszałam za sobą szybkie kroki jakby ktoś biegł. Usłyszałam jak jeden mnie woła.

– Hej! Zatrzymaj się!

Obejrzałam się jeden, jedyny raz. Jak ponownie krzyknął nie odwróciłam się. Byłam nie ugięta i biegłam dalej. Noga mnie bolała ale nie dawałam za wygraną. W końcu się potknęłam. Poczołgałam się za pień drzewa. Tak się bałam, że postanowiłam wejść na drzewo. Szybko i nawet sprawnie mi to poszło, więc mogłam odetchnąć z ulgą. Trochę się wychyliłam i patrzyłam na dalszy ciąg zdarzeń. Po chwili dobiegł ten Azjata który do mnie krzyczał. Obejrzał się dookoła i walnął w pień drzewa gdzie siedziałam, wysoko i chyba bezpiecznie.

Jej historia... // Więzień Labiryntu [ZAKOŃCZONE]Read this story for FREE!