- Kate, co my tu robimy ?! - Wrzasnęłam przerażona. Mówiła, że jedziemy do miasta, a nie za miasto. Od kiedy w jakimś magazynie są ciuchy ?! Boże, nie mówcie, że mnie przywiozła do tego faceta ! 

- Daj spokój, Tori. - Westchnęła prowadząc mnie za ramie pod wielkie drzwi magazynu. Czułam jak mój żołądek zaciska się na samą myśl o spotkaniu z tym człowiekiem. Nie ważne jaki jest to i tak uważam, że wszyscy powinni wiedzieć o jego czarnej stronie i oceniać go; to nie  tak, że ja lubie oceniać osoby, gdy ich nie znam, ale Brad'a poznałam wydaje mi się, że bardzo dobrze. Zwłaszcza wtedy, kiedy sie do mnie przystawiał. Jeszcze nie był z moją siostra, takie to obrzydliwe. 

- Możesz mnie puścić ? Przecież nie ucieknie, nawet nie wiem gdzie jesteśmy ! - Podniosłam głos,  patrząc się na nią złowrogo, sam fakt, że mnie tu przyprowadziła zmusza mnie do takiego zachowania, miałyśmy jechać do cholernego centrum handlowego .

- Jasne, zawsze cos wymyślisz, ostatnio uciekłaś z pieprzonej imprezy, przez całą noc Cie szukałam z Brad'em.  - Zadrwiła uśmiechając się pod nosem, popchnęła drzwi. Moim oczom ukazały się dwie czarne skórzane sofy ,a pośrodku stał szklany stolik. Wnętrze było szarawe, ale urządzone w dobrym guście. Dziwne. Co do tej imprezy do wtedy po raz drugi Brad chciał mnie zaciągnąć do łóżka, odmówiłam tak szybko, jak zaczął mnie przyciągać do swojego torsu. Nigdy nie chciałam, aby się Kate odwiedziła o tym, ale może to by coś ja nauczyło. Pokazałabym, że jej chłopak nie jest taki boski, jak jej się wydaje. 

- Wchodzisz ?! - Stanęła przede mną z  grymasem na twarzy. Czego ona dziś się najadła - Co tak się patrzysz ?! - Chociaż raz bądź miła i sie uśmiechnij. Zaśmiała się gorączkowo.

Nie miałam zamiaru jej dogryzać. Posłusznie weszłam do środka, zamykając za sobą drzwi. Usiadłam na jednej z dwóch kanap, a  wzrok wlepiłam w szkło błyszczące przede mną. Tak bardzo chciałam być teraz w moim pokoju, nawet mogłabym spać, ale być sama bez mojej siostry, która cały czas ma kłopoty z moją obecnością, to takie frustrujące. Nie mam pojęcia co ja takiego zrobiłam, że mnie nie lubi, ale z drugiej strony, jakby tak było to chyba, by nie chciał mnie zabrać na  "zakupy". To takie zawiłe i skomplikowane. Czasem sie zastanawiam czy jej wybuchy złości na mnie nie sa spowodowane, że moi rodzice zazwyczaj mnie faworyzowali, jednak to nie moja wina ! Chyba. To znaczy zawsze sie ich słuchałam i może dlatego byli tacy dla mnie. 

- Proszę. - Odezwała się Kat wręczając mi szklankę soku pomarańczowego. Spojrzałam na nią dziwnym wzrokiem i szybko spuściłam wzrok. Nie chcąc słyszeć znów jakiś obelg. 

- Przepraszam. - Sapnęła, najwidoczniej bez namysłu, bo zaraz po tym zaczerwieniła się. 

- Co masz na myśli ? - Zwróciłam się do niej pełna nadziei, że wytłumaczy mi to wszystko co tu się stało. 

- Że byłam nie mila dla ciebie. Po  prostu jestem zła na Brad'a. - Westchnęła z żalem. Nie mam pojęcia o co chodzi, ale chyba po to mnie tu przywiozła, aby jej wysłuchać, przynajmniej tak mi się wydaję. 

- Dlaczego ? - Nie pewnie zapytałam. Wstając ze swojego miejsca na kanapie podeszłam do Kate, która stała przy szafce kuchennej. 

- Ponieważ znów to zrobił. - Stwierdziła, ukrywając swoja twarz we włosach, które opadły tworząc kurtynę.

- Kate dobrze wiesz, że tylko ja znam ciemna stronę Brad'a, więc sadzę, że możesz mi powiedzieć. Złapałam za jej podbródek i lekko podnosiłam jej głowę, tak aby patrzyła prosto w moje oczy. 

- Tak, Tori, jednak nie wiem, jak to wytłumaczyć. - Smutna po raz kolejny spuściła głowę. - Bo to nie jego wina, sama się wtrąciła. Powiedziała chłodno, jakby nie ufała mi, ani nikomu innemu. 

-Chcesz go usprawiedliwić ?! - Wrzasnęłam. To jakiś absurd, prawda. Okey nie mam pojęcia co zrobił jej chłopak, ale wątpię, żeby to było przypadkowe. 

- Co ta suka tu robi ?! - Naglę drzwi się otworzyły, a po sekundzie zamknęły się z wielkim trzaskiem. Kilka metrów przede mną stał chłopak Kate z wkurzoną mina. Zapomniałam, że mnie nienawidzi od kąt powiedziałam nie . 

 Nie twój zasrany interes, Brad. - Odpowiedziałam za siostrę z odrazą i pewnością, która dziwnym trafem zawsze jest, jak mam przyjemność rozmawiania z tym padalcem. 

- Wynoś się stąd ! - Wydarł się na mnie podchodząc tak blisko, że jego klatka piersiowa przylegała do mojej. Miedzy nami nie było żadnej przestrzeni. A jego prawa dłoń powędrowała na moją talie, a  lewa oparta była nad moja głową o ścianę. Byłam przygwożdżona do marmurowej ściany, nawet nie mam pojęcia, jak tak szybko zjawił się przy mnie. Kate patrzyła na to co się dzieje z otwartą buzią, a w jej oczach był strach, błagała, aby mnie puścił. Czułam jego miętowy oddech. W  jego oczach widniało pożądanie. Trudno mi uwierzyć, że tak bardzo na niego działam !! Jego usta Były tak blisko mojej szyi, jednak zmieniły kierunek w stronę ucha - Kiedyś będziesz moja - Wyszeptał, tak cicho, aby jedynie ja to usłyszała. Po moim ciele przemknęły nieprzyjemne dreszcze. Szybko go odepchnęłam i miałam iść w kierunku drzwi, ale spotkałam wzrok obcego mi chłopaka, jego oczy były zwrócone w moją stornie, a usta uformowały się w niewielki uśmiech. On też?!  Wyminęłam go jak najszybciej i wyszłam na podjazd, wysypany białym żwirkiem. - Cholera, jak ja teraz mam wrócić do domu ?! Westchnęłam histerycznie, trzymając włosy, które latały we wszystkie strony od wiatru. Szczerze mówiąc, gdy tak tu się rozejrzeć, jest naprawdę ładnie. Co ja mam zrobić ?! 

ChangePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!