16. Pomoc Nie Musi Być Tylko Od Ludzi

2.4K 198 4

Obudziłam się dalej przytulona do Lili. Ale ona zmieniła pozycje bo jej łapy leżały teraz na mne. Chciałam wstać ale było mi tak ciepło, że nie miałam ochoty. Wyciągnełam telefon spod poduszki by zobaczyć, która godzina lecz to co zobaczyłam mnie przeraziło. Miałam 8 nieodebranych połączeń 3 smsy od Rokiego. Czego ten człowiek chce?! Odblokowałam telefon i czytałam wiadomości od niego.

Roki: Co się stało? Porozmawiajmy prosze.

Roki: Przepraszam, że wtrącam się w twoje życie ale po prostu odbierz ten telefon.

Roki: Jak nie odbierasz to cię znajdę i wtedy będziemy rozmawiać.

Ja: Nie masz własnego życia człowieku. Zostaw mnie w spokoju.

Odpisałam trochę wrednie ale by się nie odczepił i co to wogóle za groźby jak z głupich filmów "Znajde cię".

Pfff...

Niechętnie podniosłam się z łóżka a razem ze mną Lili. Podeszłam do szafy i wyjełam z niej czarną koszulkę i czarne leginsy. Tym razem pamiętałam by wpóścić przodem psa by znów nie skomlała pod drzwiami. Ta ochoczo wbiegła do łazienki lecz gdy dotarła do wielkiego lustra, które wisiało na ścianie to się zatrzymała i zjerzyła sierść. Patrzyła się na swoje odbicie i lekko powarkiwała. Zaczełam się śmiać bo to naprawdę śmieszne ale po chwili dalej z uśmiechem na ustach podeszłam do niej i zaczełam głaskać.

- To tylko lustro nic nam nie grozi zobacz - popukałam w nie - widzisz nic tam nie ma.

Lili z lekkim strachem lecz przybliżyła nos do lustra a poźniej zostawiała nim mokre ślady.

- No choć trzeba cię umyć. Wskoczysz sama do wanny czy mam ci pomóc? - zapytałam i poklepałam brzeg wanny.
Wskoczyła do niej a ja odkręciłam wodę. Zaczełam ją kąpać i jej sierść stawała się coraz bardziej biała i pachnąca. Umyłam ją moim ulubionym szamponem o zapachu truskawkowym.

Kiedy już była czysta i pachnąca wyciągnełam ją z wanny i zaczęłam wycierać i suszyć. Jest taka piękna. W momęcie gdy wychodziłam z łazienki zadzwonił mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz. Dzwoni Herman. Hah ciekawe co chce.

- Tak?

- Dzwonie cię poinformować, że musisz jeszcze zwrócić strój. Papiery zostały wysłane do ciebie więc niedługo powinny przyjść. - powiedział ze spokojem.

- Więc co to koniec po tylu rzeczach ile dla ciebie zrobiłam. Nie będzie ci szkoda?

- Mamy kogoś kto cię zastąpi więc nie.

- Aha... - nic więcej nie powiedziałam czując łzy w oczach.

Herman się rozłączył a ja poczułam się jakbym nic nie znaczyła. Czyli już znaleźli kogoś na moje miejsce. Łzy zaczeły spływać po mojich policzkach. W jednym momęcie cała radość odpłyneła. Podeszłam do szafki i wyjełam małe pudełeczko. W nim było to co pokazywało jaka jestem słaba. Wyjełam z niego żyletke, chwile się jej przypatrywałam. Niby takie małe coś a może narobić tyle szkód. Lili siedziała przede mną i się na mnie patrzyła. Wziełam żyletkę i przyłożyłam ją sobie do ręki. Lekko docisłam i zaczęłam przeciągać ją po skórze. Ale wtedy Lili zaczęła skomlać i złapała mnie za ręke odciągając od żyletki. Siedziałam tak a ona zaczeła mnie lizać po twarzy. Upuściłam ostry przedmiot i próbowałam odciągnąć ode mnie psa lecz to na nic. Nim się spostrzegłam to leżałam na ziemi śmiejąc się z tego. Lili nie dawała za wygrabą i zaczeła się ze mną drażnić a ja śmiejąc się oglądałam jak ona się wygłupia. Nawet nie usłyszałam kiedy zadzwonił dzwonek.

Szybka i NiebezpiecznaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!