27. Spotkania

16.7K 1.5K 887


Irytacja. Obok strachu, wstydu, niechęci i rozpaczy pojawiła się nagle irytacja i Erin szarpnęła klamkę od drzwi do sekretariatu mocniej niż powinna. Nie byłaby sobą gdyby, prędzej czy później, w jakimś momencie podczas swojego powrotu do Mallaroy nie poczuła charakterystycznego, piekącego zdenerwowania. Bądźmy szczerzy - Erin prawie na każdą trudną sytuację reagowała irytacją. Tym razem była ona przynajmniej w jakimś stopniu zrozumiała.

Święta minęły szybko, za szybko i nim dziewczyna się obejrzała, już żegnała swoją pełną sekretów bliźniaczkę, nieświadoma czy rozstają się na miesiąc, rok czy życie.

Owszem, może Erin dramatyzowała odrobinę, pozwalając czarnym myślom swawolnie pląsać w swojej głowie, ale prawda była taka, że nadal nie wiedział nic. Spotkanie z Aleą, które miało rozwiać wszystkie tajemnice zrodziło jedynie więcej pytań.

I to było irytujące. Irytujący był też Nick, który przeszkadzał im we wszystkich rozmowach związanych z senturą i irytujący był fakt, że nie umiała go nie lubić. Irytowała ją nieświadomość rodziców, irytowało ją, że Alea mogła kontaktować się z Julie, a z nią nie, irytowało ją, że musi wrócić do Mallaroy i irytowało ją, że wciąż nie wie na jak długo. Irytował ją także Michael Castalaw, jak się zdawało, z samej zasady, ale nie myślała o tym ani trochę.

Wystarczyło jednak, żeby kilka minut później dziewczyna, już z zielonym łańcuchem na lewym nadgarstku, przekroczyła próg pokoju numer 546, a irytacja na zniknęła bez śladu.

Na łóżku Tatiany leżała torba i sprawiała wrażenie porzuconej chwilę temu. Erin przełknęła głośno ślinę, niepewnie wchodząc głębiej do pokoju, rozglądając się na boki. Pomieszczenie okazało się jednak puste i trudno było stwierdzić czy to dobrze, czy wręcz przeciwnie.

Tak więc złość zniknęła i Erin raz jeszcze musiała stawić czoła temu, co już dobrze wiedziała - że tuż pod powierzchnią gorącej irytacji kryła się cała masa zimnych jak lód lęków.

Nie zapomniała o Tatianie, jakżeby mogła? W dniu, w którym opuściła Mallaroy wyjawiła przyjaciółce swój wielki sekret i nie miała choćby tyle siły, żeby spojrzeć jej przy tym w oczy. Całe Święta w jej głosie rosło więc kłujące pytanie – jaką minę miała Tatiana Lennox tamtego dnia? Gdyby Erin w ostatniej chwili odwróciła się i spojrzała na nią, co by zobaczyła? Złość? Współczucie? Zawód? Strach? Nie zapomniała, jak zareagował Michael i właśnie przez to reakcja Tatiany przerażała ją jeszcze bardziej. Czy pozbawiła się właśnie jednej z niewielu przyjaciółek jakie miała w Mallaroy?

Pytania, pytania, pytania. Nie wiadomo kiedy życie Erin zmieniło się w serię pytań, krążących, skradających się, szczypiących i piekących. Pytania bez sensu, pytania bez odpowiedzi, pytania, których nie chciała zadawać. Pytania, pytania, pytania.

Dziewczyna postawiła swoją torbę na ziemi i opadła na łóżko dokładnie w momencie, w którym klamka od drzwi poruszyła się i do pokoju weszła Tatiana.

Brunetka pierw spojrzała na własne łóżko – pierwszą rzecz widoczną z progu, a potem powiodła wzrokiem w lewo, zauważyła torbę Erin, przekręciła głowę jeszcze mocniej i wreszcie spojrzała już na samą Erin, która poderwała się sekundę temu do pozycji siedzącej.

— Tatiana — dziewczyna wyrzuciła z siebie razem z oddechem, zbyt przytłoczona, żeby zastanowić się nad czymś inteligentniejszym. Jej przyjaciółka spięła się niezauważalnie, po czym wreszcie wkroczyła do pomieszczenia, zamykając za sobą drzwi.

— Erin — odpowiedziała spokojnie, nieco chłodno, nawet na nią nie patrząc. Stanęła tyłem i zabrała się za rozpakowywanie swoich rzeczy. Lodowata dłoń zaczęła zaciskać się wolno na sercu Erin Laneford.

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!