Rozdział dwudziesty trzeci

4K 525 28

  Piszę ten rozdział po raz drugi, bo jak pisałam w szkole to mi się usunął :(

  + Byłby oczywiście wcześniej, gdyby nie to, że był u mnie mój cudowny chłopak haha pozdrawiam Go gorąco ♥

  ***

  Siedzieliśmy w naszej izolatce, nie miałam siły już płakać. Za bardzo się bałam. I wcale a wcale nie o siebie, tylko o Krzyśka.

  - Uratujemy go, prawda? - zapytałam i spojrzałam smutno na Teda.

  Chłopak, który stał naprzeciw mnie uniósł ręce do twarzy i przejechał nimi po jej całej długości. Zmarszczył czoło i spojrzał w sufit, by po chwili wrócić wzrokiem do mojej osoby.

  - Oczywiście - powiedział i przytulił mnie lekko. - A teraz chodźmy spać, to był ciężki dzień.

  Skinęłam głową. Ułożyliśmy się na łóżku, ja od drzwi, później Klara, a zaraz obok niej Ted. Nie zamierzałam spać, wiedziałam, że będą rozmawiać o tej sprawie, gdy poczują, że śpię. Odwróciłam się do nich plecami i przymknęłam oczy. Czekałam. Po około godzinie usłyszałam ciche chrząknięcie Teda i nieznaczny ruch Klary w jego kierunku.

  - Śpi? - zapytał dziewczynę.

  Klara odwróciła się w moim kierunku. Najpierw sprawdziła czy mam zamknięte oczy, aż w końcu dźgnęła mnie palcem w boczek kilkakrotnie. Dziewczyna odwróciła się ponownie w kierunku chłopaka i cicho mruknęła potwierdzająco. Ted westchnął przeciągle.

  - Ona nie zdaje sobie sprawy z tego jakie to dla nas wszystkich jest niebezpieczne. To chore, że muszę ryzykować życie dla jej chłoptasia. Cudowny Krzysiu, aż mi się niedobrze robi... Nie wiem, ona uważa, że poświęcimy swoje życia za jego? - prychnął z pogardą. - Jeśli tak to w takim razie się myli. Nie pozwolę, żeby przez nią i tego debila coś stało się tobie. Nie stracę cie po raz drugi tylko dlatego, że mój brak ma obsesję na rzeczy, które ja mam, a on nie. Zazdrosny dupek.

  Słychać było ciche pomrukiwania i cmoknięcia. Czułam, że ich rozmowa jest już zakończona. I nagle mnie olśniło... Ted o wszystkim wiedział... I o wszystko obwiniał Artura. A on, on nie był chory, chyba, że na zazdrość o swojego starszego brata, który miał wszystko na wyciągnięcie ręki. Wszystko wiedział doskonale i ciągle śmiał okłamywać mnie prosto w twarz. Byłam wkurzona jak nigdy przedtem.

  To się nazywa przyjaciel?

  ***

  Trochę frajer :(

  Wasza Kejti xx

Niedoszły Samobójca ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!