Rozdział 12

2.5K 223 38

Nie byłam zachwycona powrotem do domu. Znaczyło to tylko tyle, że musiałam znów zamknąć się w swoim irytująco białym pokoju i po prostu słuchać muzyki na 'swojej' mp3. Kiedy mam się pociąć ze szczęścia?

Miałam nadzieję na to, że chłopcy przynajmniej by mnie zaprosili do salonu, abym z nimi niezręcznie posiedziała. Oczywiście wiedziałam, że bałabym się na zabój przebywać w ich towarzystwie, ale nie moja wina, że nigdy aż tak bardzo się nie nudziłam. W pokoju mogłam tylko poukładać swoje ubrania do szafy i właściwie zrobiłam to dobre cztery razy, ale przecież nie mogłam całego życia spędzić w szafie, tak? Chciałam chociażby telewizor. Co ja bym dała za oglądanie telewizji albo internet. Na moje nieszczęście porywacze nie byli aż tak tępi, aby dać mi internet, no bo bez przesady. Nie trudno było się zorientować, że z łatwością napisałabym do jakiegoś znajomego albo do mamy, do chłopaka.

Tęskniłam za nimi. Czułam się jakby byli martwi, albo nie. Czułam się jakbym to ja była martwa, bo już nigdy więcej nie miałabym szansy na normalną rozmowę z kimkolwiek z mojego normalnego otoczenia. Przecież to nie było w porządku! Chciałabym mieć normalne życie.

Nawet w zamian nie wydałabym chłopaków, ale pod warunkiem, że by mnie wypuścili. Z resztą sama nie wiedziałam gdzie jestem, więc za bardzo nie mogłabym podać policji szczególnego adresu czy czegokolwiek poza wyglądem każdego z kidnaperów. Wiedziałam jeszcze jak mieli na imię i tyle, serio nie mogłabym im za bardzo zaszkodzić na wolności. To całkowicie niedorzeczne, że nie chcieli mnie wypuścić.

Dlaczego nie mogli tego zrobić?

W mojej głowie zaświtała myśl, że być może mnie polubili i zapragnęli zatrzymać dla siebie, ale była to całkowita głupota. Nawet mój chłopak mnie zdradzał, więc nie mogłam być zbytnio niesamowitą osobą, albo chociaż ładną, skoro pocieszał się na boku. Z drugiej strony miałam tylko siedemnaście lat i nie dopuściłam go do tych spraw, bo nie czułam się gotowa i możliwe, że dobrze zrobiłam. W furgonetce powiedziałam chłopakom, że nie byłam dziewicą i skłamałam, no ale przecież wszystkim wiadomo, chociażby z filmów i książek, że dziewczyna dziewica i porywacz to jeden wielki gwałt, a ja chciałam zrobić to gdy poczułabym się gotowa i zakochana. Nie chciałam tego planować, właściwie było mi obojętne czy zrobiłabym to po dwudziestce czy w przyszłym tygodniu. Chciałam po prostu zrobić to z kimś komu ufam i kocham go całym sercem. Zastanawiałam się kiedyś czy nie pójść do zakonu.

Miałam siedemnaście lat i nigdy się nie zakochałam, więc nie chciało mi się wierzyć w to, że mi się to kiedyś uda i spotkam miłość swojego życia. To po prostu było niedorzeczne, więc nie chciałam marnować czasu szukając miłości, która nigdy nie nadejdzie. Lepszy już byłby zakon, serio.

Telefon już dawno mi się rozładował i usychałam ze świadomością, że ktoś, a w szczególności mama, mógł do mnie dzwonić albo się o mnie martwić. Jejku jak ja tęskniłam za swoją rodziną i przyjaciółmi.

To jakieś chore, że nie odczuwałam wcale tego, że zostałam porwana. Ja traktowałam to raczej jak oddzielenie od rodziny, a nie uprowadzenie, a to także normalne nie było.

Kiedy wróciliśmy do domu nawet nie byłam śpiąca, a wcześniej przecież usypiałam na krzesełku. Może to dlatego chłopcy po mnie nie przyszli, ale wolałam się w to nie zagłębiać. Przypomniałam sobie o tym, że miałam zachowywać się jak w moim własnym domu, jednakże czułam się tam nieswojo i trochę idiotycznie.

Niemniej odgłosy rozmów ucichły już jakiś czas wcześniej, a mi zaczynało chcieć się wysikać. No ludzka sprawa. Wzdychając podniosłam się z łóżka i cicho otworzyłam drzwi, a widok salonu sprawił, że miałam ochotę zacząć się śmiać. Chłopcy po prostu spali na kanapie. I to wszyscy, cała piątka. Uśmiechnęłam się nieśmiało i poszłam do toalety, aby załatwić swoją sprawę.

Stockholm Syndrome // H.S. ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!