20. Samokontrola i jej braki

19.6K 1.5K 927

Nienawidził jej. Szczerze, prawdziwie jej nienawidził. Nie cierpiał tak bardzo, że aż cały się trząsł i ani sekundy nie potrafił przesiedzieć bez myślenia o niej, o jej słowach i błyszczących gniewem, zielonkawych oczach. Zdawało się, że cały jego świat skurczył się do tej jednej dziewczyny i ogromnej nienawiści, która w nim buzowała. Kiedy Jasper zamknął drzwi po tym, jak oboje znaleźli się w pokoju lidera, Michael nadal miał zaciśnięte usta i palce zbite w pięści. Nie odezwał się nawet po to, żeby odesłać Pamelę i Christophera do ich pokojów, ale całe szczęście Jasper zrobił to za niego i teraz opadł z westchnieniem na kanapę przyjaciela, wodząc za nim spojrzeniem. Jeśli ktoś miał prawo przemawiać Michaelowi do rozsądku, był to właśnie Jasper. Z tego samego powodu to on znajdował się teraz w jaskini lwa, podczas gdy reszta Wampirów mogła spokojnie chować się przed jego gniewem za ścianami.

Na początku milczał, widząc że Michael jest jeszcze zbyt spięty, żeby rozmawiać. Lider zdawał się mieć szczękę tak zaciśniętą ze złości, że żadne słowo nie przecisnęłoby się przez jego wargi. Zatrzymał się dopiero przed oknem, pomiędzy łóżkiem i biurkiem, i stał tak chwilę, patrząc się za szybę, pochłonięty przez wirujące w głowie myśli. A właściwie myśl, myśl o Alei Laneford, która spoliczkowała go na oczach dziesiątek uczniów.

— Musisz przyznać, że laska ma jaja — Jasper przerwał wreszcie ciszę, zmęczony zachowaniem przyjaciela. Najwyraźniej jednak otworzył usta za wcześnie, bo rozległ się nagły huk. Michael znalazł się przy biurku i wymierzył w jego blat zamaszysty cios otwartą dłonią, powodując hałas i pozostawiając wyraźne pęknięcie w drewnie. Miał prawdziwe szczęście, że nie rozpadło się ono na kawałki.

— Jest skończoną idiotką, tyle mogę przyznać — warknął. Jasper westchnął, zerkając na uszkodzony mebel. Drogi mebel. Cały pokój Castalawa, nigdy niezabałaganiony, urządzony w odcieniach szarości, wyglądał jak wyjęty z jakiegoś wnętrzarskiego magazynu. Jego rodzina praktycznie opłaciła budowę tej szkoły, nikt więc nie śmiał odmówić mu takich przywilejów jak błyszczący telewizor, konsola do gier, czy też właśnie drogie meble. Ale cena nie powstrzymała Michaela przed atakiem na ekskluzywne biurko.

— Mhm — Jasper mruknął trochę lekceważąco, nie do końca przekonany i nie do końca zadowolony z zachowania lidera, był jednak wystarczająco inteligentny, by go nie kwestionować. Wreszcie Michael opadł na krzesło przy biurku i wyglądało na to, że użycie siły pomogło mu się opanować. Odetchnął głęboko i odprężył się, zapadając głębiej w miękkie oparcie. Jednak jego palce wciąż bębniły w blat biurka, zdradzając irytację.

— Co z nią zrobisz? — zapytał Jasper z cieniem ciekawości w głosie, jednocześnie przeglądając gry leżące przy konsoli. Smukłe palce lidera zatrzymały się, przerywając stukanie, a sam lider jakby odzyskał nagle cała pewność siebie i nawet uśmiechnął się, jak zawsze perfidnie. To było to. To pytanie przypomniało mu, że nic jeszcze nie jest stracone i on sam ma cały rok, a właściwie trzy lata, na usadzenie Laneford tam, gdzie jej miejsce. Nic tak nie poprawia humoru jak myśl o zemście.

— Na początku poczekam – oznajmił Michael.

— Poczekasz? Aż Cię przeprosi? — Jasper prychnął, kręcąc głową.

— Poczekam, aż pożałuje — sprecyzował lider. — To jest moja szkoła. Dziewczyna nie przejdzie trzech kroków bez wpadnięcia na uczniów, którzy stoją po mojej stronie. Zobaczysz, za tydzień będzie się chować po kątach i uciekać przed spojrzeniami — im więcej Michael o tym myślał, tym bardziej złowieszczo się uśmiechał — a to wszystko jeszcze zanim ja się wysilę.

Atmosfera w pokoju w końcu wróciła do normalności, Jasper zaśmiał się krótko na słowa przyjaciela i odpalił grę video, nie do końca zainteresowany podstępnymi planami Michela. Nie chodziło o to, że nie miał nic do powiedzenia na ten temat. Chodziło o to, że to co miał do powiedzenia zapewne znów rozwścieczyłoby lidera. Bo jego zdaniem Michael poświęcał całej tej sprawie z Laneford wyjątkowo dużo uwagi. Więcej niż zazwyczaj w podobnych przypadkach, żeby nie powiedzieć, że więcej niż kiedykolwiek...

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!