15. Niezaplanowane konsekwencje

23.8K 1.7K 911

Pokój lidera Zmiennokształtnych był zatłoczony, co stanowiło niecodzienny widok. Erin weszła do pomieszczenia z Yorickiem pod pachą i natychmiast zmarszczyła brwi.

— Dają tu darmowe jedzenie? — zapytała bez przekonania i nie oczekując odpowiedzi zaczęła przyglądać się zgromadzonym. Królik tymczasem wyślizgnął się z jej uścisku i wylądował na podłodze z głośnym plaśnięciem. Potrząsnął lekko głową, zastrzygł uszami i tam gdzie spadł, tam zasiadł na dobre, raz po raz łypiąc na kogoś z pogardą.

— Skąd masz Yoricka? — zapytała zdumiona Lizzy. Oprócz blondynki w pokoju stała też Tatiana, ze skrzyżowanymi dłońmi i ponurym wyrazem twarzy. Na kanapie po prawej stronie rozparty był Keith, a o ścianę tuż obok opierał się Lucas, patrząc na przyjaciela z naganą, bo uważał jego „jestem u siebie w domu" zachowanie za nieodpowiednie. Zupełnie innego zdania był Izaak, który znajdował się w głębi pokoju, przy biurku Anthonego i przerzucał w dłoni coraz to inną rzecz, na którą natknęły się jego palce. Na tym kończyły się osoby, które Erin miała okazję poznać. Jednak obok Izaaka stał jeszcze jeden Wilkołak, a po lewej stronie, na pościelonym schludnie łóżku siedziała wysoka dziewczyna z mocno pocieniowanymi, rudymi włosami i dwóch chłopaków.

— To bydle wszędzie się pęta — mruknął Anthony, niestety nie wystarczająco cicho. Jego młodsza siostra zgromiła go wzrokiem i podeszła do swojego pupila, żeby go pogłaskać.

— Macie królika?! — Keith wyszczerzył się, oczarowany nowym odkryciem. Lucas również spojrzał na zwierzę, ale z mniejszym entuzjazmem. Każdy, kto miał choć trochę oleju w głowie, podchodził do Yoricka z dystansem. Jeśli ktoś zbyt beztrosko wyruszał na spotkanie z nim, najczęściej kończył zdewastowany, siedząc gdzieś w kącie i pogrążając się w rozpaczy nad bezsensownością własnego życia. Trudno bowiem nie stracić wiary w siebie pod naporem ostentacyjnie pogardliwego spojrzenia jasnobrązowej kulki futra. Ale królika w żaden sposób nie dało się przezwyciężyć, trzeba więc było zwyczajnie nauczyć się go ignorować. Coś w wyrazie twarzy Anthonego zdradzało, że ma kilka nieprzyjemnych wspomnień z czasów, nim opanował tę sztukę. Uwaga wszystkich zgromadzonych skupiła się więc na chwilę na Yoricku, który teraz już jawnie okazywał zdegustowanie całą zaistniałą sytuacją, czego przeciwieństwem była zachwycona Lizzy. Jednak komiczną scenkę przerwał Izaak, odchrząkując głośno. Lider Wilkołaków nie słynął z cierpliwości. Trafniejsze byłoby wręcz stwierdzenie, że słynął z jej braku.

— Czy wszyscy już nacieszyli się tym stosem futra i możemy przejść do poważnych tematów? — zapytał lekko poirytowany. Keith i Lucas spoważnieli, reszta też odwróciła wzrok od zwierzęcia. Cały ten czas Erin stała tuż obok drzwi i szukała w głowie odpowiedzi na pytanie „co się dzieje?". Tatiana była ponura, Keith wyglądał na rozbawionego, Lizzy na zadowoloną, a Lucas miał na ustach swój typowy półuśmiech, to wszystko jednak było normalne. Każdy zachowywał się najzwyczajniej w świecie, tylko czemu stali razem w pokoju lidera? Kiedy więc Anthony usiadł na fotelu i odgarnął z czoła kilka zbłąkanych loków, z nieskrywaną ciekawością spojrzała w jego stronę. Teraz dostrzegła, że jej przyjaciele również mają niepewne miny, najraźniej więc też nie mieli pojęcia, co się dzieje. Za to wszyscy z czwartego roku byli zupełnie rozluźnieni. Lider zaczął od szybkiego przedstawiania zebranych. Ruda dziewczyna na ławce okazała się mieć na imię Annie i być jego zastępcą. Tą samą funkcję pełnił Josh - Wilkołak stojący przy Izaaku. Słowem, w pokoju znaleźli się Ci, którzy zarządzają bractwami z trzeciego piętra, nadal jednak nie było jasne, po co im garść pierwszoroczniaków i jedna osoba z drugiego roku. Erin poczuła się głupio nadal stojąc przy wejściu, usunęła się więc w bok i oparła o ścianę tuż obok Lucasa. Chłopak zerknął kątem oka na jej dłonie, nadal nieco czerwone po długim zmaganiu się ze środkami czyszczącymi.

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!