Rozdział 6 : Viki ratuuuuj!!!!

4.2K 298 11

Wyszli przed dom i aż zatrzymali się ze zdziwienia widząc tylu ludzi. Bynajmniej nie byli to robotnicy do budowy basenu. Harry odwrócił się do Viki i powiedział:
- Wiesz chyba powinnaś uczyć wróżbiarstwa bo jesteś lepsza niż Trelawney.
- Widzisz kochany mój ty Harrisonku, ja zawsze mam rację. - Ale za to ty powinieneś się w końcu ruszyć bo zaraz chyba zniszczą ogrodzenie i siłą się do ciebie dobiorą - wyszczerzyła się złośliwie.
- Wcale nie pomagasz - burknął.
Wziął głęboki oddech i ruszył do furtki. Gdy tylko wyszedł na ulicę ze wszystkich stron otoczyły go dziewczyny. Jedna przekrzykiwała drugą. Z tego wszystkiego dostał migreny. Już myślał że nigdy się od nich nie uwolni, gdy z pomocą przyszła mu Victoria. Udało im się uciec i od razu ruszyli do supermarketu. - Wiesz zastanawiam się czy dobrze zrobiłem biorąc udział w castingu. Skoro one tak łatwo mnie odnalazły, to zakon zrobi to w ciągu kilku godzin - rzekł ponuro Harry.
- Harry nie przejmuj się, przecież możesz założyć bariery wokół domu dzięki czemu żaden czarodziej który nie ma twojej zgody go nie zobaczy. Myślę że w twojej bibliotece na pewno znajdziemy takie zaklęcia. Pomogę ci szukać, nie martw się. - stwierdziła Avis.
- Dzięki, jesteś kochana. - odpowiedział zielonooki.
Po skończonych zakupach wrócili do domu, na szczęście tłum dziewczyn zniknął. Viki wróciła do siebie a Harry oglądał telewizję zajadając popcorn. Już się nie bał że znajdzie go zakon, gdyż niedawno rzucił zaklęcia osłaniające dom. W końcu wyłączył telewizor i poszedł spać.

W środę robotnicy byli w połowie budowy basenu. Viki zaczęła uczyć Harry'ego nowego tańca. Właśnie ćwiczyli układ gdy zadzwonił telefon Kobry. Odebrał i usłyszał:
- Dzień dobry jestem przedstawicielką programu,,Must be the Music ''. Czy mam przyjemność rozmawiać z Panem Potterem?
- Tak - odpowiedział.
- Mam zaszczyt zawiadomić, że został pan wybrany do grona osób które wystąpią w półfinale naszego programu. Dzisiaj odbyło się losowanie i okazało się że wystąpi Pan w 3 i zarazem ostatnim półfinale. Odbędzie się on za 3 tygodnie w niedzielę. Życzę miłego dnia - powiedziała jakaś młoda dziewczyna.
- Dziękuję do widzenia - odrzekł i rozłączył się.
Harry odłożył telefon na stolik i zaczął skakać a następnie tańczyć z radości. Viktoria nie wiedziała co napadło jej przyjaciela i w końcu nie wytrzymała
- Co się stało?! - krzyknęła głośno. Kobra zatrzymał się zdziwiony i chyba dopiero teraz do niego dotarło że nie jest sam.
- Dostałem się do półfinału!!!! - krzyknął radośnie.
Viki strasznie się ucieszyła i już po chwili przyłączyła się do niego. Razem tańczyli i skakali ciesząc się jak małe dzieci. Zgodnie stwierdzili że muszą to uczcić i dla tego wieczorem wybrali się do klubu. Jak zwykle wyglądali świetnie. W klubie spotkali Malfoya i resztę jego ślizgońskiej świty. Starali się ich ignorować, lecz wszystko poszło na marne gdyż ich zauważyli. Przez chwilę naradzali się a potem podeszli do nich.
- Potter - skinęli głowami na przywitanie.
- Cześć wam - odpowiedział Harry.
- Wiesz chcieliśmy złożyć ci gratulacje, twój występ był fenomenalny - powiedział Malfoy.
- Dzięki - wyszczerzył ząbki - a teraz powiecie po co przyszliście? - zapytał poważniejąc.
- Potter.... - zaczęła Parkinson.
- Nawet nie próbuj zaprzeczać - przerwał jej - i wy i ja dobrze wiemy że nie przyszliście mi pogratulować. - zakończył swoją wypowiedź.
Ślizgoni popatrzyli po sobie
- No dobrze masz rację - powiedział Zabini. - Chcieliśmy ci podziękować za uratowanie nas - kontynuował Nott - a także zakopać topór wojenny - dokończył Malfoy.
Harry spojrzał na nich uważnie a potem wyciągnął dłoń w stronę zaskoczonego Malfoya
-Jestem Harry, Harry Potter - powiedział Kobra
- Draco, Draco Malfoy - przedstawił się szarooki.
Po kilku chwilach wszyscy się przedstawili i ruszyli razem na parkiet. Impreza trwała przez całą noc, rozeszli się nad ranem. W domu Harry stwierdził że ślizgoni nie są tacy źli, a imprezy z nimi są świetne. Wiedział już że źle ich ocenił i było mu trochę głupio, ale przecież oni zrobili to samo więc najlepiej jak o tym zapomni.

3 tygodnie później (niedziela)

Jego fanki były strasznie uciążliwe, dobrze że Viki z nim była, ona zawsze potrafiła się ich pozbyć. Nigdy nie zapomni tego jak jedna napadła go w przymierzalni.Avis śmiała się z niego przez cały dzień, aż w końcu zagroził że jeśli nie przestanie to nie zabierze ją na półfinał. To poskutkowało i od tej pory nie wspominała tego incydentu. Basen został ukończony, a Viktoria potrafiła pluskać się kilka godzin. Kurs samoobrony przynosił coraz lepsze skutki, a jego trener stwierdził że jeśli chcę nauczy go sztuk walki. Harry zgodził się od razu gdyż bardzo lubił walczyć, to pozwalało mu się wyłączyć i zapomnieć o otaczającym go świecie. Liczył się tylko przeciwnik i pragnie wygrania walki.
Właśnie trwał półfinał, a Harry był coraz bardziej zdenerwowany. Zwłaszcza że był ostatni.
-A co jeśli się pomylę? Albo zacznę fałszować? A jeśli zapomnę tekstu? A co będzie gdy..... - pewnie wymieniał by w nieskończoność ale przerwali mu ślizgoni razem z Viki. Przez ten czas bardzo się zaprzyjaźnili i spędzali ze sobą dużo czasu.
- Przestań - krzyknęli wszyscy na raz. - Jeśli się pomylisz śpiewaj dalej - zaczęła Pansy - Na pewno nie będziesz fałszować gdyż śpiewasz świetnie i nawet nie próbuj zaprzeczać - ciągnęła Viktoria - Tekstu nie zapomnisz po prostu nie myśl o tych ludziach, skup się na śpiewaniu - dodał Blaise. - A teraz idź na scenę i pokaż im wszystkim kto jest najlepszy - zakończył Theo.
Harry wyszedł na scenę, czuł że ma nogi jak z galarety. Był bliski ataku paniki, gdy przypomniał sobie dla kogo tutaj jest. Przecież nie zawiedzie Viki tylko dla tego że się denerwuje. Myślenie o Avis pomogło i po chwili był już spokojniejszy. Teraz pozostaje tylko zaśpiewać pomyślał, gdy muzyka zaczęła grać. Zaczął śpiewać tak jak zawsze czarując wszystkich.

Decisions as I go, to anywhere I flow.
Sometimes I belive, at times I'm rational.
I can fly high, I can go low.
Today I've got a million, Tomorrow, I don't know.

Decisions as I go, to anywhere I flow.
Sometimes I belive, at times I'm rational.
I can fly high, I can go low.
Today I've got a million, Tomorrow, I don't know.

Stop claiming what you own, don't think about the show.
We're all playing the same game, waiting on our loan.
We're unknown and known, special and a clone.
Hate will make you cautious, love will make you glow.

Make me feel the warmth, make me feel the cold.
It's written in our story, it's written on the walls.
This is our call, we rise and we fall.
Dancing in the moonlight, don't we have it all?

Decisions as I go, to anywhere I flow.
Sometimes I belive, at times I'm rational.
I can fly high, I can go low.
Today I've got a million, Tomorrow, I don't know.

Make me feel the warmth, make me feel the cold.
It's written in our story, it's written on the walls.
This is our call, we rise and we fall.
Dancing in the moonlight, don't we have it all?

Skończył śpiewać i czekał na werdykt, denerwując się jaki będzie wynik. Może poprzednim razem miałem szczęście - pytał sam siebie. - I dzisiaj nie będzie ani jednego tak?

Harry Potter i wymarzona wolnośćPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!