Rozdział trzydziesty ósmy

5K 617 28

Czternaście :*

***

Siedziałam przy śniadaniu, tępo patrząc w wielkie obrazy wiszące na przeciwległej ścianie i nie za bardzo słuchając o czym mówią do mnie chłopcy. Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam, gdy Krzysiek zaczął machać mi dłonią przed twarzą. Zareagowałam dopiero, gdy szturchnął mnie lekko w ramię.

- Co? - zareagowałam gwałtownie podskakując na ławce.

- Mówimy do ciebie od jakiś dziesięciu minut, Em! - zawołał Ted z wyrzutem.

Zarumieniłam się.

- Przepraszam - szepnęłam cicho. - Zamyśliłam się.

Spojrzeli po sobie, jakby pytali się na wzajem kto ma zadać to pytanie.

- O czym myślałaś? - zapytał w końcu Ted.

Wywaliłam zęby.

- Wiem gdzie ona jest - szepnęłam nachylając się do nich.

Spojrzeli na mnie zdziwieni.

- Gdzie jest kto?

Na ten głos zadrżałam. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię albo kopnąć jego właściciela w czułe miejsce pomiędzy nogami i zwiać jak najszybciej. Odwróciłam się powoli, by dostrzec uśmiechniętą twarz Artura. Był pewny siebie, aż biło to od niego na kilometr. Miał uniesione brwi do góry, jakby zachęcał mnie do mówienia bądź hipnotyzował wzrokiem, bym w końcu to wydusiła.

- Moja zakrwawiona podpaska, którą wczoraj przywiesiłam na drzwi kabiny w męskiej toalecie - skłamałam. Geste ręki nakazałam Arturowi, żeby się do mnie pochylił, co uczynił. - Widzisz tego kolesia tam? - Pokazałam otyłego chłopaka gestem głowy. - Tego co wącha swoje ręce? Dowiedziałam się od mojego tajnego źródła, że całą noc wąchał tą podpaskę jak opętany, jak ćpun. Ohyda, no nie?

Wywaliłam język i zrobiłam skrzywioną minę. Chłopcy powstrzymywali się od śmiechu. Artur odsunął się i spojrzał na mnie z góry.

- Dlaczego przywiesiłaś podpaskę na drzwiach kabiny? Jakiś fetysz? - Poruszył zabawnie brwiami.

- Byłam ciekawa co chłopcy zrobią widząc ją... No i niestety mam odpowiedz...

Azor zaśmiał się i odszedł kręcąc głową. Uwierzył mi. Gdy wyszedł ze stołówki, cała nasza trójka wypuściła powietrze z płuc. Spojrzeliśmy po sobie i wybuchnęliśmy śmiechem, krztusiłam się własnymi łzami. Takiej chwili potrzebowaliśmy wszyscy.

- Powiesz mi skąd w twojej głowie takie pomysły? - wysyczał przez łzy Krzysiek.

Wzruszyłam ramionami.

- Wynik stresu.

Zalała nas kolejna fala śmiechu. Wszyscy patrzyli na nas jak na idiotów, a my śmialiśmy się w najlepsze i nie zwracaliśmy uwagi na otoczenie. W końcu nie myśleliśmy o Klarze, o problemach i całym tym syfie.

Poczuliśmy się wolni.

***

Prawie koniec ♥

Wasza Kejti xx


Niedoszły Samobójca ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!