Życie bardzo szybko mija, jednak moje jest jakieś inne i trwa wieki, a tak po a tym kompletnie nie wiem, czy wykorzystuje je doszczętnie...znaczy, zazwyczaj jestem grzeczną dziewczynką, więc imprezy i tego typu rzeczy...sa nie w moim typie, więc jak mam się wyluzować ?! Jestem pieprzoną kujonką....ahh jasne, że chcę trochę się zmienić, ale boję sie...nie chce zawieść rodziców, którzy tyle oczekują ode mnie, to jest strasznie zawiłe. 

-  Tori ! Ile można czekać na twoja zacną dupę ?!  - Z dołu krzyczała moja kochana siostra...czujecie ten sarkazm,  prawda?! Dziś jadę wybrać z nia jej sukienkę na kolacje z narzeczonym. Nie lubię doradzać Kate, ponieważ i tak zawsze ma coś do moich propozycji, więc czemu mnie zabiera ? 

- Idę, nie wrzeszcz tak, bo sąsiadów przestraszysz! - Odkrzyknęłam. Zmierzając w stronę schodów zamknęłam drzwi od swojego pokoju, a na ramie założyłam torebkę. Czuję, że ten dzień będzie bardzo długi. O tak...

-  Oh...jak to się stało, że zjawiłaś się tu tak szybko?- Z uśmiechem na twarzy spojrzała na mnie, ja jedynie zmrużyłam oczy i przepchałam się do drzwi, którymi wyszłam na ganek. - Będziemy jechać tym samochodem ? Zwróciłam się do  Kate z lekkim rozdrażnieniem. 

- A co z nim nie tak?  - Ominęła mnie, a następnie zeszła po schodach na kostkę brukową. Co z nim nie tak ? Może to siostro, że to nie nasza własność. 

- Nie ważne. - Wzruszyłam ramionami, krocząc za sylwetką siostry, patrzyłam na swoje stopy. Czemu ona zawsze musi się wpakować w jakieś gówno? Ah tak...bo jest przeciwieństwem do mnie. Zadała się z jakimś dupkiem, który kradnie samochody, a teraz mam przyjemność jechać jednym z tej licznej kolekcji...super. Dobrze, ze z nią nie mieszkam. Wyprowadziła się gdy skończyła 16 lat czyli jakieś dwa lata temu, teraz ja mam tyle samo, ale nie mam zamiaru na razie zostawiać rodziców,  zresztą nie puścili by mnie, ponieważ jestem ich oczkiem w głowię. 

- Wsiądziesz sama, czy mam Ci pomóc ? - Z Zamyślenia wywiodła mnie Kat, która zniecierpliwiona, patrzyła na mnie po drugiej stronie czarnego Rang Rover'a. Cholera. Mruknęłam siadając na miejscu pasażera, jeśli to nie jest kradziony samochód...(W co wątpię, ale nie ważne) to skąd go wytrzasnęła, praca w kawiarni, na pewno nie daje jej taką liczbę pieniędzy, jak kosztowało to cacko. 

- Skąd go masz ? -  Zapytałam przejęta, nawet nie wiem czemu zabrzmiałam, jakoś tak dziwnie. Na mojej twarzy pojawiły się czerwone rumieńce. Zawsze się musza pojawić, jak czuje się zażenowana lub zdenerwowana ?! 

- Nie ważne, kurwa, ty zawsze musisz wszystko zepsuć ? - Jęknęła, po czym zapaliła silnik i wyjechałyśmy na trasę. Tsa...zawsze tak się wykręci, czy ja rzeczywiście wszystko psuję ?  Skrzyżowałam rece na klatce piersiowej i próbowałam zasnąć. Nie chciałam o nic więcej juz pytać. I tak zawsze wyjdzie na to, że jestem beznadziejna. 

.

 - Victoria ! Wstawaj ! - Czując jak ktoś mnie szturcha i krzyczy w moje ucho. Otworzyłam jedno oko. Czułam się lekko zaćmiona, obecnością tak jasnego światła, przedzierającego się przez przednią szybę samochodu. 

- Już no..- .Poprawiłam się na siedzeniu i lekko przeciągnęłam, po czym spojrzałam, na zniecierpliwioną Kate. 

- Powinnaś brać jakieś lekarstwa na uspokojenie. - Stwierdziłam, otworzyłam drzwi, a następnie wyskoczyłam na zewnątrz. Gdy poczułam zimny powiew powietrza z nad pobliskiego jeziora zasunęłam szczelnie swoja skórzaną kurtkę. Kurde, co ja tu robie?! 

- Kate, co my tu robimy ?! - Wrzasnęłam przerażona. Mówiła, że jedziemy do miasta, a nie za miasto. Od kiedy w jakimś magazynie są ciuchy ?! Boże, nie mówcie, że mnie przywiozła do tego faceta ! 

ChangePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!