Rozdział 8 : Spotkanie Winzengamotu

3.8K 306 16

Hej dzisiaj rozdział trochę krótszy niż zazwyczaj, sorki że tak długo czekaliście. Mogę wam obiecać że w listopadzie rozdziały będą dłuższe i być może będę dodawać je wcześniej. Życzę miłego czytania ☺





Obudził się następnego ranka wypoczęty, a dobry nastrój ciągle go nie opuszczał. Właśnie jadł śniadanie ( kanapki z nutellą ☺) gdy do kuchni wleciała Hedwiga przynosząc Proroka. Od razu zabrał gazetę i zaczął czytać

Wybraniec skomentował wszystkie artykuły, które ostatnio ukazały się na jego temat!!!! - wczoraj gdy byłam na ulicy Pokątnej, w lodziarni spotkałam Harry'ego Pottera wraz z jego tajemniczą przyjaciółką. Poprosiłam go o wywiad na który się zgodził. To czego się dowiedziałam zszokowało mnie ogromnie. Myślę że po tym wywiadzie wszyscy zmienimy swoje nastawienie. Poniżej zamieszczone jest nagranie całego wywiadu ( by go odtworzyć wystarczy stuknąć różdżką ).

R. -Dzień dobry- uśmiechnęła się sztucznie
H. - Witam - odpowiedział sztywno.
R. - Mam nadzieję że nie przeszkadzam? - zapytała.
H. - Ależ, oczywiście że nie.
R. - Czy mogę z panem przeprowadzić wywiad? - zapytała.
H. - Oczywiście, nie wiedzę żadnego problemu. - powiedział z złośliwym błyskiem w oku.
R. - Świetnie. Jak ma na imię Pana towarzyszka?
V. - Jestem Victoria. - przedstawiła się Avis.
R. - Piękne imię.
V. - Dziękuję.
R. - Czy to prawda że wychowywali Pana mugole?
H. - Tak, to prawda.
R. - Czy znęcano się nad panem?
H. - Tak. Byłem bity, poniżany, głodzony i wykonywałem wszystkie obowiązki domowe jakie tylko można wymyślić. - zaczął wyliczać.
R. - Czy to dlatego uciekł Pan z domu?
H. - Tak to był jeden z powodów. Mam proźbę.
R. - Tak?
H. - Czy może mi Pani mówić Harry, czuję się strasznie stary gdy za każdym razem słyszę proszę Pana.
R. - Oczywiście.
- Wracając do wywiadu. Dlaczego ostatnio chodzisz na imprezy?
H. - No cóż, to chyba oczywiste. Jestem nastolatkiem i nie widzę powodu by siedzieć cały czas w domu.
R. - Rozumiem Cię Harry, ale jest wojna. A ty powinieneś walczyć nieprawdaż?
H. - Dlaczego miał bym walczyć? Jestem tylko zwykłym nastolatkiem, jak możecie oczekiwać ode mnie że was uratuję ? Jest wielu doświadczonych i potężnych czarodziejów, dlaczego wy wszyscy obarczacie mnie taką odpowiedzialnością? Każdy jest kowalem własnego losu. Zamiast czekać na mnie aż was uratuję, powinniście wziąść sprawy w swoje ręce. Każdy z was może walczyć ale wy wolicie się chować. Z takim nastawieniem nigdy nie wygracie. - stwierdził że złością.
R. - Więc uważasz że zamiast siedzieć i czekać powinniśmy zacząć działać?
H. - Tak, w końcu każdy na pewno ma powód by walczyć.
R. Jak się czujesz będąc głową rodu?
H. - Nadal nie mogę się przyzwyczaić, ale jest coraz lepiej.
R. - Dlaczego postanowiłeś śpiewać dla mugoli?
H. - No cóż, marzyłem o tym od dziecka.
R. - Czy zamierzasz porzucić czarodziejski świat, by rozpocząć karierę w mugolskim świecie?
H. - Jeszcze się nad tym nie zastanawiałem, ale to bardzo możliwe.
R. - Dlaczego?
H. - Ponieważ zawiodłem się na czarodziejach i ich świecie.
R. - Rozwiń swoją myśl. - powiedziała zaskoczona Skeeter.
H. - Skoro jestem dla was taki ważny to dlaczego pozwoliliście tym mugolom się nademną znęcać? Jeszcze miesiąc temu byłem dla was zwykłym kłamcą i oszustem. A teraz co? Nagle wszyscy obchodzą się ze mną jak z jajkiem. Przez 15 lat radziłem sobie sam, więc teraz nie potrzebuje waszego współczucia. I zamiast uciekać od problemów, powinniście stawić im czoła. Jeśli to już wszystko, to proszę mi wybaczyć ale muszę już iść. Do widzenia - powiedział i szybko wyszedł wraz z Viktorią.

No nie jest tak źle - pomyślał Harry gdy zobaczył wywiad. Przynajmniej nic nie przekręciła. Wstał od stołu i zerknął na zegar. Była 10.45. No czas się ubierać - stwierdził w myślach. Ubrał zieloną szatę z srebrnymi zapinkami. Wyglądał w niej oszałamiająco, gdyż idealnie pasowała do jego oczu. Aportował się do atrium w ministerstwie, gdzie powitały go zaskoczone spojrzenia czarodziejów. Nie dał im szansy by go zatrzymali, gdyż szybko ruszył do windy i zjechał do departamentu tajemnic. Nie pokazywał tego po sobie, ale strasznie się denerwował. Czytał o Winzengamocie i lordach którzy do niego należą, lecz nigdzie nie mógł znaleźć zasad i zachowań panujących podczas obrad. Nie chciał zrobić z siebie idioty popełniając jakąś gafę. Nieoczekiwanie podszedł do niego Lucjusz Malfoy ( udało mu się uciec zanim mogli by go złapać w sali śmierci) i po krótkim przywitaniu, wytłumaczył mu zasady i zachowania jakich powinien się trzymać. Był bardzo zaskoczony, a mężczyzna chyba to zauważył gdyż zapytał :
- Czy coś się stało Panie Potter?
- Dlaczego mi Pan pomaga? - spytał wprost, nie bawiąc się w żadne gierki.
- A dlaczego nie miałbym - zapytał przeciągając głoski.
- Przecież Pan mnie nie nawidzi, a poza tym wątpię by Czarny Pan był z tego zadowolony.
- No cóż Panie Potter, wygląda na to że Pan się myli. To że się nie poznaliśmy, nie znaczy że od razu Pana nie nawidzę.
- Ach tak..... - Harry chciał chyba jeszcze coś powiedzieć, lecz nie było mu to dane gdyż drzwi do sali zostały otwarte. Pomieszczenie było ogromne, ławki i krzesła tworzyły wygląd koła. Jedna część zajmowana była przez członków rady a reszta była wolna dla widzów rozpraw. Kobra nie wiedział gdzie ma usiąść, lecz szybko zobaczył że na krzesłach wygrawerowane herby rodów i to na nich zasiadają poszczególni czarodzieje. Swoje znalazł w pierwszym rzędzie obok Lucjusza Malfoya.
- Witam wszystkich na kolejnym zebraniu Winzengamotu - rozpoczął Korneliusz Knot - Dzisiaj dołączył do nas Pan Harry Potter - gdy tylko skończył mówić na sali podniosły się szepty. Zielonooki wstał i ukłonił się sztywno, następnie szybko usiadł. I wtedy to poczuł, spojrzenie przewiercające go na wskroś. Odwrócił się i zobaczył.....

Harry Potter i wymarzona wolnośćPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!