Rozdział 14

2.3K 195 20

Siedzenie na dachu i oglądanie miasta w ciszy nie było wcale aż tak niezręczne jakby się to mogło z początku wydawać. Dla nas było to przyjemne.

Jeszcze bardziej dla mnie ponieważ chłopak nie wypuścił mojej dłoni z uścisku od czasu kiedy wyszliśmy z domu, a to wiele dla mnie znaczyło. Znaczy, owszem, miałam chłopaka i tęskniłam za nim, ale wydawało mi się wtedy, że nie było to zbytnią zdradą, ponieważ nie miałam zamiaru robić z na pewno Harry'm jakichś nieprzyzwoitych rzeczy. Poza tym nigdy nie darzyłam swojego chłopaka uczuciem. Byłam z nim tak po prostu, ponieważ to on twierdził, że mnie kochał, a ja z założenia byłam dobra i wpadłam na pomysł, że po jakimś czasie zapałam do niego jakimś uczuciem, ale to nigdy się nie stało. Przez prawie pół roku związku trwałam w przekonaniu, że miłość nadejdzie i nie zerwałam z nim nawet kiedy trzeci raz przyłapałam go z inną dziewczyną.

Nie wiem co było ze mną nie tak, ale nie zrobiłam tego. Może po prostu przyzwyczaiłam się do tego, że z nim byłam i ciężkie było porzucenie go tak po prostu. Wtedy czas, który z nim spędzałam musiałby znaleźć jakieś inne ujście, a ja nie byłam za dobra w organizowaniu się. Nie potrafiłam czasem umyć zębów i cały dzień się obijałam, a co dopiero wyjść na miasto z własnej decyzji. Musiałabym się do tego niewyobrażalnie nudzić.

Jak na przykład tego dnia, kiedy zwiedziłam Londyn.

Ale wracając do czasu z na pewno Harry'm - siedzieliśmy w ciszy. Może było to trochę nudne, ale mi nie przeszkadzało, ponieważ odgłosy samochodów, ludzi, zegarów i wszystkiego innego w połączeniu z niesamowitym widokiem sprawiały, że nadal byłam zachwycona. Na pewno Harry nie musiał mi pomagać w zaaklimatyzowaniu się z tamtym miejscem, bo zrobiłam to kiedy postawiłam pierwszy krok na dachu tego budynku. Po prostu było mi miło i jakoś nie chciałam nawet aby chłopak się odzywał. Niemniej byłoby mi miło gdybym z nim rozmawiała, ponieważ słabo go znałam.

Jedyne rozmowy, jakie przeprowadzaliśmy były nadzwyczaj krótkie i zazwyczaj o komplenych pierdołach, ale mi doskwierało jedynie to, że ich długość nie była dla mnie wsytarczająco zadowalająca. Chciałam z nim porozmawiać tak jak rozmawia się z przyjaciółmi. A biorąc pod uwagę to, że wtedy byliśmy sami, to mogliśmy rozmawiać na każdy temat i nie musieliśmy bać się o to czy ktokolwiek usłyszy, ponieważ halo - byliśmy na dachu.

- To wszystko się ze sobą kompnuje - powiedziałam cicho, sprawiając przy tym, że brunet spojrzał na mnie zainteresowany, dając mi znak do kontynuowania. - No wiesz, autobusy, samochody, ludzie, woda, tykanie zegarów. To taka stała melodia tego miasta. Jeśli się wsłuchasz, jesteś w stanie wyczuć rytm.

Nie wiem czy to co mówiłam miało jakiekolwiek ręce lub nogi. Mówiłam to tak po prostu, żeby nie siedzieć w ciszy. Chciałam nawiązać z tym niewiarygodnym chłopakiem konwersację.

- Być może ty go słyszysz - szepnął, spoglądając na mnie z uśmiechem. - Więc podoba ci się dźwięk ruchu ulicznego? To dosyć interesujące - zaśmiał się cicho, a ja zrobiłam to samo.

Kręcąc głową uderzyłam go w ramię i wciąż się śmiejąc odchyliłam się lekko do tyłu przez co byłam w stanie oglądać gwiazdy. Niebo wyglądało magicznie. W moim rodzinnym mieście nigdy nie widziałam na nim tye gwiazd.

Zachwycona położyłam się na dachu i oglądałam to co tylko byłam w stanie. Po chwili poczułam jak mój towarzysz zrobił to samo i kilka sekund później oboje wpatrywaliśmy się w różne gwiazdozbiory.

- Nie jestem dobra z takich rzeczy, ale chyba tam jest mały wóz - powiedziałam cicho, wskazując na kilka gwiazd nad nami, a na pewno Harry zaśmiał się.

- Też nie jestem w tym dobry - odpowiedział ze śmiechem. - Ale tamta gwiazda jest ładna - wskazał na lewo, a ja miałam wrażenie, że pęknę ze śmiechu.

Zaczęłam zwijać się na ziemi i przez pewien czas nie mogłam się wogóle opanować, a gdy dałam radę to zrobić musiałam chwilę popracować nad oddechem.

- To akurat jest księżyc - powiedziałam i tak jak myślałam, znów zaczęłam się śmiać.

- Przecież wiem! - Oburzył się na pewno Harry. - Cieszę się, że udało mi się cię rozbawić.

- Ja też cieszę się, że udało ci się mnie rozbawić - powiedziałam cicho, odwracając w jego stronę głowę.

Patrzył na mnie w ciszy, a ja znów zatonęłam w jego oczach. Świat znów zwolnił na chwilkę, a ja oglądałam iskierki w jego tęczówkach i nie wiem dlaczego, ale przypominały mi one gwiazdy, które wtedy oglądaliśmy. Niestety w końcu wróciłam do oglądania nieba, a on również się otrząsnął z patrzenia na mój profil i zrobił to samo co ja.

- Nadal jestem w lekkim szoku, że nie uciekłaś - powiedział cicho, poprawiając uścisk naszych dłoni, o którym kompletnie zapomniałam. - Miałaś pieniądze, czas, wszystko. A ty postanowiłaś zrobić nam kolację - prychnął. - Zadziwiasz mnie, Bezimienna.

- Zadziwiam wiele osób - szepnęłam. - Włącznie ze mną. Kiedy was zobaczyłam, chciałam się śmiać. Poczułam się tak normalnie, jakbym była u siebie. Póżniej przypomniałam sobie o pieniądzach i chyba chciałam utrzeć wam nosa. Przez moją głowę tylko na chwilę przemknęła myśl o ucieczce, ale coś mnie powstrzymało i postanowiłam zwiedzić Londyn - zaśmiałam się cicho.

Chłopak przysunął się bliżej, tak, że stykaliśmy się ramionami, a ja nie wiem dlaczego poczułam się niezręcznie.

- Cieszę się, że tutaj jesteś - powiedział mi do ucha, a ja jak na zawołanie puściłam jego dłoń i wstałam do pionu.

- Tak. Chyba powinniśmy już iść. Chłopcy zaraz znowu uznają, że uciekłam i będą chcieć mnie zabić, więc - starałam się wytłumaczyć, bo wiedziałam do czego to spotkanie zmierzało i nie wiem dlaczego tego nie chciałam.

Może nie byłam gotowa na coś takiego. Na pewno Harry był miły, uroczy i kochany, ale to nie zmieniało tego co zrobił. Uprowadził mnie, a tego nie mogłam tak po prostu puścić mimo uszu. To było już całkiem poważne i nie mogłam się tak z nim spoufalać. Mogłam go lubić, jak Niall'a.

Poza tym policja mnie szukała. Nie mogłam się do nich przywiązywać.

Albo mogłam. Chciałam się do nich przywiązać.

Lubiłam ich?

Chciałam być ich przyjaciółką?

Ugh! Sama już nie wiem!



A więc mamy kolejny :D tak, mam napływ weny i jeden rozdział w zapasie

Następny dostaniecie w wigilię, bo już jest napisany, więc spokojnie

Tak samo Impossible :) Dla tych, którzy czekają z niecierpliwością, całkowicie się nie martwcie, jest gotowy, ma ponad 2000 słów (więc chyba warto na niego poczekać i tak - jest napisany, więc spokojnie) i to najważniejszy rozdział w chyba całej tryllogii. Oj dużo się wydarzy 

Kolejne Havalon moments! Awh <3 

Wiem, że są tutaj osoby, które shippują Avalon z Niall'em ;) Jaki shippname dla nich?

Ja spadam haha

Kocham was <3 


Stockholm Syndrome // H.S. ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!