7. Czarne ściany i charaktery

20K 1.9K 587

— Alea? Alea! Jesteś tu?!

Ktoś pstryknął dziewczynie palcami przed nosem i natychmiast wyrwała się z zamyślenia. Siedzieli całą paczką przy śniadaniu, ale Erin poświęcała więcej uwagi własnym myślom, niż znajomym.

— Co cię tak pochłania, co? — zapytał Keith, tak energicznie przy tym zanurzając łyżkę w płatkach, że o mały włos nie zachlapał Lucasa mlekiem. Chłopak odsunął się natychmiast od swojego czarnoskórego przyjaciela na bezpieczną odległość i przeniósł pytające spojrzenie na Erin. Tatiana i Lizzy poszły jego śladem i dziewczyna poczuła się, jak na jakimś przesłuchaniu. To było właśnie najgorsze w całym tym ukrywaniu się i trzymaniu sekretów. Każde pytanie lub spojrzenie mogło sprawić, że serce biło jej szybciej ze stresu.

— Mamy piątek, trzeba dziś złożyć listę wybranych przedmiotów, a ja nadal nie mam pojęcia, co wybrać.

„Co moja siostra chce, żebym jej wybrała" — poprawił ją cichy głos w głowie. Miał rację, ale nie mogła powiedzieć tego na głos. Alea znów zapadła się jak kamień w wodę i nie dało się z nią skontaktować. Oczywiście, Erin miała jako-takie pojęcie, co jej bliźniaczka by wybrała, ale nie podobało jej się podejmowanie decyzji za nią. A wszystko to było tym mniejszym problemem. Duży polegał na tym, że wielkimi krokami zbliżała się sobota. Już jutro miała zdjąć łańcuch, przekazać go siostrze i raz na zawsze opuścić szkołę. Niestety, nie dostała od Alei żadnego potwierdzenia, że zgadza się na to wszystko i będzie mogła przyjść na dworzec, żeby dokonać zamiany. To gryzło Erin najbardziej, bowiem cała akcja mogła w jednej sekundzie zostać obrócona w porażkę.

— Dziewczyno, masz poważne problemy z koncentracją.

Głos Lucasa dobiegł do niej dziwnie stłumiony i zdała sobie sprawę, że znów się wyłączyła. Na szczęście Wilkołak nie wydawał się zirytowany. Patrzył na nią tym swoim zawadiackim, trochę zaczepnym spojrzeniem, które ostatnio sprawiało, że czuła się skrępowana. A wierzcie lub nie, Erin Laneford rzadko się to zdarzało.

— Przepraszam, co mówiłeś?

— Nieważne — machnął obojętnie ręką. — Po prostu wybierz to, przy czym się dobrze bawisz. Albo nie wybieraj tego, czego nie lubisz.

— To drugie zawsze działa — dodał roześmiany Keith. Słowa Lucasa rzeczywiście zabrzmiały trochę idiotycznie.

— Posłuchajcie siebie czasem! — prychnęła Tatiana, wywracając oczyma. Lizzy spojrzała na nią karcąco, ale nie wytrzymała tak długo.

— Luzuj Lennox, lepszego towarzystwa niż my w tej szkole nie znajdziesz! — Keith pokazał w uśmiechu prawie wszystkie zęby, a dziewczyna drgnęła lekko. Kiedy ktoś zwracał się do niej po nazwisku jej myśli natychmiast biegły do Dale'a.

— Z nią tak zawsze — zwierzyła się Lizzy i przytknęła przyjaciółce palce do policzków, próbując siłą rozciągnąć jej usta w uśmiechu. Tatiana trzepnęła ją po łapach.

— Kurde, Lizzy, co ty wyprawiasz?

— Au! No wiesz co..?

— Na twoim miejscu bym uważał, gdzie pchasz te swoje małe rączki — zaśmiał się Lucas.

— No nie wierzę. Jesteście okropnie dziecinni! - fuknęła Tatiana, ale kąciki jej warg już zaczęły lekko drgać i unosić się do góry.

— Nie jesteśmy! — odkrzyknęli jednocześnie Lizzy i Keith, spojrzeli na siebie zdumieni i wybuchnęli śmiechem. Lucas szybko do nich dołączył, a Tatiana skupiła się na swojej kanapce, żeby nie dać po sobie znać, że też jest jej do śmiechu. Erin pokręciła z rozbawieniem głową, obiegając ich wszystkich wzrokiem.

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!