Piątek, 25 grudnia 2015

44 4 1
                                          

Gabi obudziła się z bólem brzucha. Nie do końca wiedziała, czy to z głodu, czy z przejedzenia, ale stwierdziła, że pójdzie coś zjeść. W końcu są święta, trzeba jeść. Spojrzała na zegarek. Była 11:25. No cóż, wcześnie nie jest. A jeszcze miała pójść z rodzicami do kościoła. No dobra, coś się zje, potem jakiś prysznic, może zdąży umyć włosy i się wyrobi na 12:30. Będzie dobrze. Poszła do kuchni i otworzyła lodówkę. Górna półka cała zasypana wędlinami. Niżej pierogi, resztki karpia, jakieś sałatki. Nic ciekawego. Ooo! Jest! Dolna półka. Wciśnięty w róg talerz, na którym spokojnie leży połowa tortu kawowo- czekoladowego. Będzie musiała ćwiczyć. Trudno. Będzie ćwiczyć. Na razie są święta. Można sobie pozwolić.
To myśląc ukroiła sobie całkiem spory kawałek i wiedząc, że pewnie będzie tego potem żałować, poszła z nim i wielkim kubkiem gorącej czekolady z piankami i bitą śmietaną do swojego pokoju. Kiedy wszystko znalazło się już w jej o kilka kilo za dużym brzuchu, Gabi poszła do łazienki się ogarnąć. Pół godziny później ubrała glany i parkę, zawiązała na szyi nowy szalik w szkocką kratę i wyszła z rodziną do kościoła. Niestety, nie zdążyła umyć włosów, więc ubrała szarą, męską czapkę, którą znalazła ostatnio na wyprzedaży w H&M.

Po bardzo nudnej mszy wszyscy wracali do domu. Gabi spostrzegła, że tuż przed nią idzie Aga z tatą i młodszym bratem. Aga to dwa lata starsza dziewczyna, która dawniej podobała się Jackowi. Za to Jacek był chłopakiem Gabi. Nie był prymusem w szkole, ale bardzo ją kochał, a ona jeszcze bardziej kochała jego. Gabi zmierzyła wzrokiem Agę. Wysoka, blond włosy, buty za trzy stówy, świetny styl, perfekcyjna kreska nad okiem. Chwała Bogu, że była dwa lata starsza. Inaczej to ona byłaby zasypywana co tydzień czerwonymi różami za 3,50 z kwiaciarni na rogu. Ale na całe szczęście ten zaszczyt przypadał Gabi, z czego za każdym razem ogromnie się cieszyła. Wróciła do domu, zjadła obiad (czytaj: resztki z wigilii) i poszła do swojego pokoju. "Znowu zatrzymuję czas, znowu zatrzymuję czaaas" śpiewał z głośników Dawid Podsiadło. Włączyła komputer. Weszła w folder "zdjęcia" i zaczęła powoli przeglądać wszystkie zdjęcia, jakie do tej pory wykonała. Od najstarszych, robionych jeszcze telefonem, do tych najnowszych, które wykonywała nowiutką lustrzanką- prezentem na mikołajki. Przyglądała się każdemu szczegółowi. Dokładnie przeglądała zdjęcie po zdjęciu. Nagle się zatrzymała. Natrafiła na zdjęcie z przed miesiąca. Robiła je Jackowi, kiedy spał. Z czułością patrzyła na pogrążoną w błogim śnie twarz ukochanego. Ciekawe, o czym śnił? Może o niej? Albo o ich przyszłości? Przeglądała dalej. Jacek śmieje się z niej, bo wkurzyła się na niego, jak przegrała z nim w Fifę. Kiedy Gabi zobaczyła jego roześmianą twarz, od razu sięgnęła po aparat i zrobiła mu zdjęcie. Właśnie to tak bardzo kręciło ją w fotografii. Mogła uchwycić ulotne chwile. Chwile, które mogą się już nigdy nie powtórzyć. Nagle stwierdziła, że bardzo za nim tęskni. Spojrzała na zegarek. 20:56. Raczej się już dzisiaj nie spotkają. Mimo to Gabi zadzwoniła do Jacka.
-Cześć, kochanie - usłyszała po chwili głęboki głos, który tak bardzo uwielbiała.
-Hej, Jacek. Nie miałbyś się ochoty jutro spotkać? Tak koło 16?
-Koło 16? Przepraszam, ale jadę z rodzicami do babci o 15 i wracamy dopiero wieczorem.
-Jasne, rozumiem.
-Ale wiesz, że cię kocham?
-Oczywiście. A ty wiesz, że cię kocham?
-Pewnie. Yyy... sorki, muszę lecieć, pa- rzekł Jacek i szybko się rozłączył.
Czyli będzie musiała jeszcze trochę poczekać. Mówi się trudno. I tak go uwielbia. Ciekawe tylko, czemu musiał tak szybko skończyć rozmowę? No ale nie będzie się go o nic dopytywać, przecież to jego prywatne sprawy. Z tą myślą Gabi wzięła szybki prysznic i poszła spać.

Gabi. Tydzień z życia wariatki.Where stories live. Discover now