-Carmen! Rose! - zawołałam stojąc przy schodach - zejdźcie tutaj, musimy porozmawiać.

Wróciłam do Nialla, który siedział już przy stole w kuchni.

Od pamiętnego wyjazdu do Nowego Jorku minął prawie rok. Zdążyliśmy już przejść do porządku dziennego z tym wszystkim.

Teraz mieszkaliśmy razem, ja, Niall i dziewczynki. Tak jak prawdziwa rodzina.

Rozstanie z Justinem było dość trudne, aczkolwiek udało nam się rozejść w zgodzie. Carmen i Rosie spotykały się z nim co jakiś czas, nie miałam nic przeciwko temu.

Po chwili usłyszeliśmy kroki na schodach i dzieci pojawiły się w kuchni.

Rosie wgramoliła się na kolana Nialla, a Carmen usiadła obok mnie.

-Ale my nic nie narozrabiałyśmy, prawda? - spojrzały po sobie, jakby usiłując sobie przypomnieć, czy zrobiły ostatnio coś, za co mogło im się dostać.

-Nie, Rosie, nie o to chodzi - odpowiedział Niall uśmiechajac się lekko - pamiętacie jak rok temu byłyście w Nowym Jorku?

Od razu pokiwały głowami.

-Było super.

-Więc...przeprowadzamy się tam. Na początku wakacji - czekaliśmy na ich reakcję, która była dużo lepsza, niż mogłam podejrzewać.

-Naprawdę? To ekstra!

Kiedy ich wybuch radości dobiegł końca musieliśmy odpowiedzieć na całą listę pytań typu:

"Czy Kot leci z nami?"

"Gdzie będziemy mieszkać?"

"Czy możemy zabrać nasze zabawki?"

"Czy będziemy tam chodzić do tego fajnego parku?"

"Czy dziadek Mark, babcia Maura, Liz, ciocia Ashley i ciocia Pattie będą nas odwiedzać?"

Na wszystkie odpowiadaliśmy z wielką dozą cierpliwości, która jest niezbędna przy tych dwóch małych potworach, która Niall mylnie nazywa księżniczkami.

Niall dostał tam świetną ofertę pracy, która była dla niego ogromną szansą i oboje stwierdziliśmy, że nie ma co się zastanawiać.

Tak naprawdę niewiele trzymało nas w Londynie. Dziewczynki mogły pójść do pierwszej klasy tam, ja też raczej nie powinnam mieć problemów ze znalezieniem pracy. Jedynym minusem było to, że będziemy daleko od rodziny i przyjaciół.

-Właściwie, to ja mam jeszcze jedną niespodziankę - spojrzałam na nich niepewnie, wycierając mokre od potu ręce w spodnie.

-Byłam wczoraj u lekarza... - uśmiechnęłam się lekko, a wyraz twarzy Nialla świadczył, że podejrzewa o co chodzi - jestem w ciąży, będziemy mieli dzidziusia.

Jeśli myślałam, że na wiadomość o naszym wyjeździe dziewczynki wykazały największą możliwą radość, to byłam w błędzie.

-Mamusiu! To jeszcze fajniejsze niż Nowy Jork! - wykrzyknęła Rosie zeskakując z kolan Nialla.

-No właśnie! - zawtórowała jej Carmen - będziemy mogły się nim opiekować!

-I się z nim bawić!

-I chodzić na spacery!

-Ale będzie super!

Wybiegły z kuchni dalej niesamowcie podekscytowane, a ja poczułam łzy w oczach.

Moje małe córeczki, mam najlepsze dzieci na świecie.

Niall szczerzył się do mnie z dodatkowym rozczuleniem w oczach.

Wstałam i tym razem to ja usaidłam na jego kolanach, kładąc ramię dookoła jego szyi.

Patrzył na mnie z dołu tymi niebieskimi oczami, które zawróciły mi w głowie już, gdy zobaczyłam je po raz pierwszy.

-Nawet nie wiesz, jak się cieszę - wyszeptał, kładąc zimną dłoń na moim brzuchu.

Pochyliłam się, żeby delikatnie go pocałować.

-Jestem taka szczęśliwa - mruknęłam - mam wspaniałe córki, jestem znowu w ciąży i mam przy sobie najlepszą osobę na świecie. Nie potrzebuję niczego więcej - kciukiem głaskałam jego policzek, podczas gdy on uśmiechał się do mnie i to był najpiękniejszy uśmiech jaki istnieje - kocham cię Niall.

-Ja ciebie też kocham Melody. Bardziej niż potrafisz sobie wyobrazić.

MIAŁAM TO DODAĆ JUTRO, ALE NIE MOGŁAM WYTRZYMAĆ ROZUMIECIE
płaczę, pomocy, gdzie są chusteczki?
o Boże, nie wierzę, że to epilog *ociera łzę*
chciałabym podziękować Wam za każdą gwiazdkę, każdy komentarz, każde wyświetlenie. jestem tak niesamowicie wdzięczna, że nie potrafię tego wyrazić.
dziękuję, że byliście tu ze mną, dziękuję za wszystko.

a teraz trochę informacji; możecie już znaleźć na moim profilu "love will remember" aka trzecią część. mam nadzieję, że tam również będziecie ze mną. pierwszy rozdział planuję na 1 września, no wiecie, tak na otarcie łez :')

BARDZO proszę, niech każdy kto to czyta, zostawi komenatrz. to dla mnie ważne.

jeszcze raz dziękuję. i kocham Was, jesteście najlepsi xx

forever together // horan ✔Przeczytaj tę opowieść za DARMO!