22. Oczarowana

18.2K 1.5K 1K

To spokój był najgorszy. Erin wiedziała dobrze, że Michael będzie ją dręczył, ale wyglądało na to, że zamierzał zrobić to w swoim czasie. Weekend mijał jej nienaturalnie spokojnie – lidera Wampirów nigdzie nie było widać, a większość jego zwolenników przesiadywała za murami, korzystając z otwartej bramy. Erin była stworzona do walki, do stawania twarzą w twarz z wrogiem. Nie było dla niej nic gorszego niż ciche, wolno pełznące w jej stronę niebezpieczeństwo, którego za nic nie dało się zlokalizować. Jak na złość, najwyraźniej taka właśnie taktykę przyjął Michael. Wiedział, że wygrał i dlatego nigdzie mu się już nie spieszyło. Cholera, dziewczyna była pewna, że odwlekanie wszystkiego sprawia mu ogromną satysfakcję. Jeśli miała w tej sytuacji szukać plusów, był tam do znalezienia tylko jeden. Miała całkowitą pewność, że póki porządnie go nie zirytuje Michael jej nie wyda. Za dobrze się bawił jej kosztem. Ale to znaczyło, że będzie musiała trzymać głowę nisko.

Tak czy inaczej fakt, że ktoś odkrył połowę jej sekretu wisiał nad nią jak czarna chmura. Nie była w stanie zmusić się do zrobienia lekcji, nie miała ochoty czytać ani ćwiczyć. Snuła się zamiast tego po internacie, bez celu, za wszelką cenę szukając czegoś, co ukoi jej nerwy. Nie musiała szukać długo. Lucas Cade od pierwszego dnia szkoły działał na nią jak lekarstwo. Miał w sobie coś, co ją uspokajało. On i Keith byli beztroscy, ale każdy na swój sposób. Lucas wydawał się nonszalancki, może wręcz trochę leniwy. Kiedy bywali w salonie siadywał na kanapie z lekko zadziornym uśmiechem i wydawało się, że zawsze wie, co powiedzieć. Bił od niego spokój, miał zdolność do robienia trafnych obserwacji i choć czasem pozostawał cichy, nie było w tym ani odrobiny nieśmiałości. Wszystkie te cechy zamknięte w wysokim ciele z lekko rozczochranymi włosami okazały się dla Erin najskuteczniejszą pomocą. Przy nim mogła odpocząć. Mogła przestać myśleć, odprężyć się i wreszcie spokojnie oddychać, co zdecydowanie nie było możliwe podczas jej starć z elitą Wampirów czy też ich poplecznikami. Właśnie dlatego cały weekend Erin wisiała na Lucasie, chodząc za nim wszędzie i wyszukując preteksty, by spędzać czas w jego towarzystwie. Jeśli chłopaka to irytowało, nie dał tego po sobie poznać.

— Okej, Al, co się dzieje?

Lucas zajmował swoje krzesło, pochylony nad blatem, na którym leżała jego praca domowa, ale właśnie przestał się nią zajmować i skierował wzrok na dół. Erin siedziała na ziemi obok niego, opierając się plecami o szafki biurka i przeglądała jeden z komiksów Keitha.

— Czemu miałoby coś się dziać? — zapytała niewinnie, zadzierając głowę, żeby na niego spojrzeć. Siedzieli w jego pokoju sami. Keith zaszył się gdzieś ze swoim laptopem, pracując nad nowym kodem, ich drugi współlokator uczył się w bibliotece.

— Robisz minę — zauważył spokojnie Lucas.

— Nie robię żadnej miny.

— Robisz. Tą, którą masz zawsze, kiedy przegrywasz. Plus od dwóch dni snujesz się po internacie jak zagubiony kot.

Erin zmrużyła oczy.

— Czy to jest dochodzenie, Cade? — zapytała z cieniem pretensji w głosie.

— A masz jakąś zbrodnię na sumieniu, Laneford?

Lucas uśmiechnął się zadziornie, jak zawsze przygotowany na jej słowne zaczepki. Erin przełknęła głośno ślinę. Tak się składało, że dużo miała na sumieniu.

— No dalej Al, o co chodzi? — chłopak zapytał już poważniej. W jego głosie dało się usłyszeć zmartwienie.

— O wszystko — oznajmiła z westchnieniem po chwili milczenia. To była najbliższa prawdzie odpowiedź. W chwilach takich jak ta nienawidziła całego tego oszukiwania. Nie chciała okłamywać przyjaciół. Nie chciała okłamywać Lucasa. — Już dawno nie widziałam swojej rodziny i bycie w zupełnie obcym mieście potrafi być męczące, wiesz? Do tego mamy ten durny szlaban i już patrzeć nie mogę na te mury. Nauki też wrzucają nam coraz więcej, a teraz jeszcze Michael...

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!