Rozdział trzydziesty pierwszy

3.9K 502 30

Stanęliśmy do siebie twarzami. Byłam pewna i zdecydowana do tego co robię. Przyciągnęłam go mocniej do siebie i pocałowałam. Chłopak zrobił jeszcze większe oczy niż miał przed chwilą, ale po chwili odwzajemnił pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie bardziej z mojej inicjatywy, niż z jego. Spojrzałam na niego, starając się nie zdradzać żadnych uczuć.

- Musimy się stad wynosić.

Kiwnął głową i niepewnie postawił stopę w przód. Chciał pogłaskać mnie po policzku, ale powstrzymałam go. Nie było teraz czasu na zdradzanie swoich emocji czy na jakiekolwiek oznaki tęsknoty. Dzisiaj miałam być bezduszna.

Podbiegłam po chichu do drzwi i wyłoniłam się na korytarz, sprawdzając czy nikogo nie ma. Czysto. Pomachałam mu ręką, żeby podszedł. Wiedziałam, że nie będzie zdolny do biegu, więc czekałam cierpliwie aż dowlecze się do mnie. Odwróciłam się w jego stronę, gdy poczułam jego ciepło.

- Musimy być ostrożni, tutaj chodzi o życie nas obu. Musimy zachować ciszę.

Spojrzał na mnie zdenerwowany i przełknął ślinę.

- Nie wiem czy potrafię, bohaterko...

Westchnęłam i przeczesałam mu delikatnie sklejone od brudu, włosy. Tak bardzo go kochałam...

- Znam cie, Krzysiek. Dasz sobie radę ze wszystkim. Tylko musisz tego chcieć. Jeszcze chwila i będziemy bezpieczni, obiecuję.

Spojrzał na mnie z zaciekawieniem i uśmiechnął się lekko. Skinął zdecydowanie głową. Uśmiechnęłam się bardziej sama do siebie niż do niego. Wślizgnęłam się mu pod pachę, by podtrzymać go, gdy będzie szedł i trochę pomóc, by zachował ciszę. Podziękował mi lekkim uśmiechem i ruszyliśmy przez korytarz. Szliśmy strasznie wolno, al to pomogło nam zachować ciszę. Byłam prawie pewna, że już po wszystkim. Ujrzałam wejście na dach i wskazałam go ręką chłopakowi. Zrobił zdenerwowane spojrzenie i zaczął rozglądać się na boki, jakby szukał innej drogi.

- Właź, to nasza ostatnia szansa... Tylko szybko, ja nie mam ochoty tutaj zostać ani chwili dłużej.

Z jego ust wydobył się krótki krzyk. Sam był przerażony tym co zrobił, więc chwycił za drabinkę prowadzącą do wyjścia i zaczął sunąć po niej niczym błyskawica. Szłam zaraz za nim, ale wiedziałam już, że mój plan nie wyjdzie w stu procentach.

Byliśmy spaleni.

***

Wasza Kejti xx

Niedoszły Samobójca ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!