. Rozdział 4 : Skandal

5K 309 56

Obudził się z wielkim bólem głowy. Leżał na barze a na nim jakaś szatynka i Viktoria. Próbował przypomnieć sobie jak to się stało lecz jego próby były daremne. Ściągnął z siebie dziewczynę i obudził Viktorię. Była tak samo zdezorientowana jak on. Gdy zeszli z baru uświadomili sobie że są tylko w bieliźnie. Szybko znaleźli swoje ubrania i wyszli z klubu.
- Nie ja nie mogę nie dam rady dojść do domu - jęczała Viki.
- A czy ja mówiłem że pójdziemy? Złap się mnie teleportuję nas.
- Ale przecież jesteś niepełnoletni - stwierdziła Viktoria.
- Masz przed sobą wybrańca z pozwoleniem na używanie magii, kogo obchodzi mój wiek - powiedział i teleportował ich do jego domu.
- Kto nauczył cię teleportacji? - zapytała i od razu pożałowała swojego pytania widząc ból na jego twarzy. - Przepraszam nie chciałam sprawiać ci bólu.
- Nic się nie stało, to nie twoja wina. - powiedział przytulając ją. - Ja jeszcze muszę odespać noc w końcu jest 6 rano idziesz do domu czy zostajesz tutaj? - zapytał po chwili ciszy.
- Naprawdę mogę? - spytała z nadzieją. Bała się, że przez swoje poprzednie pytanie znów go straci.
- Oczywiście że tak głuptasie - powiedział - przecież dobrze wiesz że jesteś dla mnie jak siostra której nigdy nie miałem. Te klucze dałem ci bo to także twój dom - zakończył Harry.
- Dziękuję braciszku, zostanę tutaj.
- Skoro już o tym mowa, to wybierz sobie sypialnię która najbardziej ci się podoba.
Victoria wybrała sypialnię na 2 piętrze, naprzeciwko jego sypialni. Po chwili oboje już smacznie spali.
Harry obudził się o 13. Chciało mu się strasznie pić więc zszedł na dół do kuchni. Na stole leżał dzisiejszy prorok codzienny, a na pierwszej stronie wielki nagłówek

Trudne życie wybrańca!!!! - czytaj str. 2

A zaraz pod nim kolejny

Rozpoczyna się wojna a chłopiec-który-przeżył bawi się w mugolskim klubie!!!!!! - czytaj str. 4

Nagle po całym domu rozszedł się krzyk Harry'ego
- Viki!!!!!!!!!!!!!!
Już po chwili Viktoria wbiegła do kuchni.
- Co się stało - zapytała.
- Poczekaj zaraz ci przeczytam - odpowiedział i otworzył gazetę. Widniało tam jego zdjęcie z Ministerstwa Magii a pod nim artykuł. Zaczął czytać na głos.

Trudne życie wybrańca!!!! - jak podawaliśmy wczoraj, miało odbyć się śledztwo w sprawie dziwnego zachowania rodziny wybrańca. Prawda okazała się szokująca. Harry Potter do jedenastego roku życia spał w komórce pod schodami. Musiał wykonywać wszystkie czynności w domu co dla dziecka jest wycienczające. Dodatkowo był głodzony, bity i poniżany. Raz nawet doszło do próby gwałtu, lecz na szczęście wybraniec użył magii i zapobiegł nieszczęściu. Teraz nikogo nie powinna szokować jego ucieczka.
Pytanie pozostaje tylko jak to możliwe że nikt nic nie zauważył?

Rita Skeeter

- Och Harry tak mi przykro, wiedziałam że nie chcesz by ktoś się o tym dowiedział.
- To jeszcze nic posłuchaj tego.

Rozpoczyna się wojna a chłopiec-który-przeżył bawi się w mugolskim klubie!!!!!! - wczoraj wieczorem w jednym z mugolskich klubów bawił się Harry Potter. Widać było że świetnie się bawi.Może to rodzaj młodzieńczego buntu? Pozostaje tylko pytanie dlaczego, zamiast ratować czarodziejski świat woli bawić się na dyskotekach.

Rita Skeeter.

Pod artykułem było pełno zdjęć. Gdy tańczył na barze w samych bokserkach z Viktorią i tą dziewczyną co na nim leżała, gdy całował się z jakąś dziewczyną na stoliku, gdy tańczył z Viki, gdy śpiewał z innymi do pustej butelki wódki, gdy całował się z jakimś chłopakiem, gdy tańczył solówkę na środku parkietu, gdy palił papierosa itd.
- Wiesz seksownie wyszedłeś na tych zdjęciach - stwierdziła Viki.
- Viki ty wiesz jaki skandal wywołaliśmy prawda? - zapytał.
- No tak i co z tego? Nie powiesz
mi chyba że obchodzi cię co to babsko o tobie napisało.
- Właśnie najdziwniejsze jest to że mam to gdzieś co o mnie piszą, a to że powinienem ich ratować, a co oni to sami się bronić nie umieją? Żałośni są - stwierdził Harry.
- Nareszcie przestałeś odgrywać zbawcę świata jestem z ciebię dumna - powiedziała Victoria.
- Skoro już się obudziliśmy co powiesz na obiad? - zapytał
- Jasne ale ty gotujesz -
- Okej księżniczko - uśmiechnął się Harry.
- Hej!!!! bez takich - kłóciła się Viki. Jednak widząc jego złośliwą minę rzekła - Harrusiu mój ty kochany od dzisiaj jesteś Kobra.
- Nie tylko nie to, zlituj się dziewczyno, będziesz Avis tak jak dawniej.
- Jesteś Kobra i już, pasuje ci
- Poddaje się. - jęknął Harry.
- Wygrałam!!! A teraz rób ten obiad.

Hogwart gabinet dyrektora

Albus Dumbledore zastanawiał się co ma dalej robić. Dzisiejsze artykuły w proroku zepsuły wszystko. A na dodatek Harry nawet nie dostał jego dzisiejszego listu. Musiał się świetnie ukrywać to prawda, ale to nadal nie znaczy że jest bezpieczny - wmawiał sobie. Przecież nie mógł czekać aż do rozpoczęcia roku szkolnego. Wszyscy szukali chłopaka a on przepadł jak kamień w wodę. A co jeśli złapie go Voldemort? Zabije go lub co gorsza przeciąganie na swoją stronę? Przecież wtedy jasna strona przegra a do tego nie może dopuścić.


Tydzień zleciał Harry'emu bardzo szybko. Przez te dni zwiedzał Londyn, chodził na kurs samoobrony i imprezy a także dużo czytał i się uczył. Viki śmiała się z niego ale on wiedział że tak naprawdę go wspiera. Jego biblioteka pełna była książek zarówno mugolskich jak i czarodziejskich. Prorok ciągle wypisywał o nim nie stworzone historie, ale tak naprawdę miał to gdzieś ważne że Avis nadal z nim była. Właśnie szedł z Viki do kina na film,, 22 Jump Street'' gdy spotkali Malfoya
i jego towarzyszy ze Slitherinu. Chciał wyminąć ich spokojnie ale ci jak zwykle go zaczepili. Zdziwił się gdy w ich postawie nie było wrogości, no ale cóż teraz nie miał zamiaru psuć sobie wieczoru tylko dla tego, że jego wróg zachowuje się dziwnie. Film okazał się świetny i w dobrych humorach wracali do domu. Gdy przechodzili obok jednej z uliczek zobaczyli jak kilku mugoli napadło na ślizgonów. Chciał stamtąd odejść i ich zostawić ale go zauważyli i mógł tylko o tym pomarzyć. Bał się że zrobią coś Viki. W końcu stanął w ich obronie i zapytał
- Jakiś problem?
- Tak chłopczyku - odpowiedział jeden z nich - A poza tym nie powinieneś się wtrącać, chyba że chcesz poczuć czym jest ból.
- Jak bym już nie wiedział - odpowiedział Harry - A tak wogóle to ich zostawcie, chyba że chcecie wylądować w szpitalu. - Nie rozśmieszaj mnie co ty możesz nam zrobić? Zaśmiali się i zaczeli iść w ich stronę. Wtedy Harry kazał Viki się nie wtrącać, a sam wyszedł do przodu. Pięciu na jednego to nie była wyrównana walka. Harry wykorzystywał wszystkie swoje umiejętności i po paru minutach, wszyscy przeciwnicy leżeli nieprzytomni.
- Możecie już stąd iść - powiedział do ślizgonów i odszedł do swojego domu, wcześniej odprowadzając Viki. Kładąc się spać myślał o tym co zrobił, w końcu nie codziennie ratuje swoich wrogów. Po chwili namysłu stwierdził, że nie ma się czym przejmować gdyż to był jednorazowy incydent i nic on nie zmieniał. Następnego dnia zaczął się zastanawiać czy Viki się dobrze czuje. Czy ona naprawdę myślała że przekona go by to zrobił? Przecież to tylko głupie marzenie, dlaczego jej tak zależy?

Wspomnienie

Harry i Viki leżeli w parku pod wielkim dębem. W pewnym momencie zapytała
- Jakie jest twoje marzenie?
- Wiesz chciałbym... nie to głupie - mówił Harry.
- Harry marzenia nie są głupie w pewnym sensie są naszymi celami w życiu i powinniśmy robić wszystko by je spełnić. Więc co jest twoim marzeniem?
- Ja chciałbym wystąpić w Must be the Music.
- Naprawdę? To wspaniale!!!! - krzyknęła Viktoria. Zobaczysz że kiedyś spełnisz swoje marzenie a ja ci w tym pomogę.
- Dziękuję - powiedział zielonooki.

koniec wspomnienia


Więc to dlatego jej tak zależy. Jutro jest casting i wiem że nie odpuści dopóki nie wystąpię. Tylko co ja zaśpiewam? Następnego dnia poszedł z Avis na casting. Bardzo się denerwował chociaż starał się tego po sobie nie pokazywać. W końcu przyszła jego kolej. Po krótkim przedstawieniu się muzyka zaczęła grać.
- Jestem nienormalny pomyślał Harry........

Harry Potter i wymarzona wolnośćPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!