14. Dwie strony jednej monety

18.6K 1.6K 320

Każdy zapach, który czujemy, każdy dźwięk, który słyszymy, każdy kształt, który widzimy to natura. Na-tu-ra, słowo tak pospolite i znane, że aż płaskie, wychodząc z naszych ust nie zostawia po sobie smaku. Zapominamy wręcz czasem, że dotyczy wszystkiego, opisuje naszą rzeczywistość; siły w niej działające i prawa, którymi się rządzi. A jednak od zawsze można było natrafić na coś, co „naturalność" świata podważało. Czy to niespodziewane ciepło w jesiennej mgle, czy dziwny błysk w ciemnym parku, czy choćby nasze własne myśli, kiedy leżymy wieczorem na łóżku, gapiąc się w sufit... Człowiek potrafi przejść pół swojego życia w przeświadczeniu, że jest coś więcej, i poświęcić drugie pół, na wyzbywanie się tych dziecinnych ułud. Są tacy, którzy wpatrują się intensywnie w mrok, z którego dochodzą dziwne odgłosy i tacy, którzy idą dalej, lekko przyspieszając kroku. Wreszcie, są osoby, które nieustannie dręczą tak zwane „przeczucia". Zdarza się im stanąć gwałtownie na ulicy, albo drgnąć nagle na zwykłej lekcji matematyki, kiedy z zamyśleniem spoglądają za okno. Na-tu-ra. Odpowiedź na wszystkie pytania, powierniczka wszystkich sekretów wszechświata. Czasem objawia się w działaniach tak potężnych, że utożsamiana jest z siłami wyższymi. Ludzie pławią się w niej, od dnia urodzin, aż do śmierci. Otacza ich, jak bańka i są ślepi, są głusi, są sami. A przynajmniej tak myślą. Tak naprawdę świat nie kończy się na naturze, rzeczywistość nie jest ograniczona tym, co według nas jest sensowne i uzasadnione. W powietrzu, w miejskim hałasie, a nawet w niektórych osobach mijanych na ulicy jest coś więcej. Jak czarny i biały, natura ma swoje uzupełnienie – senturę. To wszystko, co nazywa się potocznie, często błędnie, magią, zdolnościami paranormalnymi, istotami nadnaturalnymi, słowem, każda najmniejsza rzecz odbiegająca od świata, który postrzegają ludzie to sentura. Istoty senturalne mają to szczęście, że mogą oglądać świat w pełni, podczas gdy reszta przez większość swojego życia styka się jedynie z jedną jego częścią.

Dzwonek rozległ się nagle i wyrwał uczniów z ospałej atmosfery, która zapanowała w klasie podczas wykładu. Erin Laneford; wyjątek potwierdzający regułę, człowiek na własnej skórze doświadczający rzeczy senturalnych, wstała i wrzuciła zeszyt do brązowej, przewieszonej przez ramię torby, po czym ruszyła na korytarz. Za oknami było pochmurnie, ale dziewczyna paradowała dumnie w białej bluzce na ramiączkach, z przesadną wręcz radością eksponując swoje nadgarstki. W końcu mogła odreagować duszenie się w bluzach i naciąganie rękawów po same palce – zielonkawy łańcuch pobłyskiwał znów na jej ręce. Dzięki temu szkoła wydawała się zupełni innym miejscm. Mogła bez nerwów badać liczne zakamarki korytarzy, przyglądać się obcym uczniom i skupiać uwagę na nowych nauczycielach. Teraz wreszcie chodziła na zajęcia, a nie przemykała się od sali do sali, siadając w ostatniej ławce i licząc, że nikt nie zwróci na nią uwagi. Nie bała się także nowych znajomości i chętnie zaczynała rozmowy z innymi pierwszoroczniakami. Słowem, czuła się wolna. To było dziwne i trudne do uzasadnienia – pozbawiona swojego życia, a nawet imienia, zamknięta za murami snturalnej szkoły czuła, że ma swobodę. Czasem myśli Erin wędrowały do Bethany, do rodziców w London, do siostry. Ściskał ją wtedy smutek, ale nie żal. Nie żałowała swoich wyborów, nawet jeśli w rzeczywistości część z nich była wymuszona. Erin Laneford już jako dziecko była osobą żywiołową i lekko zakręconą, lubiła nadawać wielu rzeczom nowe cechy – wierzyła w to, co nie istniało i patrzyła na to, czego nie było widać. Z resztą Alea jej w tym nie ustępowała, a wręcz przeciwnie. Swoją wrażliwość na otaczającą ją rzeczywistość i niesamowitą wyobraźnię prezentowała najczęściej za pomocą zdjęć. A jednak, kiedy otworzono im obu drzwi do, jak już nauczyła się Erin, świata senturalnego, bliźniaczki zareagowały jak ogień i woda. Alea od samego początku robiła wszystko, by owe drzwi zatrzasnąć. Pierw nie było to niczym zaskakującym, a raczej normalną rekcją przerażonego ex-człowieka. Im więcej jednak miała czasu na oswojenie się z nową rzeczywistością, tym usilniej starała się od niej odciąć. Jakby kierował nią jakiś wewnętrzny wstręt. Erin nie raz się nad tym zastanawiała. To było dziwne, widzieć siostrę tak uprzedzoną, odmawiającą choćby rozważenia wszystkich opcji. Czasem przychodziło jej do głowy, że im dłużej Alea będzie żyła jako Zmiennokształtna, tym więcej różnic pojawi się między nimi i przyjdzie moment, kiedy nie będzie potrafiła zrozumieć swoje bliźniaczki w żadnej kwestii. To były przytłaczające myśli i starała się ich do siebie nie dopuszczać. Podczas gdy Alea uciekała jak najdalej od nowego, nieznanego świata, Erin, słynna ze swojej zgubnej ciekawości, wlazła w sam jego środek. Nie było kolorowo, to wszyscy musimy przyznać. Zmagała się z przeciwnościami od samego początku, nadal jednak trwała przy swojej decyzji. Jakże inaczej? Jak mogłaby z własnej woli zamknąć się na coś tak niesamowitego – drugą, zupełnie inną rzeczywistość, która przez wszystkie te lata cały czas stała tuż za rogiem.

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!