- Robicie błąd – powiedziałem. – Ja się tylko broniłem.
- Cicho bądź – syknął Dreyden. – Jeszcze pogorszysz sprawę.
Nie zamierzałem dawać za wygraną.
- Ale to prawda. To ty mnie zaatakowałeś, więc to ty jesteś niebezpiecznym psycholem. Ja jestem niewinny.
- I myślisz, że to ich obchodzi? – Sol rzucił mi cierpki uśmieszek.
Jackson szarpnął mną i powiedział:
- Nie gadać, bo będziecie tu przychodzić częściej.
Zabrano nas do windy i Jackson wcisnął przycisk U. Miałem wrażenie, że jechaliśmy bardzo długo, chociaż obserwowałem uważnie jak zapalały się po kolei guziki, schodząc coraz niżej. Być może więc, obiektywnie rzecz biorąc, odstęp między jednym poziomem a drugim był taki sam, tylko ja doświadczałem względności czasu, myśląc o tym, co mnie czeka.
W końcu dojechaliśmy na sam dół i drzwi windy otworzyły się. Nie wiem, czego się spodziewałem, ale trochę zaskoczyło mnie, że znaleźliśmy się w metalowym holu naprzeciw masywnych, podwójnych drzwi z wielkim U pośrodku. Jackson podszedł do ekranu na ścianie po prawej, pozwolił zeskanować swój identyfikator, siatkówkę i dłoń. Po chwili bezimienny strażnik, który trzymał Sola, zrobił to samo, po czym usłyszeliśmy mechaniczny głos:
- Podajcie cel wizyty.
- Ja i oficer Salomon bierzemy więźniów to izolatek – wytłumaczył Jackson.
- Identyfikacja więźniów.
- Więzień 5214, Marvin Dorn, i więzień 1623, Dreyden Sol.
- Powód izolacji?
- Zakłócanie porządku i akty przemocy na poziomie C.
- Przyjęto.
Wielkie drzwi otworzyły się i weszliśmy do środka. Powitał nas długi, ciemny korytarz oświetlony tylko przez koliste lampy. Strażnicy zaczęli nas kierować w tamtą stronę, a odgłos naszych kroków dudnił po betonowych ścianach. Wkrótce doszliśmy do końca korytarza i zobaczyliśmy kolejny, tym razem z celami podobnymi do tych na górze, ale wyglądającymi na o połowę mniejsze, z metalowymi drzwiami, w których były tylko małe okienka na poziomie naszych twarzy. Tuż przy wejściu w korytarz siedział na krześle kolejny strażnik czytający coś na tablecie. Nasi wachmani przywitali się z nim. Dreyden Sol od razu został wrzucony do drugiej z kolei celi, w której udało mi się dostrzec przez te trzy sekundy, kiedy drzwi były jeszcze otwarte, małe łóżko i sedes.
Kiedy drzwi zamknęły się za Solem i zaczęliśmy iść dalej, moje oczy powędrowały na chwilę ku kolejnym masywnym wrotom stojącym na samym końcu korytarza z izolatkami. Przez małe okienka we wrotach mogłem dostrzec zielone światło, które budziło moją ciekawość. Domyślałem się, oczywiście, że po drugiej stronie musieli siedzieć „psychole i terroryści", jak ich nazwał Luca, ale co oznaczała ta dziwna zieleń?
Zaraz jednak silne szarpnięcie Jacksona odwróciło moją uwagę i zostałem wepchnięty do izolatki. Nie zdążyłem się nawet odwrócić, a już usłyszałem za sobą zgrzyt zamykanych drzwi. Potem usłyszałem kolejny zgrzyt i spojrzałem za siebie. Jackson otworzył małe okienko w drzwiach i oświadczył:
- Rozgośćcie się, 5214, i przemyślcie swoje zachowanie. Niedługo będzie obiad i dostaniecie jedzenie. Jeśli ładnie poprosicie, przyniosę wam coś do czytania.
- A nie możesz tego zrobić teraz? – zapytałem.
- Według przepisów możecie poprosić dopiero po czterech godzinach.
CZYTASZ
Projekt Tartar: Więzienie dla niezwykłych złoczyńców
Science FictionMarvin Dorn, znany jako Agent Frost, zostaje osadzony w więzieniu Tartar, przeznaczonym dla superzłoczyńców. Od teraz będzie musiał zaaklimatyzować się w nowym środowisku, gdzie wszystko zaprojektowane jest tak, aby utrzymać i zresocjalizować przest...
