24. Upadek Mary Sue

17.9K 1.6K 1.9K

Matka Erin pojawiła się bez uprzedzenia, co było dość niepokojące biorąc pod uwagę sieć kłamstw, w którą dziewczyna była wplątana. Jednak mimo tego oraz idiotycznego zachowania Michaela, Erin czuła się jakby gwiazdka przyszła wcześniej. Zobaczenie Bethany i choćby części własnej rodziny było błogim oderwaniem od skomplikowanej rzeczywistości, w jakiej żyła na co dzień. 

Rodzice dziewczyn spędzili z nimi cały dzień, starając się choć po części wynagrodzić sobie dwa miesiące rozłąki. Zjedli razem obiad, podczas którego pytanie o "tego przystojnego blondyna" padło zaledwie dwa razy, przeszli się wspólnie przez park i jakimś cudem pozwolili wybić sobie z głowy pomysł, żeby wpakować się do ich pokoju w internacie. Na całe szczęście, ponieważ prawdziwa współlokatorka Bethany wracała w tym momencie z kina. Wreszcie, późnym wieczorem, wsiedli do samochodu i żegnając się z nastolatkami, odjechali.

Erin w ciągu całego dnia tylko trzy razy zerknęła na telefon by sprawdzić, czy nie ma wiadomości od Castalawa. Panowała jednak z jego strony zupełna cisza, doszła więc do wniosku, że dawno już wrócił do Chicago. Indianapolis było, jak każde inne miasto, wyposażone w autobusy i pociągi, a że tym razem nie musiała się nigdzie spieszyć, mogła z nich bez problemu skorzystać. Nie trudno było więc zgadnąć, że do tego samego wniosku doszedł lider Wampirów.

Sobota chyliła się jednak ku końcowi, a Erin i Bethany ledwo miały okazję porozmawiać sam na sam. Znalazły się więc późnym wieczorem na korytarzu internatu, przemycając po cichu Erin do pokoju Beth, by tam spędziła noc.

— Przyznawaj się — zażądała Bethany, gdy leżały wreszcie ściśnięte na jej łóżku, chichocząc jak za dawnych lat. — Do wszystkiego!

Erin uciekła wzrokiem w szary w ciemnościach sufit.

— Nie mam pojęcia o czym mówisz — skłamała.

Bathany dała jej porządnego kuksańca w bok i szatynka syknęła cicho z bólu.

— Doskonale wiesz o czym mówię! Ten cholerny blondyn w samochodzie za milion dolarów. To był ON, prawda?! To był Castalaw!

— Być może — odparła wymijająco Erin, choć wiedziała już dobrze, że przyjaciółka nie odpuści, dopóki wszystkiego z niej nie wyciągnie.

— Oświeć mnie więc, co robiłaś w obcym mieście w samochodzie chłopaka, który nie tylko lubi rujnować twoje życie, ale także poznał połowę twojego sekretu? — ton Bethany był po części żartobliwy, po części oskarżycielski. — Wracaliście z pikniku?

— Ha. Ha — Erin wywróciła oczami. — Kazałaś mi znaleźć kogoś z samochodem.

— I znalazłaś JEGO? — Beth wybuchnęła szczerym śmiechem, który szybko został zgłuszony przez poduszkę na jej twarzy. Kiedy wreszcie się spod niej uwolniła, otarła zgromadzone w kącikach oczu łzy i spojrzała na przyjaciółkę z mieszanką niedowierzania i współczucia.

— Erin Laneford, czasem mam wrażenie, że sama prosisz się o kłopoty — westchnęła. — Co mu obiecałaś w zamian?

— Nic — wyjaśniła szybko dziewczyna. — A już na pewno nic z tego, co sobie tam wyobrażasz w swoim pokręconym mózgu.

Bethany prychnęła.

— No cóż. To zdecydowanie brzmi albo jakby coś knuł, albo wcale nie pała do ciebie taką nienawiścią jak mi opowiadałaś. Hm? Może nasi rodzice mieli rację..?

Poruszyła znacząco brwiami, na co Erin wydała z siebie przeciągły jęk i nakryła twarz kołdrą.

— Nie! Ty też?! — zapytała rozpaczliwie.

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!