Rozdział dziewiąty

4.4K 537 38

Jesteśmy jedenaści ❤❤❤

***

Gdy już wstałam, wzięłam prysznic i ogólnie się ogarnęłam, do drzwi mojego pokoju ktoś zapukał. Leniwie podeszłam do nich i otworzyłam je na oścież. To co za nimi zobaczyłam, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Wpadłam w ramiona osoby, która tam stała i rozpłakałam się.

- Tęskniłam! - załkałam.

- Ja też, kochanie! - powiedziała czule i ucałowała moją głowę.

Odsunęłam się i przetarłam załzawione oczy. Nigdy bym się tego nie spodziewała...

- Chodź do kuchni, mama pewnie zrobiła śniadanie.

- Dziękuję, ale już jadłam. Musimy porozmawiać... Na osobności.

Skinęłam głową i wyprosiłam Klarę z pokoju. Sama zajęłam miejsce na łóżku, robiąc gościowi miejsce obok. Miałam ochotę go przytulać najmocniej jak umiałam, za wszystkie czasy! W końcu dawno się nie widzieliśmy.

- Chyba wiesz o kogo chodzi... - zaczął mówić mój gość. Skinęłam niepewnie głową. - Musicie się pospieszyć, kochani. Krzysiek jest na wykończeniu... Nawet nie wiem czy jeszcze żyje. Przyjęłam go na oddziale kilka godzin po waszej ucieczce... Był już wtedy na skraju wytrzymałości, ale uśmiechał się i mówił, że przy życiu utrzymuje go to, że wie, że uciekłaś i chociaż nie wie dokąd, wie, że jesteś bezpieczna. To urocze z jego stroju, że w obliczu śmierci wciąż jest myślami z tobą. Ale powinniście coś zrobić, żeby mu pomóc... Jeśli go kochacie.

Wzdrygnęłam się na ostatnie zdanie.

- Kluska ale ja nie wiem co możemy zrobić, mam taki mętlik w głowie... Tyle pomysłów, które wydają się tak dziecinnie proste i aż za banalne. Byliśmy w okolicy wczoraj, Ted i Klara chcieli dokonać wymiany... Klara za Krzyśka... Ale to bez sensu, prawda? Po co chcieć kogoś ocalić, by później używać jego życia jako karty przetargowej?

Spojrzała na mnie z troską w oczach.

- Kochanie, jesteś już bardzo mądrą kobietą, a ja uważam dokładnie tak samo jak ty. Ale musisz to przemyśleć jeszcze setki razy zanim do głowy wpadnie ci jakiś rozsądny pomysł. Po prostu przyjechałam, żeby zmotywować cie do działania, bo ten chłopak jest w tobie szaleńczo zakochany i zasługuje na lepszą i późniejszą śmierć niż w wieku osiemnastu lat, nie uważasz?

Skinęłam zdecydowanie głową.

- Masz rację... Muszę w końcu zamienić słowa w czyn i mu pomóc... Bardzo mi go brakuje, wiesz?

Po policzku popłynęła znów pojedyncza łza.

- Wiem, słoneczko. Wszystkim nam kogoś brakuje... Niestety często nie mamy na to wpływu. Ale nie w tej sytuacji, ty masz udział w dalszym pisaniu tej historii, ty ją możesz modyfikować na jaki sposób będziesz chciała, tak, żeby było wam wszystkim jak najlepiej.

- Dziękuję, Kluska - szepnęłam i wtuliłam się w jej klatkę piersiową.

Cieszyłam się z tak niespodziewanego gościa jak ona.

Miałam nadzieję, że zostanie na dłużej...

***

Kto się spodziewał wielkiego powrotu Kluseczki? :)

Wasza Kejti xx

Niedoszły Samobójca ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!