[03] Chapter Third (Second Season)

1.8K 137 12

"Rozmyślanie o śmierci jest rozmyślaniem o wolności."
~ Jim Morrison

Nie ruszał się, w dalszym ciągu uważnie śledząc wzrokiem swoje dłonie. Pod nosem nucił jakąś bezsensowną piosenkę, którą udało mu się usłyszeć ostatnio w radiu. Doszło do niego kilka szeptów osób, które podchodziły coraz bliżej; jakby wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co za chwilę miało nadejść. Może nawet policja zaczynała uważniej przyglądać się dziedzińcowi. Wiedział jednak, że nie mają zamiaru niczego robić. Wszyscy go nienawidzili, co szczerze powiedziawszy schlebiało mu. W końcu właśnie do tego dążył.

Podniósł wzrok, kiedy cień mężczyzny padł na jego twarz i zasłonił mu słońce. Uśmiechnął się szeroko, kiwając głową, chcąc przywitać się 'uprzejmie' z Aaronem. Ten w odpowiedzi warknął głośno i złapał go za bokserkę, podnosząc do góry. Był wyższy, przez co Zayn musiał stanąć na palcach. Mulat zaczął się głośno śmiać, kręcąc z niedowierzaniem głową. Złapał mężczyznę za nadgarstki, chcąc w ten sposób utrzymać równowagę.

-- Z czego się tak cieszysz, pieprzony sukinsynie? - syknął, zbliżając swoją twarz do twarzy Malika. Mężczyzna skrzywił się mocno, wydając z siebie ciche westchnienie.

-- Nie wiem, Kinson, czy nie dają wam tutaj pasty do zębów, czy ty nie umiesz jej używać, ale powiem ci bracie, że powinieneś zainwestować przynajmniej w gumę do żucia, bo ci jedzie z paszczy - starszy krzyknął głośno, rzucając czarnowłosym z całej siły, przez co ten odleciał na kilka metrów, na sam koniec uderzając mocno plecami o ziemię. Skrzywił się, ale nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Ostatnim, co chciał mu dać, to satysfakcja z tego, że sprawił mu ból. Niewielki, ale zawsze jakiś. Przekręcił się na brzuch, przygotowując się do wstania. - Spokojnie, mój drogi przyjacielu. Przecież nie chciałem cię urazić, po prostu postanowiłem dać ci dobrą, przyszłościową radę - zaśmiał się, podnosząc się na rękach. Chciał wstać, ale Aaron usiadł okrakiem na jego plecach, ponownie powalając na piasek. Malik splunął, chcąc pozbyć się chociaż jego części z ust.

-- Teraz ja dam ci dobrą, przyszłościową radę, przyjacielu - Kinson złapał go za rękę i wygiął ją z całej siły do tyłu. Tym razem nie był w stanie powstrzymać się od głuchego krzyku. - Nie powinieneś był dać się złapać, nie w mieście, do którego mnie przenieśli - warknął, szarpiąc go. Nie chciał go od razu zabić. Musiał pokazać mu chociaż część cierpienia i frustracji, jakie znosił przez ostatnie dwa lata, od momentu osadzenia.

Zayn, nie czekając na to, aż ten idiota zrobi mu jeszcze większą krzywdę, przewrócił ich jednym ruchem, dzięki czemu teraz to on siedział na plecach Kinsona i przygniatał jego twarz do ziemi. Nie miał czasu na żadną zabawę z nim. Musiał się spieszyć, żeby zdążyć przekazać mu wszystkie informacje jeszcze przed przybyciem swojego adwokata. Musiał wiedzieć, ile osób będą wyciągać z tego miejsca.

-- Posłuchaj mnie uważnie Kinson - syknął czarnowłosy, pochylając się niżej. Tak, żeby usłyszał go jedynie Aaron. Nikt nie mógł dowiedzieć się o tym, o zamierzał zrobić. - Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia, ale muszę wiedzieć, że chcesz ze mną współpracować. W innym przypadku niczego się nie dowiesz.

-- A co jeżeli cię okłamię, żeby wyciągnąć z ciebie te informacje - warknął, wiercąc się pod swoim przeciwnikiem. Musiał się jakoś uwolnić, żeby pokazać mu, że jest od niego sto razy lepszym gangsterem. W końcu to on oszukiwał cały świat przez wiele lat.

-- Doskonale wiesz, że rozpoznaję, kiedy ludzie kłamią - zaśmiał się, przeczesując uważnym spojrzeniem wszystkich ludzi, gromadzących się dookoła nich w coraz większej ilości. Denerwowali go, ale nie miał się ich teraz jak pozbyć.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!