For every story tagged #WattPride this month, Wattpad will donate $1 to the ILGA
Pen Your Pride

[jeden]

2.8K 227 12

Chłopiec z uroczą grzyweczką i ślicznymi niebieskimi oczami wpadł na genialny pomysł. Znowu. Należało by też dodać, że już piąty raz tam tamtego dnia. Oraz, że poprzednie cztery skończyły się rozbitym kubkiem w baranki oraz lekko osmaloną firanką, ale to przecież nic takiego.
Wracając. Postanowił zrobić ciasto. Było to oczywiście absurdalnym, niebezpiecznym i w cholerę złym pomysłem z trzech powodów:
1. Nie potrafi gotować.
2. I tak go nie zje i będzie musiał coś z nim zrobić.
(Prawdopodobnie wyrzuci je do kosza albo przez okno, by "biedne bezdomne kotki mogły się najeść". Prawdopodobnie.)
3. Nie potrafi gotować.
Jednak Louis doskonale ignorował wszystko co podpowiadał mu rozum i część jego umysłu nazywająca się "UWAŻAJ LOUIS BO NA PRAWDĘ STANIE SIĘ COŚ ZŁEGO!" Ale nie zwracał uwagi nawet na wielkie litery i wykrzyknik.
Zadowolony pobiegł do kuchni, potykając się dwa razy, i wybrał z odpowiedniej szafki dużą, czerwoną miskę oraz produkty, które uważał za przydatne/niezbędne do przygotowania ciasta.
Jego myśli krążyły między użyję tej truskawkowej posypki a jednak wolę tęczową. Zmarszczył zabawnie nosek próbując przypomnieć sobie czy kobieta z programu telewizyjnego wrzucała dwa czy trzy jajka do miski. Gdy już zdecydował, że były to trzy (po prostu pomyślał, że im więcej tym lepiej) rozbił je o blat i dodał do miski razem z odrobiną skorupek. Ale tylko odrobiną.
Mąka, jajka, mleko. Mąka, jajka, mleko. Mleko... Okej zapomniał co dalej. Usiadł zrezygnowany na podłodze i potarł ręką policzek brudząc go przy tym odrobiną mąki. Podniósł się z znowu usiadł.
-Co się tu dzieje? - usłyszał i szybko wyszedł spod stołu bo tak siedział pod stołem i zauważył czarne jak noc włosy, brązowe śliczne (przynajmniej on tak uważał) oczy, zarost i ciemną karnację.
- Zayney!- podbiegł do przyjaciela i przytulił go. -Co ty tutaj robisz?
Malik zabrał rękę z włosów szatyna, bo jego tradycją jest głaskanie po nich chłopaka, i wyciągnął z kieszeni coś brzęczącego.
-Mam klucze Boo. Dałeś mi je - pstryknął palcem w nos Louisa, a z jego ust wyszło ciche oh, ponieważ faktycznie dał mu te klucze. -Jeszcze raz. Co się tutaj dzieje?
-Um ja, ja chciałem zrobić ciasto, wiesz? Bo ciasta są fajne. I mam nawet taką fajną posypkę! Ale- zawiesił się. Przecież nie mógł powiedzieć "ale zapomniałem jak się je robi" -ale...postanowiłem zrobić naleśniki! Też chcesz?
-Wpadłem tylko na momencik sprawdzić co u ciebie, dzieciaku. I nie, nie chcę. Nie jestem głodny - coś w jego głosie sprawiło, że Louis lekko się skurczył i wprawiło go w zdezorientowanie.
-Dobrze. Szkoda. Ale przyjdziesz jutro? -zapytał, jednak doskonale znał odpowiedź.
Przyjaciel poczochrał jego włosy -Jasne, jak zawsze.
I już stał przy drzwiach, ale odwrócił się i dodał ze śmiechem:
-Tylko nie przesadź z tymi naleśnikami. Ostatnio, gdy sam zrobiłeś sobie obiad i wszystko zjadłeś musiałem iść po tabletki na ból brzucha, bo zjadłeś o wiele za dużą porcję.
Policzki Louisa zrobiły się czerwone jak dorodne pomidory w szklarni jego babci. A on nienawidził pomidorów. I szklarni też.
-Tak, ale nie jadłem praktycznie cały dzień i byłem potwornie głodny. Teraz tak nie będzie -mówi zawstydzony i bawi się palcami nie podnosząc wzroku na mulata. -Obiecuję -dodaje cichutko.
Chłopiec tego nie widział, ale Zayn podniósł prawy kącik ust i zmrużył oczy.
-Mam nadzieję.
I wyszedł.
Louis przez chwilę stał w miejscu i poprawiał opadającą na oczy grzywkę, a jego głowa wręcz wrzała od kotłujących się w niej, i ciągle przybywających, myśl.
Stracił nawet ochotę na kończenie ciasto-naleśników. Wszedł do kuchni, która wyglądała jak pobojowisko (dosłownie wszędzie była mąka: na blacie, stole, podłodze...) chwycił miskę "mąka-jajka-mleko" i wstawił ją do zlewu z myślą posprzątam tu jutro. Jednak jutro kompletnie kompletnie o tym zapomniał, ponieważ spał do sześć pa dwunastej, a resztę dnia spędził leżąc w łóżku i płacząc ("Niebo płacze więc dotrzymam mu towarzystwa. I tak jestem w nastroju na płacz.")
I nie obwiniajcie proszę Louisa o to, że jest odrobinę za dziecinny, przestraszony czy inne te "Louisowe rzeczy". Taki już jest. To... po prostu on. Chyba.







~~~~~~~~

powiedzcie mi proszę czy nie ma tutaj aż tak strasznych błędów bo ze mną to nic nigdy nie wiadomo :')

all the love, a x









fly with me {larry}Read this story for FREE!