Rozdział trzydziesty szósty

4.4K 583 93

  Na dole stali rodzice Klary. Kobieta ubrana była w zimową kurtkę z powodu jesiennego chłodu, który panował na dworze i płakała wtulona w swojego męża. Mężczyzna przytulał ją kurczowo do siebie i ukrywał zalaną łzami twarz w jej kasztanowych włosach. Gdy przechodziliśmy obok, mama lekko szturchnęła kobietę w ramię, na co ta odwróciła się do nas twarzą.

  - Proszę przyjąć wyrazy współczucia od naszej rodziny - szepnęła w jej stronę i objęła ją delikatnie.

  - Dziękujemy - powiedział ojciec Klary łamiącym się głosem. - I wam też dziękujemy - zwrócił się w kierunku moim i Teda. - Dziękujemy, że próbowaliście i nawet chwilowo wam się udawało. Jestem dumny z mojej córeczki, że znalazła takich wspaniałych przyjaciół jak wy, kochani.

  Uśmiechnęłam się smutno.

  - Klara była cudowną dziewczyną. I niezwykle odważną, widać to nawet po jej rodzicach - uśmiechnęłam się do mężczyzny, który skinął głową. - Proszę ją pamiętać taką, jaka była. Nie tylko tej nocy, ale każdego dnia swojego życia. Byłaby państwu wdzięczna.

  Po tych słowach zwróciliśmy się w kierunku samochodu, który zaparkowany był na parkingu w towarzystwie chyba z piętnastu samochodów policyjnych. Wsiadłam z Tedem na tylne siedzenia i położyłam jego głowę na kolanach. Wiedziałam, że chłopak nie ma do kogo wracać i moi rodzice też o tym wiedzieli. 

  - Jedziemy do domu, do naszego domu, moi drodzy - powiedział uśmiechnięty tata i ruszył z parkingu.

  Gdy opuszczaliśmy parking ośrodka, wzrokiem wróciłam na dach. Krzyśka już tam nie było, zaledwie kilku policjantów zabezpieczali cały teren. Reszta wyprowadzała mężczyzn, którzy bili Teda i pewnie nie tylko jego, jednym z nich był mój gwałciciel. Uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam na śpiącego już Teda. Pogłaskałam go po łysej już głowie. Dopiero teraz dostrzegłam, że chłopak zgolił już swoje odrastające już włosy. W łysinie było mu do twarzy, musiałam mu to przyznać. 

  - Cieszę się, że tak to się skończyło. Artur już nikomu nie zagrozi. Tylko szkoda, że razem z nim ucierpiała także Klara, była zbyt dobra na to wszystko - powiedziałam by przerwać ciszę.

  - Tak, ale dziewczyna uratowała wam życia.

  Kiwnęłam głową. Nie mogłam dalej w to uwierzyć. Obwiniałam się, że w nią zwątpiłam po tym, jak uciekła z tego miejsca i zostawiła mnie samą. Na myśl nie przyszło mi, że mogłaby poświęcić swoje życie, by uratować akurat mnie.

  ***

  Wy sobie czytajcie, votujcie i komentujcie ptysie, a ja wracam do mojej randki z biologią ♥

  + Ostatnie dwa rozdziały i epilog, i nowe opowiadanie :) Jak się z tym czujecie?

  Wasza Kejti xx

Niedoszły Samobójca ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!