32. Żegnaj, Harry.

Zacznij od początku

Idę pospiesznie przez szkolny korytarz, sprawdzając nieustannie godzinę na zegarku. Jest już kilka minut po dzwonku, a sala, w której mam lekcje jest na najwyższym piętrze. Kiedy spóźniona wpadam do klasy, natychmiast przepraszam za spóźnienie i zajmuję miejsce w przedostatniej ławce od okna. Wypakowuję potrzebne rzeczy i staram się skupić na tym o czym mówi pani Shanter.

Nie mija nawet chwila kiedy dostrzegam, że większość uczniów w klasie patrzy się na mnie. Zastanawiam się o co może im chodzić, ale żadne wytłumaczenie nie przychodzi mi do głowy. Kilku chłopaków siedzących z przodu szepcze coś między sobą, a jeden z nich puszcza do mnie oczko i oblizuje usta. Skrzywiam się na ten gest i poprawiam nerwowo nieznośny kosmyk moich blond włosów. Oglądam się na boki i nie wiem czy robię dobrze, bo zdaję sobie sprawę, że cała klasa szepcze o mnie i wskazuje na mnie palcami. Dziewczyny patrzą na mnie z odrazą, a chłopcy posyłają mi buziaki w powietrzu i robią głupie miny. Miejsce, które zazwyczaj zajmuje Care jest puste tak samo jak Harry'ego.

Co ze mną nie tak? Dlaczego wszyscy zwracają na mnie uwagę? Mam coś na twarzy czy co? Może chodzi o mój ubiór? Ale co w nim złego? Jestem ubrana jak przeciętna dziewczyna - jasne dżinsy i kraciasta koszula z długimi rękawami. Na całe szczęście mam rozpuszczone włosy i mogę spoglądać na innych spod moich włosów.

Kompletnie nie mam pojęcia o czym mówi nauczycielka i szczerze jest mi to obojętne. Jedyne czego chcę dzisiaj to wyjść stąd i złapać przyjaciółki albo Zayn'a na korytarzu, by spytać co jest grane. Siedzę niespokojnie na krześle, wyczekując dzwonka na przerwę. Kiedy już rozbrzmiewa czuję się zbawiona.

Wychodzę pospiesznie z klasy, z chęcią poszukania kogokolwiek kto będzie w stanie wytłumaczyć mi o co w tym wszystkim chodzi. Kiedy idę wzdłuż korytarza nagle słyszę jak ktoś mnie woła. Natychmiast się odwracam i dostrzegam idącego w moją stronę Malika. Skupiam swój wzrok na jego twarzy. Jest cholernie zły, przeciskając się pomiędzy idącymi korytarzem innymi uczniami. Kiedy jest tuż koło mnie, gwałtownie chwyta mnie za ramię i ciągnie za sobą w bardziej oddalone od tłumu miejsce.

- Zayn to boli - mówię zgodnie z prawdą, a on przyciska mnie do szkolnych szafek, zaciskając palce na moim ramieniu.

- Co to kurwa ma znaczyć? - pyta ochrypłym głosem, a ja marszczę brwi, nie rozumiejąc o co mu właściwie chodzi.

- Ale o czym ty mówisz? - pytam i staram poluźnić jego uścisk.

- Nie udawaj idiotki, Eleno. Mów z kim się puściłaś i ile razy! - wykrzykuje, machając przy tym rękoma, a jego słowa zadają mi cios w samo serce.

- Co?!! Jak śmiesz tak mówić! - zdenerwowana wymierzam mu cios w policzek, a ten łapie się za bolące miejsce. W moich oczach gromadzą się łzy. Jeszcze nigdy w życiu nikt nie oskarżył mnie o takie coś. To naprawdę boli, że własny chłopak osądza cię w taki sposób.

- Pytam się z kim? - łapie za mój podbródek i unosi go do góry bym na niego spojrzała. Jego dotyk jest okropny, bolesny i tak strasznie rożni się od tego, gdy jesteśmy ze sobą blisko. Podobnie jak dzisiejsze zachowanie, które jest do niego niepodobne. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak wkurzonego. Nawet wtedy, gdy przyłapał Hayley z Harry'm. Ewidentnie w tym momencie kipi ze złości.

- Zrozum do cholery, że cię nie zdradziłam! - wydzieram się, próbując go od siebie odtrącić.

- Wszyscy twierdzą inaczej. Cała szkoła wie, że jak nie byłaś przy mnie, na balu, pieprzyłaś się z kimś - wybucham panicznym śmiechem na jego słowa, bo to co do mnie mówi, zwyczajnie nie mieści mi się w głowie. Jak można wierzyć w taki stek bzdur?

- Zayn, czy ty siebie słyszysz?! Jak mogłabym ci to zrobić? Nie pomyślałeś o tym, że nie potrafiłabym cię skrzywdzić. W ogóle jak możesz wierzyć w te plotki... Zastanów się nad sobą i tym co mówisz, dobrze? Mogę przysiąc, że nadal jestem dziewicą. A teraz puść mnie do cholery i daj mi spokój! - wyrywam rękę z jego uścisku, którym wcześniej zdążył mnie obdarzyć.

The Victim || H. S.Przeczytaj tę opowieść za DARMO!