Rozdział 13 : Może cytrynowego dropsa?

4K 326 19

Witajcie kochani po tak długiej przerwie. Rozdziału nie było z kilku powodów : niedawno miałam zawody w siatkówce więc musiałam chodzić na treningi, w czerwcu będę mieć bierzmowanie i muszę zbierać podpisy z mszy św. w niedzielę, rorat, różańca itd., jestem w 3 kl gimnazjum i nauczyciele żyć nam nie dają, ostatnio nie miałam weny, a moje lenistwo osiągnęło szczyt. Jednak obiecuję się poprawić .

Nigdy nie myślcie że mi na was nie zależy, bo to nie prawda. Szczerze mówiąc bardzo się zdenerwowałam czytając go, ale dzięki niemu wzięłam się za pisanie. SaraKrzychowicz dzięki za ten komentarz, nawet nie wiesz jak mnie zmotywowałaś do pisania. Dziękuję jeszcze wszystkim którzy to czytają, komentują i oddają głosy.

A teraz zapraszam na rozdział

Hogwart nie zmienił się od czasu gdy wyjechał na wakacje. Nadal był piękny i tajemniczy, patrząc na niego Harry czuł się tak jak w pierwszej klasie. Wiedział że czeka go nieznane, lecz teraz ma ze sobą prawdziwych przyjaciół. Podróż powozami nie trwała długo, i już po chwili znajdowali się w zamku. Szli korytarzami gdy nagle z nikąd wyłonił się Filch i zatrzymał zaskoczonego Kobrę.
- Za mną Potter - warknął i ruszył w tylko sobie znanym kierunku. Już po chwili zielonooki zorientował się że idą w stronę gabinetu Dumbledora. Dotarli tam po kilku minutach szybkiego marszu. Stanęli przed kamienną chimerą.
- Ślimaki−gumiaki - powiedział Filch, a ta natychmiast odsunęła się ukazując spiralne schody. Młody Potter wszedł na nie bez wahania, nie oglądając się nawet czy woźny idzie za nim. Zastanawiał się czego chcę od niego dyrek, zwłaszcza że za chwile ma rozpocząć się uczta. Gdy znalazł się przy drzwiach zapukał, a gdy usłyszał proszę wszedł dumnym krokiem.
- Ach Harry mój chłopcze , cieszę się że przyszedłeś - wymieniony chłopiec powstrzymywał się przed ciętą ripostą, jednak starzec zdawał się tego nie zauważać . Może cytrynowego dropsa? - zapytał z dobrotliwym uśmiechem. Na ten widok avadookiemu zrobiło się niedobrze, i sam nie mógł się sobie nadziwić, jak przez te wszystkie lata mógł przeoczyć prawdziwe oblicze Dumbledora. Pod maską dobrego staruszka, krył się podły manipulator, gotowy poświęcić wszystko by osiągnąć swój cel.
- Nie dziękuję, dyrektorze - odparł grzecznie Harry. W końcu nigdy nie wiadomo, co się w nich znajduje. Jakoś nie miał ochoty opowiedzieć wszystkich swoich sekretów pod działaniem Veritaserum. - Po co mnie Pan wezwał - Kobra od razu postanowił przejść do sedna sprawy, gdyż nie miał ochoty przebywać ze starym trzmielem dłużej niż to konieczne.
- Ach tak, widzę że chcesz od razu przejść do konkretów. Domyślasz się dlaczego Cię tu wezwałem? - zapytał Dumbledore, patrząc na niego przenikliwie.
- Nie mam pojęcia Panie profesorze, mam jednak nadzieję że za chwilę się dowiem. - odpowiedział pewnie avadooki.
- Wezwałem Cię tutaj, gdyż pragnę Cię przeprosić za to że zataiłem przed tobą prawdę. Wiedz jednak że robiłem to dla twojego dobra Harry. Więc jeśli mogę coś zrobić by poprawić nasze relacje to wystarczy słowo a spełnię twoje oczekiwania. - zielonooki był bardzo zaskoczony jego słowami, ale od razu stwierdził że może wykorzystać to jak najlepiej. Nie miał ochoty widywać gryfonów, więc jego odpowiedź była oczywista.
- Jest jedna rzecz, którą może Pan zrobić - zaczął - bardzo szanuję swoje życie prywatne i wolałbym by inni nie wiedzieli o której godzinie coś robię, gdyż czuję się z tym niekomfortowo. Przypomina mi to mieszkanie z mugolami, dlatego chciałbym dostać swoje własne kwatery. - zakończył zielonooki.
Przez chwilę starzec wyglądał na zdumionego, ale szybko się opanował i znów udawał dobrego staruszka.
- Bardzo mnie zaskoczyła twoja prośba Harry, ale myślę że masz rację. Najważniejsze jest byś w Hogwarcie czuł się bezpiecznie i swobodnie, a jeśli to ma ci pomóc ja nie widzę przeciwwskazań. Myślę że powinniśmy udać się na ucztę, pewnie twoi przyjaciele się o ciebię martwią. - jak powiedział starzec tak też zrobili. Po kilku minutach doszli do wrót Wielkiej Sali. Harry poszedł pierwszy i otworzył je, a gdy wszedł do pomieszczenia wszyscy spojrzeli na niego jak na ufo. Zielonooki nic sobie z tego nie robiąc ruszył w stronę stołu Gryffindoru i usiadł na jego końcu, czym wywołał kolejną sensację. Wszyscy zdali się niezauważyć wejścia Dumbledora do sali, gdyż wszyscy patrzyli na Kobrę. Dumbledore postanowił to przerwać i zaczął swoją przemowę, czym wybudził wszystkich z transu. Rozpoczął się przydział, a avadooki strasznie się nudził. Spojrzał na pierwszaków i zauważył że wszyscy patrzą na Viki. W końcu
McGonagall wyczytała pierwszą osobę.
- Euan Abercrombie - do stołka z tiarą podszedł niewysoki chłopak o czarnych włosach i sterczących uszach.
- Gryffindor - wykrzyczała po chwili tiara przydziału.
- Bradley Davies - na podest wystąpił chłopak o miodowych włosach.
- Ravenclav - wykrzyknęła tiara.
- Stewart Ackerley - do stołka podszedł blondwłosy chłopak.
- Ravenclav
- Natalia McDonald - brązowowłosa dziewczyna wyszła na podest.
- Gryffindor - wykrzyknęła tiara
- Graham Pritchard - Slytherin
-Eleanor Branstone - Hufflepuff
- Kenneth Towler - Gryffindor
- Tracey Davis - Slytherin
- Isobel MacDougal - Ravenclav
- Owen Cauldwell - Hufflepuff
- Terence Higgs - Slytherin
- Kevin Whitby - Hufflepuff
- Malcolm Baddock - Slytherin
- Rose Zeller - Hufflepuff
-Kasjusz Warrington - Slytherin
Po usłyszeniu tyłu imion i nazwisk zielonooki wyłączył się i zaczął rozmyślać nad najbliższym czasem. Czuł że stanie się coś co wywróci jego życie do góry nogami, nie wiedział jeszcze co ale był pewny że będzie to miało wpływ na jego wybory.Usłyszał jak wywołują Avis, więc ponownie się skupił.
- Victoria Richardson - wyszła na podest dumnym krokiem. Już po chwili tiara zawołała
- Slytherin
I wtedy dotarło do niego że przydział się skończył. Lecz nagle zdumiona McGonagall wyczytała jeszcze jedno imię i nazwisko.
- Harry Potter - w pierwszej chwili pomyślał że to żart. Irracjonalnie czuł się jakby miał Deja vu, w końcu w IV klasie tak samo zostało wyczytane jego nazwisko i wszyscy patrzyli na niego nie dowierzająć. Kobra wstał i ruszył pewnym krokiem w stronę zszokowanej McGonagall. Gdy ta nie wykonała żadnego ruchu, sam założył kapelusz i słuchał jego wywodów.
- Znów się spotykamy Harry Potterze - powiedziała tiara - miałam od początku rację mówiąc że pasujesz do Slytherinu. Dziś naprawię błąd który popełniłam 5 lat temu. - zakończyła swą przemowę.
- Czyń swoją powinność - odrzekł Harry.
- Slytherin - wykrzyknęła tiara.
W Wielkiej Sali nastała głucha cisza. Wszyscy byli tak zszokowani, że wogule się nie ruszyli. Harry wstał ze stołka i ruszył w stronę stołu nowego domu. Tam jego przyjaciele przywitali go radośnie, wybudzając z transu uczniów i nauczycieli.Usiadł obok Viki, naprzeciwko siedział Draco i Blais. Nagle nastała wrzawa, jedni przekrzykiwali drugich wymieniając między sobą spostrzeżenia. W końcu Drops wstał.
- Ciszaaaaa!!!!! - krzyknął. Jak na komendę wszyscy ucichli. Starzec walnął mowę powitalną powtarzając to co każdego roku, następnie życzył wszystkim smacznego a na stołach pojawiło się jedzenie. Uczta minęła bez nieprzyjemnych incydentów, choć Kobra zauważył że gryfoni obdarzają go nienawistnymi spojrzeniami. Na koniec przedstawiony został nowy nauczyciel opcm-u. Został nim niejaki Syriusz Black. Wtedy Harry zaczął się zastanawiać czy los nienawidzi go tak bardzo, że wszystko jest przeciwko niemu. Po skończonej kolacji wszyscy udali się do dormitoriów. Drogę do pokoju wspólnego pokonali żartując i śmiejąc się do łez. Gdy weszli do środka Harry oniemiał.Jego oczom ukazał się wydłużony, nieokrągły, nisko sklepiony loch mieszczący się pod jeziorem, po którego ścianach skapywały krople wody. Światło sączyło się z zielonkawych lamp podwieszonych pod sufitem. We wnętrzu mieściły się gustownie rzeźbiony kominek, zdobione krzesła i wygodne fotele oraz bogato inkrustowane stoły. Wystrój od razu przypadł mu do gustu. Dotmitoria chłopaków były po lewej, a dziewczyn po prawej. Gdy weszli po schodach zobaczył drzwi z tabliczkami na których były imiona. A więc to prawda że w Slytherinie mieszkają tylko 2 osoby w jednym dormitorium. Poszedł wzdłuż korytarza i ze zdumieniem zauważył że ma osobny pokój. Gdy wszedł do pokoju opadła mu szczęka. To nie było zwykłe dormitorium. Miał do dyspozycji komnaty, takie jak te które mają nauczyciele. Salon był przestronny i nowocześnie urządzony, dominowała tam czerń i biel z nutką zieleni. Meble były czarne, zaś ściany razem z podłogą i sufitem białe. Na ścianach zrobione były pojedyńcze pasy, i poduszki w kolorze soczystej zieleni. Na jednej ze ścian znajdowały się drzwi. Za nimi znajdował się ogromny pokój w kolorach : czerwieni, brązu i bieli. Meble były ciemnobrązowe, pościel, jedna ze ścian i sufit czerwone, reszta ścian, podłoga i poduszki białe. Tutaj też znajdowały się drzwi, z tą różnicą że było ich dwoje. Drzwi po lewej prowadziły do dużej łazienki z ogromną wanną i prysznicem. Na lewo znajdowała się toaleta a obok niej umywalka z szafkami, koło niej znajdował się kosz na ubrania. Nad umywalką wisiało duże lustro z półką na kosmetyki. Łazienka była w kolorze morskiej zieleni. Drzwi obok prowadziły do jedynego pokoju który nie był urządzony. Harry stwierdził że jutro nad nim pomyśli, gdyż był bardzo zmęczony po ciężkim dniu i nie marzył o niczym innym jak ciepłym łóżku. Gdy tylko się położył od razu zasnął.


Następnego dnia zielonookiego obudził dźwięk budzika w komórce. Przeklinając siebie za ustawienie ulubionej piosenki, wstał i ubrał dres do ćwiczeń. Starając się być jak najciszej wyszedł na błonia i zaczął ćwiczyć jak każdego dnia w wakacje. Gdy 30 minut później skończył, udał się do swoich kwater i wziął długi prysznic. Ubrał się i zszedł do pokoju wspólnego. Tam czekali już Draco i Blaise, a gdy do nich dołączył ruszyli do Wielkiej Sali. Na śniadaniu była już większość uczniów i w sali panował jak zawsze gwar, a gdy tylko weszli zapadła cisza.
- No nie znowu to samo, czemu patrzycie się na mnie jak bym był kosmitą czy coś - zapytał nie przejęty. Prawdę mówiąc uwagę przykuł mundurek wybrańca, a raczej jego brak. Młody Potter ubrany był w czarne spodnie i czerwoną koszulkę z napisem I'm sexy and I know it. Zignorował fakt że wszyscy na niego patrzą i ruszył do stołu Slytherinu z wysoko uniesioną głową. Bez słowa zaczął jeść śniadanie, a gdy do pomieszczenia wleciały sowy, nawet na nie nie spojrzał. Nie spodziewał się żadnego listu, więc ledwie ukrył zaskoczenie widząc przed sobą czarnego sokoła z czerwonymi oczami. Odebrał list i przesyłkę a ptak wyleciał, odprowadzony zdumionymi spojrzeniami uczniów i nauczycieli. Postanowił list i paczkę otworzyć gdy będzie sam, gdyż w sali znajdowało się zbyt dużo ciekawskich osób.

Harry Potter i wymarzona wolnośćPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!