Rozdział czwarty

4.9K 536 47

Nie wiem czy wiecie, ale to opowiadanie ma już 13k wyświetleń ❤❤❤

***

- Hej, maleńka...

Ted przykucnął obok mnie i pogłaskał po plecach. Odtrąciłam jego rękę i zrzuciłam z siebie. Chciałam być teraz sama, za bardzo jego słowa mnie zabolały. Jak on mógł w ogóle o czymś takim pomyśleć, a do tego wypowiedzieć takie słowa?

- Nie to chciałem powiedzieć...

- A co?! - krzyknęłam momentalnie podnosząc głowę i piorunując go spojrzeniem.

Chłopak westchnął i spojrzał w sufit.

- Po prostu pomyślałem, że skoro nie ma tutaj Krzyśka, który jest twoim chłopakiem, będziesz chciała zrobić wszystko, żeby go odzyskać... Pomyślałem, ze to byłoby dobre rozwiązanie... A wręcz najlepsze...

Prychnęłam z pogardą.

- To źle pomyślałeś... Nie chcę już tracić nikogo z mojego życia, ani ciebie, ani Klary... Chcę przy sobie Krzyśka, ale bez tracenia was... Nie wiem czy to jest takie trudne do zrozumienia... Chciałabym, żebyśmy byli tutaj wszyscy razem, oglądali te wszystkie filmy w czwórkę i żeby panowała zupełnie inna atmosfera, niż jest teraz...

Chłopak przełknął głośno ślinę, przetarł twarz kilkakrotnie dłońmi, by na końcu przeczesać niesforne włosy.

- Gdyby był z nami Krzysiek, wszystko byłoby inaczej... - stwierdził smutno.

Spojrzałam na niego i dopiero teraz to dostrzegłam. Jemu też bardzo brakowało chłopaka. Pomimo tego, że na początku się nie lubili, a wręcz nienawidzili, czekali tylko na moje pozwolenie do walki między sobą. Wtedy wyglądali jak dwa psy w klatce, toczące ze sobą walkę na spojrzenia i groźne szczeknięcia czy warki. Jednak byli trzymani na smyczach, przez jedną osobę. Gdyby Ted wtedy nie zdecydował, żeby powiedzieć o wszystkim Krzyśkowi - wszystko potoczyłoby się w inny sposób. Oni nadal by ze sobą walczyli.

Po zaledwie kilku dniach, dało się zauważyć w nich zmianę. Traktowali się jak kumple, byli ciepli i życzliwi w stosunku do siebie, a nawet pomocni. Byłam pewna tego, że ich przyjaźń potrwa długo, ale nie wiedziałam co stanie się, gdy już znajdziemy Klarę. Nikt by nie przewidział tego, że nasza trójka ucieknie, a Krzysiek zostanie. Wszyscy się obwiniali za przebieg zdarzeń, który miał miejsce dwa tygodnie temu... Ale nic nie mogliśmy wtedy zrobić, teraz to zrozumiałam.

- Tak, masz rację... - szepnęłam cicho.

***

Cisza przed burzą czy może rozejm?

Wasza Kejti xx

Niedoszły Samobójca ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!