Prolog

24.2K 1.3K 239

  Siedziałam na cmentarzu.

  Mimo tego, że wszyscy byli przerażeni tym miejscem, ja tutaj znajdowałam spokój.

  Ludzie, którzy już nie żyli - nie mogli zadawać pytań. Za to własnie kochałam martwych.

  Dość często tutaj przesiadywałam, gdy byłam smutna, żeby odizolować się od reszty tych idiotów.

  Wyciągnęłam z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę w śmieszne, kolorowe zebry. Za każdym razem, gdy na nią patrzyłam, uśmiechałam się sama do siebie. Wyjęłam jednego LM'a miętowego i odpaliłam jak najszybciej. Zaciągnęłam się mocno i odetchnęłam z ulgą.

  Tego smaku brakowało mi przez cały dzień.

  Położyłam się na zimnej, gołej ziemii, pomiędzy nagrobkami. Zamknęłam oczy i delektowałam się smakiem mięty w ustach. Kiedy żar z papierosa pomału kończył się tlić, podwinęłam długi rękaw bluzki i zgasiłam kiepa na ręce. Już nawet mnie nie bolało, teraz sprawiało mi to przyjemność i swego rodzaju satysfakcję. Pomimo tego, że za cholere nie było to przyjemne uczucie. Czułam się wolna, opuściłam starannie rękaw i odpaliłam drugą fajkę. Zgasiłam ją jednak na jednym z kamiennych grobów, gdzie kreśliłam każdy dzień mojego życia od około pół roku. Ponownie zamknęłam oczy, układając się na wilgotnej ziemii.

  - Co tutaj robisz? - zapytał mnie jakiś męski głos.

  - Odpoczywam - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, nie otwierając nawet oczu.

  Usłyszałam śmiech, był dość niski i cichy, ale zdążyłam także zauważyć, że chłopak ze mnie kpił.

  - Odpoczywasz? - zadrwił. - W takim miejscu?

  - Coś ci nie pasuje? - podniosłam się zdenerwowana do pozycji siedzącej.

  Uniosłam głowę i zmrużyłam oczy przez słońce, które na krótką chwilę odebrało mi wzrok. Chłopak był wysoki, na oko miał ze sto osiemdziesiąt centymetrów. Ciemne, dość krótkie włosy miał starannie zaczesane do tyłu. Był ubrany w czarne spodnie z niskim stanem i biały podkoszulek, a na nogach miał czerwone addidasy. Mój wzrok przyciągnęły jego wielkie, szmaragdowe oczy.

  - Tak nie pasuje mi, że non stop bazgrzesz po grobie mojego brata.

  Wzdrygnęłam się lekko na te słowa.

  - Twój brat nie żyje, raczej nie będzie mu to już przeszkadzać. - Wzruszyłam obojętnie ramionami.

  Wstałam, otrzepałam się z ziemii i odpaliłam jakby nigdy nic papierosa. Rzuciłam mu przelotne spojrzenie i odwróciłam się plecami. Ruszyłam przed siebie.

  - Nie masz w ogóle szacunku do innych!

  - Mam większy szacunek do innych, niż do siebie! - zawołałam odchodząc.

  Nie wiem czy chłopak był zaskoczony, nie widziałam go już. Przez myśl przeszło mi nawet, żeby to sprawdzić, ale zamierzałam obojętnie odejść. Czasem trudno było mi jednak być zimną suką.

  Ale musiałam.

  Wtedy wszyscy mnie zostawiali w świętym spokoju.

  A na tym zależało mi najbardziej.

  ***

  Dwie godziny później leżałam już na łóżku i wsuwałam, kupione wcześniej chipsy zielona cebulka. Wiedziałam, że skończy się to jak zawsze, ale byłam strasznie głodna. Od tygodnia nic nie jadłam oprócz wacików nasączonych mlekiem, żeby zapchać żołądek. Miałam nadzieję, że schudnę jeszcze chociaż odrobinę przed półmetkiem.

Niedoszły Samobójca ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!