Rozdział osiemnasty

4.3K 542 51

WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM!

***

Codzienne nocne patrole korytarza skończyły się po zaledwie kilku dniach. Sprawa ucichła, podopieczni przestali się bać i zaczęli czuć się swobodnie. Tak nie mogło dłużej być, musieliśmy coś z tym zrobić... Tylko co moglibyśmy jeszcze zrobić? Myśleliśmy, że to potrwa trochę dłużej, ale było nam to w sumie na rękę biorąc pod uwagę, że kończyły nam się zapasy jedzenia i picia. Musieliśmy sobie coś zorganizować i zakraść się nocą do kuchni.

Gdy na moim zegarku wybiła godzina czwarta, spojrzałam na śpiącą parę z politowaniem i głośno westchnęłam. To znaczyło tylko tyle, że na poszukiwanie jedzenia, musiałam udać się sama. Po cichu zebrałam się w sobie i otworzyłam drzwi izolatki. Moja twarz zderzyła się z lodowatym chłodem, który panował w reszcie budynku. Skuliłam się w sobie i ostrożnie, rozglądając się dookoła wyszlam na główny korytarz piętra. Przeszłam na palcach całą odległość dzielącą mnie od kuchni i wślizgnęłam się do niej najciszej jak umiałam. Otworzyłam lodówkę i zaczęłam pakować wszystkie artykuły spożywcze, które nie zepsułyby się po jednym dniu.

Nagle usłyszałam jakieś jęki. Odwróciłam się ostrożnie na pięcie. Mój wzrok powędrował na ścianę z obrazami. Jednego obrazu brakowało. Szybko pojęłam, że brakowało wiosny. Miejsce, w którym kiedyś kryła się Klar, zostało całkowicie obnażone. Spakowałam wszystkie produkty, która wpadły mi pod rękę do dość sporego plecaka, zasunęłam go i szczelnie zamknęłam lodówkę. Skierowałam się do miejsca, z którego jeszcze chwilę temu wydobywały się przerażające dźwięki. To co zobaczyłam na chwilę zabrało mi dech w piersiach, oczy zaszły łzami, a na usta sam cisnął się krzyk przerażenia, który usiłowałam nieudolnie w sobie stłumić.

***

Chciałam Wam tylko powiedzieć, że niektóre Wasze komentarze są nie na miejscu :) Jest mi cholernie przykro czytając, że rozdział krótki, bo przecież znacie zaistniałą sytuacją, a połączenie wszystkich obowiązków + pisania, wcale nie jest łatwe. Nie podobają mi się także komentarze typu 'jaki polsat', nie wiem może Was to bawi, ale mnie nie... A nawet mi się robi przykro... I tracę chęć do jakiegokolwiek pisania dalszych rozdziałów... Jak inaczej mam Was zachęcić do czytania jak cała akcja podana byłaby na gotowe w rozdziale, osobiście uważam, że gdyby nie te przerwy, większość z Was już porzuciłaby moje opowiadanie :)

Więc drogi czytelniku! Myśl także o moich uczuciach, gdy piszesz jakikolwiek komentarz, proszę...

+ Jak myślicie co zobaczyła Emilka? :)

Wasza Kejti xx

Niedoszły Samobójca ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!