32. Żegnaj, Harry.

1.2K 98 32

Wracam czy nie wracam? O to jest pytanie, na które sama nie znam odpowiedzi...

Wszystko zależy od tego czy ten rozdział się Wam spodoba czy nie i jakie będzie Wasze zainteresowanie, a na dodatek jak z moim czasem w roku szkolnym... W tym roku piszę kolejny egzamin i maturę, więc zobaczymy co z tego wyjdzie...

Koniecznie obejrzyjcie nowy zwiastun!

Dziękuję za wszystko! ♥


The Neighbourhood - Everybody's Watching Me


Kiedy Harry skończył mnie obrażać, a ja dzięki wielkiemu wsparciu Caroline w miarę się uspokoiłam, zdecydowałyśmy wrócić do akademika. Bowers zaproponowała, że zawoła Zayn'a i poprosi aby zabrał nas stąd. Nie byłam w stu procentach pewna czy aby na pewno to dobry pomysł, by mój chłopak widział mnie w tak zapłakanym stanie. Nie miałam ochoty, a przede wszystkim sił, tłumaczyć mu wszystko od początku co takiego się stało. Na dodatek nie chciałam mu zniszczyć balu. Na całe szczęście, gdy moja przyjaciółka szukała go gdzieś na sali gimnastycznej, akurat dyrektor ogłaszał wyniki kto został królową i królem balu, którymi bez bezapelacyjnie zostali Kenna i Zayn. Poczułam lekkie ukucie zazdrości, gdy dowiedziałam się, że to akurat ona zatańczy z nim główny taniec i to ona będzie trwać przy jego boku, zamiast jego prawdziwej dziewczyny. Widocznie ja nie zasługiwałam na zostanie królową. Wcale się temu nie dziwię. Ja jestem całkowicie inna niż ona i żyję w cieniu innych osób, zaś ona podobnie jak i Malik są gwiazdkami szkoły. Ja i Zayn to tak jak piękna i bestia, tylko, że w tym schemacie to ja jestem bestią. Zakłamaną bestią... Dzięki temu całemu zamieszaniu z koronami i innymi sprawami był zajęty. Ostatecznie dotarłam do akademika wraz z Care dzięki zamówionej taksówce. Przynajmniej do końca tamtego wieczoru miałam święty spokój i mogłam wypłakiwać się w ramię przyjaciółki tak długo aż zmógł mnie sen.

W niedzielny poranek nie było już tak kolorowo... Od samego rana dobijał się do mnie Malik, wypisując smsy i bez przerwy dzwoniąc z zapytaniem co się stało i dlaczego nie powiedziałam mu, że chciałam wrócić do domu. Kiedy w końcu odebrałam jeden z telefonów, wyjaśniłam mu, że prawdopodobnie się czymś zatrułam podczas balu i nie chciałam mu odbierać możliwości zdobycia korony króla balu, wyciągając go w trakcie uroczystości. Pomoc przyjaciółki zdecydowanie mi wystarczyła. Zmartwiony chciał do mnie przyjechać i osobiście sprawdzić jak się czuję, ale na całe szczęście udało mi się go przekonać, że już jest lepiej i potrzebuję odpoczynku, więc jego wizyta nie będzie konieczna. Wiem, że to trochę niemiłe zachowanie z mojej strony, ale co innego miałabym zrobić? Sama na siebie byłam cholernie zła, że wciąż go okłamuję, ale nie mogłam mu powiedzieć prawdy. Jeszcze nie teraz. Muszę przeczekać jeszcze kilka dni, aby dojść do siebie i zebrać siły, aby wszystko mu wyjaśnić. Skoro darzę go jakimś uczuciem, powinnam być z nim szczera i przyrzekam sobie, że za niedługo dowie się całej prawdy. Nie zasługuje, aby go okłamywać. Nie mogę uwierzyć, że jest taki cierpliwy w stosunku do mnie i akceptuje moje różnorakie zachowania, które ostatnim czasem zmieniają się niesamowicie szybko.

Nastał poniedziałek. Kolejny dzień, z którym niestety będę musiała się zmierzyć. Jednakże od samego poranka nie zaczął się zbytnio dobrze, gdyż zasnęłam na dwie pierwsze lekcje. Moja współlokatorka niestety mnie nie obudziła, z pewnością dlatego, że wiedziała iż potrzebuję więcej snu, a z moim stanem zarówno fizycznym jak i psychicznym nie jest zbytnio dobrze. Zepsułam bal nie tylko Zaynowi i Caroline, ale także Melissie, a raczej spędzenie czasu po nim, gdyż zakotwiczyłam się w naszym pokoju, chociaż wcześniej obiecywałam, że będzie go miała tylko i wyłącznie do swojej dyspozycji. Jej także będę musiała w jakiś sposób wynagrodzić tą głupią sytuację, bo naprawdę nie chcę robić sobie w niej wroga.

The Victim || H. S.Przeczytaj tę opowieść za DARMO!