Rozdział trzydziesty ósmy

4.4K 542 95

Około jedenastej, chwilę po tym jak skończyliśmy jeść śniadanie, zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam szczęśliwa do drzwi i wpadłam w ramiona mojego gościa. Zaprowadziłam ją do stołu, od którego nikt nie zdążył jeszcze odejść i uśmiechnęłam się szeroko. Mama uśmiechnęła się do Kluski, bo bardzo polubiła kobietę, nawet Ted zdobył się na krótki uśmiech w stronę kobiety. Natomiast tata siedział jakby zobaczył ducha, otworzył usta i oczy tak szeroko, jakby się zadławił. Spojrzałam na Kluskę. Przyglądała mu się ze łzami w oczach. O co tutaj chodziło?

- Mamo? - odezwał się w końcu tata.

Podniósł się ze swojego miejsca i podszedł do Kluski bliżej. Przytulił ją mocno i rozpłakał się jak dziecko. Zaraz, zaraz... Czy on powiedział "mamo"?! Spojrzałam osłupiała na mamę, która stała oniemiała tak samo jak ja. Spojrzałam na obrazek matki i syna. Obydwoje płakali, mocno wtuleni w siebie. Tata głaskał Kluskę... babcię po plecach.

- Przepraszam, że przeszkadzam... - zaczęłam niepewnie. - Ale co to ma znaczyć?

Tata roześmiał się i nakazał wszystkim usiąść. Zajęliśmy więc miejsca, a tata zaczął swoją opowieść o przeszłości.

- Mieszkaliśmy z mamą na jakiejś obskurnej dzielnicy. Wszyscy się tam tłukli, okradali i zabijali. To była dla nas normalny dzień. Nie mieliśmy za dużo pieniędzy, żeby się stamtąd wyrwać. Gdy miałem osiemnaście lat, ktoś porwał mamę dla okupu, niestety nie miałem jak zapłacić. Oczywiście nie poddałem się tak łatwo, poszedłem na policje i szukałem jej także na własną rękę. Później przyszła mi kartka, że moja mama nie żyje i od tamtego momentu zacząłem walczyć o przyszłość, bo wiedziałem, że ona tego właśnie by chciała. Nie żebym się załamywał i rozdrapywać stare rany, ale żebym wziął dupę w troki i walczył w szkole, na studiach, a także w dalszym życiu. Ale nie rozumiem jak teraz jesteś tutaj, mamo...

Kobieta uśmiechnęła się.

- Porwano mnie, tak to prawda. Więziono mnie w tym ośrodku długie lata. Gdy dowiedzieli się, że byłam pielęgniarką, postanowili oszczędzić mi życie i dać mi ta pracę. Pozwolili mi wychodzić dopiero po kilku latach. Szukałam cie wszędzie, bo wiedziałam, że namieszali i to nieźle. Jednak, gdy poznałam Emilkę, wiedziałam że to twoja córka. Ma twoje rysy i oczy, które są strasznie charakterystyczne. Nie wszędzie można znaleźć miodowy odcień tęczówki. - Uśmiechnęła się w moim kierunku. - Wtedy niestety zdałam sobie sprawę, że boję się tego spotkania, bałam się zapomnienia i postanowiłam się nie zbliżać za bardzo. Jednak nie żałuję, że tutaj teraz jestem.

Rozmawialiśmy jeszcze kilka godzin, aż w końcu babcia zamieszkała z nami. Mogła w końcu również odetchnąć z ulgą i poczuć bezpieczeństwo rodzinnego domu. Pokochałam ją od naszego pierwszego spotkania i cieszyłam się, że okazała się moją babcią.

Miałam od dziś najlepszą babcię na świecie!

***

Babcia Kluska? ♥

Wasza Kejti xx

Niedoszły Samobójca ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!