Rozdział 4

8.4K 550 5


Część 1.

LUKE

Od: MORDERCA PINGWINKOW
Nadal jesteś na mnie zły?

Do: MORDERCA PINGWINKOW
Spierdalaj.

Od: MORDERCA PINGWINKOW
Czy ja widzę kropkę nienawiści?

Do: MORDERCA PINGWINKOW
TAK widzisz masz jeszcze jedna na wypadek gdybyś nie był pewny. :-)

Od: MORDERCA PINGWINKOW
Serio jeszcze ta emotka dobrze wiesz jak jej nie lubię...

Do: MORDERCA PINGWINKOW
Wcale nie zrobiłem tego specjalnie :-)

Od: MORDERCA PINGWINKOW
Przestań...Dobrze wiesz jak one na mnie działają :'(

Do: MORDERCA PINGWINKOW
Wiem jak pozbyć się tego problemu

Od:MORDERCA PINGWINKOW
Jak?

Do: MORDERCA PINGWINKOW
NIE PISZ DO MNIE CWELU!

-panie Hemmings proszę odpowiedzieć na moje pytanie - powiedziała nauczycielka od chemii
-umm może pani powtórzyć?
-eeh...Proszę powiedzieć mi czego dowiedziałeś się na dzisiejszej lekcji.
-umm no na pewno bardzo ciekawych rzeczy.
-czyli?
-no...-nie zdążyłem odpowiedzieć ponieważ zadzwonił dzwonek. Dzięki Ci panie!

Odrazu wstałem z krzesła i chciałem jak najszybciej opuścić to więzienie. Miałem jeszcze jedna godzinę ale za chuja nie chce mi się na niej siedzieć...
Wychodząc znowu zaczepil mnie ten morderca.

-Luke do jasnej cholery nie możesz wiecznie się do mnie nie odzywać.
- a założysz się?- powiedziałem juz lekko z irytowany
-Luke kurwa przepraszam no serioo. Myślisz ze zrobiłem to specjalnie?
Przecież wiesz ze bylem pijany. Tęsknię za tobą.-odpowiedział trzymajac się w miedzy czasie za kark.
  -  Zabiłes.Lucyfera.Nie.  Wiem.Czy.Pamietasz-wysyczałem przez zęby i odwrócilem się w przeciwna stronę. Słyszałem jeszcze jak ten cwel mnie woła, ale go zlałem. Gdy już wychodziłem z budynku nagle ktoś na mnie wpadł...
-uważaj jak łazisz zje...-nie dokończyłem ponieważ to nie był jakiś koleś, a dziewczyna. Co jak co ale na dziewczyny to ja nie krzyczę. Znaczy czasami...Oj no wiecie o co chodzi.
-zjebie? Czy może zjebancu? - zapytała brunetka.
-yyy sorry myślałem, że to jakiś koleś - odpowiedziałem speszony.
-och daruj sobie i zejdź mi z drogi nie mam czasu na tego typu rozmowy - powiedziała i ominęła mnie. Przez chwilę nie wiem dlaczego chciałem za nią pobiegnac ale chwila co mnie jakaś laska obchodzi.
Tak więc wyszedłem z budynku, wsiadłem do samochodu i pojechałem w moje ulubione miejsce w którym mogłem na spokojnie pomyśleć.

Po 40 minutach byłem nad jeziorem(zdjęcie u góry ♡ ). Jest ono mało znane, ponieważ jest za dużym lasem. Znalazłem go całkiem przez przypadek jakieś 5 lat temu. To miejsce pozwala mi się uspokoić, poukładać myśli czy po prostu się  odprężyć. Tylko chłopacy wiedzą o tym miejscu i nikt inny.
Nagle usłyszałem dzwonek telefonu.

- elo cioto - powiedział Mike
- cześć śmieciu, co jest?
- właśnie wychodzimy z budy i jedziemy do mnie z chłopakami wpadasz?
- za pół godziny będę -odpowiedziałem bez zastanowienia.
-okk - odpowiedział i się rozłaczyl.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ze względu na to, że dzisiaj jest wigilia wstawiam tylko 1 cześć natomiast 2 cześć czyli dalszy ciąg tego rozdziału dodam jutro.

Jeszcze raz WESOŁYCH ŚWIĄT MOI KOCHANI ♡♡♡♡♡

Pozdrawiam Ostraa

Kiss mePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!