Rozdział 14 : Co tu się dzieje?

3.8K 303 27

Po skończonym śniadaniu Harry z przyjaciółmi udali się na zajęcia. Pierwszą lekcją była transmutacja, więc woleli się nie spóźnić. Kilka minut później przyszła kocica i otworzyła klasę. Całą paczką usiedli z samego tyłu, a ich przykładem poszła reszta Slytherinu. Gryfonom zostały miejsca z samego przodu, co ich rozwścieczyło. Lekcja zaczęła się z pozoru normalnie, lecz już po chwili McGonagall zaczęła pytać Kobrę. Widać było, jak bardzo była zdeterminowana by przyłapać go na niewiedzy, lecz się przeliczyła gdyż młody Potter znał odpowiedź na każde jej pytanie. Po skończonej lekcji udali się na kolejne zajęcia. Gdy już wrócili do pokoju wspólnego Harry był wściekły. Wszyscy nauczyciele uwzięli się na niego, starając się wlepić mu szlaban. Doskonale wiedział dlaczego to robili, ale miał nadzieję że zrezygnują z tego pomysłu. Jak to mówią,,, nadzieja matką głupich '''.

Wspomnienie

Harry siedział na wygodnej kanapie i pił Fantę. Na stoliku położony był włączony komputer. Nagle dotarł do niego dźwięk rozmowy. Nareszcie - pomyślał dziedzic Potterów - Tempo to oni mają wolniejsze od ślimaka. Skupił się na słyszanej rozmowie.

- Słuchajcie moi drodzy, wymyśliłem jak dowiedzieć się, co w wakacje robił Harry.
- Nie mów że chcesz go o to spytać - zakpił nietoperz.
- Właśnie to chcę zrobić Severusie. - odpowiedział Dumbledore z dobrodusznym uśmiechem.

Ale z niego idiota- pomyślał Harry. - Myśli że wszystko mu powiem. To tak niedorzeczne, jak to że Voldemort publicznie zatańczy Can cana w różowym stroju króliczka. Gdy tylko sobie to wyobraził, zaczął się śmiać jak opętany. Po chwili opanował się jednak i słuchał dalej.

- Przecież on i tak nic ci nie powie - powiedział Remus.
-Ależ zrobi to czy będzie tego chciał czy nie - odpowiedział Dumbledore.
-A jakim sposobem go do tego zmusisz - spytał Syriusz. Coraz bardziej nie podobały mu się decyzje dropsa w sprawie Harry'ego. Przecież Harry jest wystarczająco dorosły by decydować o sobie. - myślał, lecz nie powiedział tego na głos. Może gdyby to zrobił, odzyskał by chrześniaka, lecz nie zrobił nic, przez co sprowadził na siebie jego gniew.

- Na początek musi dostać szlaban. Najlepiej by było gdyby został przepytany na każdej lekcji. Wszyscy dobrze wiemy, że nie przykłada się do nauki, więc szanse że dostanie szlaban są bardzo duże. Następnie podczas szlabanu zostanie przyprowadzony do mojego gabinetu, gdzie podamy mu serum prawdy.
- Ależ Albusie to niezgodne z prawem - zaprotestowała McGonagall.
- Wiem Minervo ale nie mamy innego wyjścia, a co jeśli Harry przyłączył się do Voldemorta? Musimy wiedzieć czy wciąż jest po naszej stronie.
- A nie sądzisz że to zbyt drastyczne środki? - zapytał Remus.
- Nie mamy innego wyjścia, chyba że ktoś ma inny pomysł?- po jego słowach zapadła cisza. Nikt się nie odzywał, bo nie wiedział co ma powiedzieć.
- Skoro nikt nie ma innego pomysłu, to ustalone. Miejmy nadzieję że to się uda.

Koniec wspomnienia



Teraz to przegiąłeś Stary trzmielu - myślał wściekły. Nagle w jego głowie pojawił się szatański plan.
- Co wy na to, by zemścić się na dropsie? - spytał Harry, uśmiechając się jak psychopata.
- Czyżbyś miał już jakiś pomysł? - zapytała wyszczerzona Avis.
- Ja zawsze mam plan - powiedział dumny avadooki - A tym razem Stary drops musi mnie po pamiętać raz na zawsze, z potomkiem Potterów się nie zadziera.
- Dobrze, to co robimy? - spytał zaciekawiony Draco.
- Zrobimy tak...... - zaczął tłumaczyć swój plan zielonooki.
- Jesteś genialny - stwierdziła Viki, po usłyszeniu planu zemsty. - No raczej, nie inaczej - odpowiedział chłopiec-który-przeżył-i-wymyślił-genialny-plan-zemsty-na-starym-trzmielu.

Harry nie miał ochoty iść na kolację (nie chciało mu się, leń jeden), więc poprosił Zgredka by coś mu przyniósł. Chyba nie wyraził się wystarczająco jasno, gdyż w jego salonie chwilę później nie można było przejść, tyle jedzenia przyniósł mu skrzat. Młody Potter stwierdził że nie da rady tego zjeść ( nawet boczek z,, Świata według Kiepskich'' by nie dał), więc przeniósł jedzenie do pokoju wspólnego. Wszyscy ślizgoni nie zdążyli jeszcze wyjść, więc rozsiedli się i zabrali za jedzenie.

Wielka sala

W wielkiej sali było ciszej niż zwykle, wszyscy nauczyciele i uczniowie byli zdziwieni. Uczniowie Gryffindoru, Ravenclavu i Hupplepufu byli obecni. Jednak przy stole Slytherinu nie było nikogo. Zaniepokoiło to Dumbledora więc jak tylko skończyła się kolacja wraz z całym gronem pedagogicznym udał się do lochów.

Pokój wspólny ślizgonów

Gdy profesorowie weszli do pokoju wspólnego ślizgonów wielkie było ich zaskoczenie, wszyscy uczniowie siedzieli w fotelach lub na kanapach i jedli spokojnie kolację. Pierwszy oprzytomniał drops i zapytał :
- Co tu się dzieje?
- Nic panie dyrektorze, jemy kolację. - odpowiedział spokojnie Harry.
- A dlaczego nie w wielkiej sali? - zapytała McGonagall
- Wie Pani to naprawdę ciekawa historia - zaczął młody Potter - nie miałem ochoty schodzić do wielkiej sali na kolację, ale byłem głodny więc poprosiłem jednego ze skrzatów o coś do jedzenia. Niestety, chyba nie wyraziłem się dość jasno i skrzat przyniósł to wszystko. Stwierdziłem że nie zjem tego wszystkiego sam, więc przeniosłem jedzenie do pokoju wspólnego. Moi koledzy nie zdążyli jeszcze wyjść na kolację, więc przysiedli się do mnie, ot cała historia. - zakończył z niewinną miną.
- Widzicie, nie robią nic zabronionego, więc może zakończymy to przesłuchanie - powiedział zirytowany Snape.
- Masz rację Severusie, dobranoc wszystkim - rzekł trzmiel.
- Dobranoc panie dyrektorze - odpowiedzieli wszyscy chórem.
Po tych słowach nauczyciele wyszli, zostawiając uczniów samych
- Phi, on myśli że pójdziemy już spać? - zapytała jakaś siódmoroczna ślizgonka. Jako że to było pytanie retoryczne, nikt nie odpowiedział. Avadooki z Viki, Draco, Blaisem, Theo i Pansy zaczęli grać w butlekę, w dormitorium chłopaków. Fałszoskop postawili w pobliżu, by wiedzieć czy ktoś kłamie. Pierwszy kręcił Theo i wylosował Viki.
- Pytanie czy wyzwanie? - zapytał Theo.
- Pytanie - odpowiedziała Victoria.
- Jesteś dziewicą? - zapytał z cwanym uśmiechem.
- Tak - odrzekła z dumą w głosie. Zakręciła butelką i wypadło na Pansy. Wybrała wyzwanie.
- Pocałuj chłopaka który ci się najbardziej podoba przez 60 sekund. Pansy niespodziewanie dla wszystkich podeszła do Harry'ego i pocałowała go. Ich pocałunek trwał dłużej niż minutę, lecz oboje wiedzieli że to nic nie znaczy. Gra trwała jeszcze 1. 5 godziny, a później wszyscy rozeszli się do siebie. Młody Potter postanowił otworzyć paczkę i list który dzisiaj dostał.



Rozdział według mnie wyszedł taki nijaki, ale nie mogłam go pominąć. Mam nadzieję że nie zanudziliście się na śmierć.

Harry Potter i wymarzona wolnośćPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!