1

5.8K 397 60

Pustka jest najgorsza-nie czujesz nic.

3 lata temu.

W życiu przytrafiają się nam te złe i gorsze rzeczy. Z początku obstawiamy, że jest to najokropniejsze z najokropniejszych, ale po czasie okazuje się, że jednak nie.
W tym przypadku tak nie było. Oh, boże, a tak bym chciał, żeby okazało się na odwrót, żeby wszystko nazajutrz wróciło do normy.

To był intensywny tydzień pracy. Ponad 30 operacji z najróżniejszych zachcianek młodych klientek i projektowanie nowych sal w mojej niedawno wybudowanej klinice, wprawiało mój bieg życia w istne szaleństwo. Wychodziłem z domu o siódmej i wracałem o drugiej w nocy,kiedy wszystkie światła były już pogaszone. Nie zawsze zastawałem go w domu. Miał swoją robotę i w pełni to rozumiałem;nigdy się nie martwiłem, bo nie zdarzyło się, żeby nie zakreślił w kalendarzu dnia podczas którego miał być nieobecny. Zostawiał także wiadomości na poczcie głosowej, kiedy tylko nie odbierałem telefonu. Informował mnie w nich jak przebiegła podróż i streszczał po krótce pokaz mody. Zawsze kończył monolog cichym'kocham cię' i całusem prosto do głośnika.
Ja i Harry,jesteśmy małżeństwem od 2 lat, nie do końca ujawnionym na tle medialnym. Nasze uczucie do siebie było niepodważalne i niezniszczalne. Nie wyobrażam sobie bez niego życia, nawet jeśli wymijamy się jak dwa statki na morzu. W klinice zawsze uciekam myślami do niego, zastanawiając się czy już coś zjadł, czy może śpi? Czy jest w tym samym kraju co ja?
Brzmi to nienormalnie, ale wystarczało mi poczucie, że mnie kocha, by przetrwać dzień. Jego głos po drugiej stronie telefonu. Jedna cicha noc, spędzona w jego uścisku, żeby poczuć się lepiej.
Trudno było ze wspólnym czasem dla siebie, ale starałem się jak najwięcej przekładać, by spędzić z nim przynajmniej kilka godziny. Dla Harry'ego dostosowanie się bywało cięższe, bo było niezależne od niego; w którymś momencie samolot do bóg wie gdzie już na niego czekał na pasie startowym.
I przyznaję. Zaczęło się wszystko wymykać spod kontroli.
Nawet nie pamiętam chwili,gdy krótkie, w przeszłości długie nagrania głosowe, nie kończyły się już dwoma charakterystycznymi słowami.

Więc. Pamiętam jak zaparkowałem przed naszym domem. Brama zatrzęsła się, jakby chciała mnie przestrzec,  gdy włożyłem do zamka klucz. Przekręciłem go jak najciszej się dało, by na wszelki wypadek go nie obudzić. Jak zwykle wszystko ogarniała ciemność. Jak zwykle dom nie był wywietrzony i panowała parnota. 

Jednak coś nie było takie samo.
Cisza.
Jej nie zastałem. W zamian głośne, piskliwe jęki i dziwne uderzenia.
Przez chwilę byłem przekonany, że wariuję od braku snu. Odłożyłem teczkę na komodę i zrzuciłem płaszcz na stół w kuchni.
Serce bardzo szybko pompowało krew, kiedy kierowałem się na górę, myśląc o najgorszym. Ręce lekko drgały- co przedtem jeszcze się mi nie przytrafiło nawet w trakcie tych najbardziej stresujących operacji.

O mój boże, Harry. Skarbie, jesteś taki piękny, gdy- OH!

Nie wiem czy kiedykolwiek zapomnę ten głos.

Nie musiałem tam wchodzić- i tego nie zrobiłem. Zaniosłem się szlochem przed drzwiami gościnnego z którego wydobywały się to coraz głośniejsze nawoływania. Później nad moim ciałem zapanowały najstraszniejsze demony. Przeszedłem żwawo przez cały korytarz i zacząłem zrzucać wszystkie szklane przedmioty. Wszystkie nasze wspólne zdjęcia.Wszystkie certyfikaty. Wszystkie jego ulubione świeczki.Roztrzaskałem wazon w którym dał mi pierwsze kwiaty. Lustra.Wszystko co miałem pod ręką.
W końcu otworzyły się drzwi i moje obawy się potwierdziły. Dziewczyna wybiegła, miała brunatne do pasa włosy.A Harry... Harry'ego nie widziałem wyraźnie przez łzy. Wyglądał zza drzwi z dużymi oczami. Na kilometr wyczuwałem swąd alkoholu.Miał to nieobecne spojrzenie, które mówiło mi, że nie ma pojęcia co się właśnie wydarzyło.
Siedziałem na naszym roztrzaskanym ślubnym zdjęciu.
Krwawiłem.


The bed's getting cold and you're not herePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!