Rozdział 4

8.5K 633 32

Część 2.

Od jakiejś godziny siedzę u Mike i co? I gówno...Chłopacy omawiają sobotnia imprezę, a ja pije piwo i udaje ze ich słucham. No bo po co omawiać przebieg imprezy? Ja wolę 100 % spontan, a nie uzgadnianie wszystkiego. Dobija mnie to bo i tak w czasie imprezy wszystkie uzgodnienia jakie wymyślają chłopacy pójdą w daleka przeszłość, ponieważ na dzień dobry zaczną odrazu pić i zapomną o wszystkim. Tak trochę śmieszne i żałosne no ale ich się nie ogarnie.

- Luke halo - zaczął machać mi ręką przed oczami Ash. Nie wiem po co to robią ale to jest wkurzające.
- czego chcesz? - odpowiedziałem zabierając jego rękę z daleka od moich oczu.
- mówimy do Ciebie juz od dobrych 5 minut.
- zamysliłem się
- dość głęboko - powiedział Mike
- czasami to się zdarza wiesz?
- tez bym tak chciał zwłaszcza wtedy kiedy kłóce się z Mia.
- zacznijmy od tego że ty się z nią nie kłócisz - powiedział Ash
- ostanio właśnie jej coś odwalilo i klócimy się o byle gówno.
- okres?
- to nie to
- to może to jeszcze nie ta jedyna - powiedział Ash a ja odrazu dałem moim łokciem w jego żebra.
- aałaaaa za co to?
- za to ze pierdolisz głupoty.
- nie wiem serio. Kocham ją sami wiecie że to moje oczko w głowie ale czasami mam ochotę ja udusić no.
- czasami zdarzają się kłótnie w związku. No nawet to jest taki obowiązek by były kłótnie.
Oczywiście nie takie bardzo poważne a takie no wiecie małostkowe. -spojrzałem się na nich. Widząc ze słuchają dalej prowadziłem swój monolog - głównie chodzi w tym o to żeby po tej kłótni się pogodzić. Jeśli zdarzają się dość częste kłótnie faceta zadaniem jest to żeby w czasie konfliktu rozsmieszyc druga osobę by później znowu się pogodzić, przytulić, a na końcu pocałować.
- dobrze się czujesz? - zapytał się mnie Ash przu okazji dotykając swoją ręką mojego czoła. Chyba szukał gorączki której oczywiście nie mam. Czasami mam takie przemyślenia i niestety dopiero teraz zorientowałem się ze wszystko co pomyślałem w głowie wyszlo mi przez usta...
- tak Ashtonie dobrze się czuje. Czemu się tak na mnie patrzysz? - zapytałem znów zabierając jego rękę z daleka tym razem od mojego czoła.
- od kiedy ty masz takie przemyślenia co do związku? Przecież ty taki bad boy - powiedział teatralne
- spier... - nie dokończyłem ponieważ przerwa mi Mike
- kurde Luke jesteś genialny. LOVE YOU po prostu serio - ukleknal przy mnie.
- dobra już dobra ogarnij się.
- chyba zadzwonię zaraz do mojej księżniczki i się z nią spotkam.
- a nie lepiej do niej iść? - zapytał się Calum. Chwila Calum?  Co ten pedal tu robi?
- co ty tu robisz? - zapytałem się od niechcenia
- to co ty, Ash czy Mike
- ahh no tak
- mam coś dla Ciebie
- dla kogo? - zapytał się Ash
- dla Luke
- co? - byłem w szoku ten idiota miał coś dla mnie? W pewnym momencie nawet nie zauważyłem ze Calum stał przede mną z...
-Lucyfer? Wyglądający jak normalny pingwin a nie z głową w tyłku. Jak ty to zrobiłeś? - nie mogłem w to uwierzyć.
- jesteś moim przyjacielem. Nie mogłem tak ooo dać sobie spokój. Wiec kilka dni temu poszedłem do twojej mamy z prośbą pożyczenia Lucyfera. Twoja mama się zgodziła, a ja później pojechałem do babci, która pomogła mi go naprawić. Miałem Ci go oddać dzisiaj w szkole, ale mnie zlałes, wiec daje Ci go teraz. - powiedział i wręczył mi całkiem jakby nowego Lucyfera.
- oo kurde Calum nie wiem co powiedzieć - byłem w wielkim szoku. Calum Hood zrobił coś takiego dla mnie.
- to co nie jesteś już na mnie zły? - zapytał z wielkim przerażeniem w oczach
- pewnie ze nie cwelu. Dzięki - powiedziałem i przytulilem go po męsku.
- jesteście pojebani - powiedział Ash
- i słodcy - dodał  Mike
- a wy tacy sami - dokończył Calum
- dobra skoro już jesteśmy tutaj wszyscy to może poćwiczymy nowy kawałek? - zaproponowałem
- eej sorry ale ja jadę do Mii musze z nią sobie wszystko wyjaśnić innym razem. Cześć  - powiedział Mike przy okazji zbierając się do wyjścia.
- powodzenia
- nara romantyku
- widział ktoś moje chipsy? - krzyknął z kuchni Ash. Ten to tylko o jedzeniu...
Chwilę potem dostałem sms od mamy.

Od: Szefowa (mama)
Za pół godziny wychodzę do koleżanki. Wiec ruszaj ta dupe i przyjeżdżaj do domu.

Do: Szefowa (mama)
A tata?

Od: Szefowa ( mama )
Tata ma ważne spotkanie wiec nie może...

Do: Szefowa ( mama )
Eh...Będę o 17:00

Od: Szefowa ( mama )
Chociaż w sumie...Czekaj mam pomysł

Nie wiedziałem o co chodzi tej kobiecie ale okk zaczekam. Po jakiś 5 minutach dostałem wiadomość ze jednak nie musze przyjeżdżać bo Vicki ma już osobę do męczenia. Okkk???

- kurde! - nagle wydarł się Calum
- co się stało?
- Ashton zabijesz mnie
- ooo matko...Co zrobiłeś? - zapytał z wielkim przerażeniem
- ile kosztował ten wazon? - wzkazal palcem na potłuczony wazon, ktory teraz znajduje się na podłodze. NO CALUM MASZ PRZEJEBANE!
- TY IDIOTO ZWALILES WAZON MOJEJ MAMY! KTÓRY JEST Z PORCELANY - nie minęła nawet sekunda, a Calum uciekał przed Ashtonem, który miał w ręku nóż?!?!?!?!
- ehh zaczyna się - mruknąłem sam do siebie robiąc snapa, na którym widać MORDERSTWO.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- ciota
- śmieć
- psuj
- morderca
- możecie się zamknąć? - powiedziałem znudzonym głosem. Od jakiś 10 minut Ash i Calum się "wyzywaja" no ile można?
- dzięki Luke, że mogę u Ciebie spać. Wiesz nie chce być w domu w czasie kiedy mama zobaczy, że zniknął jej ulubiony wazon.
- taa spoko
- mocno będziesz miał przerabane?
- kazanie będzie na 100
- może nie będzie aż tak źle - krzyknął z daleka Calum. A zapomniałem wspomnieć że wyzywaja się z daleka od siebie. Bo Ashton nadal ma nóż przy sobie. I teraz przez niego wszyscy przechodni patrzą się na nas jak na psycholi...No bywa no
- możesz nie krzyczeć na cala dzielnice?
- możesz schować nóż?
- możecie się zamknąć?
- nie! - krzykneli w tej samej chwili

Pół godziny później znaleźliśmy się pod moim domem. Wchodząc do domu usłyszałem muzykę na cały dom. Ale chwila...

- kogo ściągnęła twoja mama? - zapytał Ash.
- nie mam pojęcia. Chodźcie.
- ale beka jak twoja siostra sobie imprezę zrobiła - zaczął się śmiać Calum
- idioto ona ma 6 lat - powiedział Ashton
- no mówię że beka by była
- możecie się ruszyć? - spytałem lekko z irytowany.

Weszliśmy do domu niczym ninja oczywiście Calum jak zwykle musiał coś zwalić...Muzyka dobiegała z salonu. Chwila skądś znam ta piosenkę.

- o kurwa - powiedział Ashton
- chyba mi stanął - dodał Calum
- znam ją - dokończyłem

Nie mogłem w to uwierzyć. Stoję w swoim salonie i co widzę? Moja siostrę, która tańczy z wysoką brunetka, a w tle leci piosenka One Direction "Drag me down". A wiecie co jest najlepsze?
Ze ta dziewczyna jest brunetka, na którą dzisiaj wpadłem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Bardzo przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale miałam małe zamieszanie. Dlatego wstawiam dzisiaj.

Miłego wieczorku ♡♡♡♡

Kiss mePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!