Rozdział 2 : czas zmian

6.9K 372 53

Gdzieś w bardzo złyyym miejscu (kwatera główna voldzia)

W gustownym gabinecie na jednym z dwóch foteli siedział ok. 25 letni mężczyzna. Miał brązowe włosy oraz piwne oczy, a jego wysportowane i umięśnione ciało kryło się pod eleganckim ubraniem. W pewnym momencie drzwi otworzyły się i ktoś wszedł do środka.
- Mój Panie - powiedział Snape, kłaniając się nisko.
- Ach Severusie - ucieszył się Tom.
-Jak tam spotkanie zakonu?
-Tak samo nudne jak zawsze mój Panie -odpowiedział Snape.
-Chociaż muszę przyznać że po dzisiejszym wydarzeniu ogarnęła ich panika.
- Tak? A co takiego się stało? - zainteresował się Tom.
- Potter uciekł -rzekł Snape.
- To bardzo dobra wiadomość Severusie.
-Możesz już odejść.
- Dowidzenia mój Panie - powiedział Snape i wyszedł.
Na usta Czarnego Pana wpłynął ironiczny uśmiech, po chwili wyszeptał cicho:
- Przegrałeś starcze.

Regent Street 8

Następnego ranka Harry obudził się o 7 i chociaż próbował, to nie mógł zasnąć. W końcu postanowił że pójdzie ćwiczyć bo wygląda strasznie.Na początek zaczął biegać przez 40 min, a następnie w parku robił pompki i brzuszki. Do domu wrócił o 9 i poszedł wziąć szybki prysznic. Ubrał czarne spodenki i czerwony T-shirt z czarną czaszką, zjadł śniadanie i chciał zacząć wynośić meble gdy przez okno wleciała brązowa sowa z listem. Zdziwił się gdy zobaczył pieczęć ministerstwa magii, i szybko zaczął czytać:

Szanowny Panie Potter,
chciałbym Pana bardzo przeprosić, za to że nie uwierzyłem w powrót sam-pan-wie-kogo. Dlatego postanowiłem dać panu pozwolenie na używanie czarów poza szkołą oraz teleportację.

Z poważaniem
Korneliusz Oswald Knot
Minister Magii

Knot się próbuje podlizać, chociaż to znacznie ułatwi mi życie - pomyślał Harry. Już po chwili lewitował meble na górę, a następnie zmieniał kolory ścian. Jego sypialnia miała kolor świeżo skoszonej trawy, w pokoju znajdowało się duże okno z widokiem na ogród, łóżko, szafa, biurko, regały na książki, szafka nocna, na środku leżał srebrny puchaty dywan, a na jednej ze ścian znajdowały się drzwi do łazienki, która była niebieska z dużą wanną oraz kabiną prysznicową, a na ścianie wisiało duże lustro. W kącie stała szafka ze świeżymi ręcznikami a obok kosz na ubrania. Inne pokoje były tak samo umeblowane tylko różniły się kolorem. Długo zastanawiał się co zrobić z 2 pustymi pokojami i w końcu zdecydował że zrobi biblioteczkę oraz pokój do ćwiczeń.Napisał więc do Esów i Floresów o listę książek jakie posiadają, a następnie zrobił sobie obiad. Po obiedzie poszedł zwiedzać okolicę, a że dzień był ciepły i słoneczny poszedł do parku i usiadł na ławce. Zaczął cicho śpiewać piosenkę z dzieciństwa

Jaki wielki, jaki piękny jest świat,
Ile można zobaczyć i trzeba,
Szkoda czasu, by pusty przeżyć dzień,
Plecak włóż w rękę, weź pajdę chleba.

Daj rękę przyjacielu, spójrz droga przed nami,
Woła nas jasne niebo, lasu aksamit,
Chodź ze mną przyjacielu i nie bój się drogi,
Głowę masz nie od parady, mocne, zdrowe nogi.

Nagle ktoś zaczął śpiewać dalej :

Którą ścieżką, którym szlakiem chcesz iść,
Ile w życiu się jeszcze wydarzy,
Górska grań, jasny brzeg, jezioro lśni,
Uwierz mi, że wystarczy zamarzyć.

I zakończyli śpiewając razem:

Daj rękę przyjacielu, spójrz droga przed nami,
Woła nas jasne niebo, lasu aksamit,
Chodź ze mną przyjacielu i nie bój się drogi,
Głowę masz nie od parady, mocne, zdrowe nogi.

Harry otworzył oczy, nie wiedząc kiedy je zamknął i zobaczył przed sobą piękną, blondwłosą dziewczynę o niebieskich oczach, ubraną w jeansowe spodenki i różową bokserkę, która była tak podobna do niej. Po chwili wpatrywania się w nią wstał i po prostu zapytał :
- Victoria ?
Dziewczyna rozszeżyła oczy w szkoku, skąd on znał jej imię?Czy to możliwe, że to na prawdę on? W końcu nie wytrzymała i zapytała z nadzieją :
-Harry?!
I nie patrząc na nic rzuciła się w jego ramiona. A Harry przytulił ją i zaczął się z nią obracać szczęśliwy, że znowu ją widzi. W końcu od ich ostatniego spotkania minęło 6 długich lat.
W końcu po chwili ciszy zapytał wprost :
- Co ty tutaj robisz?Przecież wyjechałaś do Francji z rodzicami.
- Od dwóch lat mieszkam w Londynie - odpowiedziała Viki.
- I ani razu do mnie nie napisałaś ani nie przyjechałaś?Myślałem że jesteśmy przyjaciółmi - odrzekł z bólem w głosie.
- Ja się nie odzywałam? To ty nie odpisywałeś na moje listy.
- Jakie listy? Żadnych listów nie dostawałem przysięgam - mówił Harry.
- To dziwne ktoś musiał je przechwytywać - powiedziała Viki po chwili namysłu.
- To pewnie sprawka Dumbledora - rzekł Harry. Skoro to nie była nasza wina to przestańmy się kłócić co?
- Dobrze. Czyli nadal jesteśmy przyjaciółmi? - zapytała z nadzieją.
- Oczywiście że tak głuptasie - odpowiedział.
- Dlaczego tu jesteś? - zapytała
- Mieszkam tutaj nie daleko - odrzekł Harry - wprowadziłem się wczoraj.
- A więc to ty jesteś moim nowym sąsiadem - powiedziała Viki
- Mieszkasz na Regent Street? Pod którym numerem? - zapytał szczęśliwy.
Pod 9 - odpowiedziała - muszę już iść, przyjdź dzisiaj na kolację jeśli chcesz- dodała i odeszła. Nic się nie zmieniła od naszego pierwszego spotkania - pomyślał.

wspomnienie

Mały czarnowłosy chłopiec w wieku ok. 5 lat siedział samotnie na ławce w parku, po chwili przysiadła się do niego blondwłosa dziewczynka w jego wieku.
- Dlaczego siedzisz tutaj sam? - zapytała po chwili ciszy.
- Moi krewni chcieli bym przez cały dzień nie wracał do domu, a że nie mam żadnych przyjaciół to siedzę sam - odpowiedział chłopiec.
- Jeśli chcesz to ja mogę być twoją przyjaciółką - powiedziała dziewczynka
- Naprawdę? To super - odrzekł Harry.
- Jestem Victoria Richardson a ty? - przedstawiła się dziewczynka.
- Harry Potter - powiedział chłopiec.
Od tego dnia stali się nie rozłączni, aż do dnia wyjazdu dziewczynki.

Po chwili Harry udał się w drogę powrotną i zauważył budynek, w którym uczą sztuk walki. Poszedł się zapisać a następnie wrócił do domu. Punktualnie o 19 zapukał do domu państwa Richardson. Kolacja przebiegła w miłej atmosferze, państwo Alison i Jonathan Richardson byli bardzo mili. Po kolacji Harry i Viki udali się do jej pokoju. Rozmawiali wesoło nadrabiając stracone lata. Harry wrócił do domu ok. 23, wskoczył szybko pod prysznic i poszedł spać.

Hogwart - gabinet dyrektora

W gabinecie pełnym dziwnych magicznych przedmiotów, za biórkiem siedział siwobrody starzec, głaszczący swojego pięknego feniksa. Starcem tym był nie kto inny jak Albus Dumbledore. Gdzie popełniłem błąd - zastanawiał się. Nie widział on bowiem w swoim zachowaniu nic złego, w końcu jest najpotężniejszym czarodziejem ostatnich czasów. Myślał jak odzyskać kontrolę nad chłopakiem, w końcu on wie najlepiej co jest dla niego najlepsze. Przecież zrobił wszystko co było potrzebne by nim manipulować. Umieścił go u tych mugoli wiedząc że będzie tam miał ciężkie życie. Sprawił że hogwart uważał za swój dom, a jego za swojego mentora. Wszystko szło zgodnie z planem, aż do incydentu w ministerstwie. Wtedy myślał że nic się nie zmieniło, a teraz ptaszek uciekł z klatki i nic nie wskazywało na to by do niej wrócił, przynajmniej na razie. I nagle wpadł na pomysł, napiszę do niego list. Tak to na pewno się uda- pomyślał starzec i zabrał się za pisanie.

Harry Potter i wymarzona wolnośćPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!